niedziela, 24 kwietnia 2016

Dom na Wschodniej oczami Królika

Autor: Sabina Jakubowska
Tytuł: "Dom na Wschodniej"
Oryginalny tytuł: "Dom na Wschodniej"
Tom: -
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja
Ilość stron: 332


Dla większości przeprowadzki są na pewno czymś, po czym potrzebuje się trochę czasu, aby przystosować się do nowej okolicy. Należałoby poznać nowych sąsiadów, zrobić dobre pierwsze wrażenie, zdobyć względy u nowych przyjaciółek z ładnymi twarzami czy miłym charakterem. Doro przeprowadził się razem z matką i siostrą do Jadownik – niewielkiej, podkrakowskiej wsi. Już parę dni po przeprowadzce odkrywa nieco dziwny dom z jeszcze dziwniejszymi mieszkańcami. Poznaje pierwszych przyjaciół, z którymi usiłuje nawiązać więzi. A pewnego dnia znajduje nawet tajemniczy klucz. Jego tajemnicę próbuje rozwiązać z lokatorami tytułowego domu na Wschodniej. Ale… czy mu się to udało? Czy zdołał zaklimatyzować się w nowym miejscu i znaleźć kogoś, komu może się zwierzyć? Czy Dom na Wschodniej naprawdę stał się dla niego prawdziwym domem?

Do [Domu na Wschodniej] przymierzałam się od listopada. Ale coś odwodziło mnie od tej książki. Próbowałam każdego kolejnego miesiąca, aż w końcu wiosna okazała się łaskawa i to właśnie dzięki jej aurze mogę wreszcie powiedzieć, że powieść Sabiny Jakubowskiej mam za sobą. Po lekturze odkryłam wreszcie wielką tajemnicę, dlaczego wcześniej czytanie przychodziło mi z trudem.
Jeśli chodzi o [Dom na Wschodniej], to nie wystarczy tylko przyglądać mu się z daleka. Trzeba zapukać i poczekać, aż jego mieszkańcy wpuszczą cię do środka. Aż wprowadzą cię w niezwykłą atmosferę.
Do polskich autorów nigdy nie byłam jakoś szczególnie przekonana. A jednak opis powieści Jakubowskiej zainteresował mnie. Postanowił spróbować – w końcu cudze chwalimy, swego nie znamy. W takim razie czy w tym przypadku mogę bez dłuższego zastanowienia zachwalać to, co nasze?
Doro jest nastolatkiem, który na swoje barki bierze pomoc mamie, pracującej jako położna. Nie chodzi tu o to, że pomaga jej przy odbieraniu porodów, rzecz jasna. Zajmuje się siostrą, a matkę traktuje wręcz jak przyjaciółkę. Gani ją, kiedy bierze na siebie zbyt dużo godzin w pracy. Pomaga i doradza.
Pani Emma jest z kolei właścicielką domu na Wschodniej. Patrząc na tę staruszkę, z pewnością nie domyślamy się przeszłości, jaka jest zapisana w jej życiu. Tak samo, jak spoglądając na sam budynek, nie możemy zobaczyć jej mieszkańców i poznać ich problemów. Nie bez powodu Mały Książę mówił, że „dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.
Akcja [Domu na Wschodniej] nie należy do wartkich, ale jest pełna różnych sytuacji i wydarzeń, które nas zainteresują. Od porodu po romantyczne rozmowy i sytuacje. Od tajemnic po problemy, skryte w sercach bohaterów.
Jeśli chodzi o bohaterów, każdy znajdzie tu chyba swojego faworyta. Mamy szeroki wybór, do wyboru, do koloru. Jest Jachu, Pi-Stachu, Roksana, Konstancja i jej braciszek (motyw z jelonkiem podbił moje serce), Róża (jej motyw z muminkami również pozostanie w mojej pamięci), Jok czy też inni. Mamy tu standardowo wredną jędzę, która z początku nie jest w sumie taka wredna. Mamy romans, mamy dramat, mamy tajemnice. Mamy… wszystko.
Dlatego też po tę książkę może sięgnąć każdy. Lubisz kryminały? Śmiało. Przepadasz za historiami przeplatanymi faktami? Leć do księgarni. Ubóstwiasz nastoletni romans? Spodziewasz się porządnego zakończenia? Jesteście spragnieni dobrego stylu autorki i jej kreatywności, jaką się wykazała? [Dom na Wschodniej] wszystko to posiada.
Książka sama w sobie nie jest wspaniała, ale na pewno ma w sobie coś magicznego. Przyczyną mojej oceny może być też spory dystans do polskiej literatury – nie znalazłam jeszcze żadnego autora, który podbiłby moje serce. Jednak opis na okładce informujący o tym, że w treści jest wszystko co powinna mieć powieść dla młodzieży, jest bez wątpienia prawdą.
A sama powieść jest bardzo dobra. Nie zyskała mojego serca, ale bardzo mi się spodobała. Zapukałam do drzwi domu na Wschodniej i poczekałam, aż otworzy mi pani Emma. Weszłam do środka. Rozgościłam się. Zostałam na dłużej.

Podsumowując:

[Dom na Wschodniej] jest przyjemną lekturą, która powinna spodobać się miłośnikom polskich młodzieżówek. Znajdziemy tutaj wiele wątków i ciekawych motywów, a także naprawdę dobry humor, dzięki któremu na naszych ustach zagości uśmiech. Mogę napisać to z czystym sumieniem: pani Jakubowska odwaliła kawał naprawdę dobrej roboty! 

Moja ocena:

Za egzemplarz serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Relacja
Książka bierze udział w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku. 

Psst, recenzję tej książki oczami #Ivy znajdziecie tutaj

17 komentarzy :

  1. Swego czasu też miałam pewien dystans do polskich autorów, jednak teraz coraz częściej się do nich przekonuję. O tej autorce jeszcze nie słyszałam, ale z chęcią ją poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Zatracona również w... czasie? ;)

      18 kwietnia 2016:
      http://zatraceniwkartkach.blogspot.com/2016/04/wywiad-z-sabina-jakubowska_18.html

      Usuń
  2. Bardzo cenię sobie literaturę polską. Chętnie po nią sięgam i odkrywam nowe twarze :D Dlatego mimo wszystko dałabym szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe Ciekawe. Jakoś mi to się kojarzy z Szafą z Opowieści z Narnii. Mimo wszystko chętnie poznam tę książkę. Szczególnie, że to polska autorka. :)

    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dla mnie. Niestety...
    No ale recenzja ciekawa :)
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja! :) Zdecydowanie jestem zainteresowana książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od nas Jadwiga wkrótce zabierze się za tę książkę. Mówiła, że jest jej bardzo ciekawa, chyba nawet ją wygrała w jakimś konkursie czy coś... :)
    Widzę, że i tobie się spodobała. Do tej pory nie wiedziałem złej recenzji tej książki.
    Pozdrawiam
    Zając z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio dość rzadko sięgam po młodzieżówki, więc jeszcze się zastanowię nad tą książką. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się fajna, choć wcześniej o niej nie słyszałam :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam, bo czuję się naprawdę zaintrygowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie jestem jakoś szczególnie uprzedzona do polskich autorów, również lubię czasem sięgnąć po jakąś dobrą młodzieżówkę :) Może się skuszę, skoro nie jest taka zła. Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszkałam już w tylu miejscach :) Wydaje się być fajna. Ładna okładka!


    http://nonstopyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja to jest, czy... reklama? Bo jakoś wyszła... antyreklama. ;) I to również... nie wspaniała. ;) Bez urazy, ale nie wystarczy dużo czytać; trzeba jeszcze czytać ze zrozumieniem. Natomiast pisząc recenzje należałoby unikać wyświechtanych sloganów i... szkolnych błędów, a przywołując rzeczywiste miejsca - odrobić wpierw lekcję z geografii, a nie powtarzać - po raz kolejny - za jakąś nierozgarniętą "recenzentką" brednie o podkrakowskich Jadownikach (bohaterowie powieści przeprowadzili się do Jadownik, a nie do... Jadowników), które są jedną z największych wsi w Polsce, a nie jakąś tam niewielką wioseczką. I tak można by się czepiać dalej, ale myślę, że wystarczy, bo nie o to chodzi... Cóż, książka ta jakoś nie ma szczęścia do recenzentów, i chociaż od czasu jej wydania ukazało się sporo opinii, to jednak niewiele z nich jest napisanych z sensem, prezentujących znośny poziom językowy i merytoryczny, w sposób w miarę obiektywny oddających zawartość książki. Co ciekawe, do tej ostatniej grupy z pewnością należy wyważona przedpremierowa recenzja współautorki niniejszego blogu; dlatego też dziwić musi, że na tychże stronach obecnie pojawia się... coś takiego..., przejmująco ambiwalentnego. Ale rozumiem, że to, przede wszystkim, sprawa... marketingu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka książki, po przez swoją prostotę wydaje mi się być przepiękna, naprawdę! A co do samej treści - z młodzieżówkami co prawda już trochę mi nie po drodze, ale może kiedyś się jednak skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi ciekawie i dość lekko... Może na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam książki młodzieżowe, więc w zupełności będę miała na uwadze ten tytuł :)
    Pozdrawiam!
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka