czwartek, 28 kwietnia 2016

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął oczami #Ivy

Autor: Jonas Jonasson
Tytuł: Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął
Oryginalny tytuł: Hunraåringer Som Klev Ut Genom Fönstret Och Försvann
Przekład: Joanna Myszkowska-Mangold
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 416

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!” – i w tym momencie spróbujcie przeczytać te słowa bez zanucenia ich w głowie. Jest to niemożliwe, nieprawdaż? Przecież co to za urodziny, gdy choćby jedna osoba nie odśpiewa tej dość oklepanej formuły? Sporo osób życzy nam dożycia tej słynnej setki, ale tylko nieliczni pokonują tę barierę wiekową. Na każdym kroku czai się tyle niebezpieczeństw, które odsuwają nas od tego wszystkiego, a my często jesteśmy bezsilni w walce z nimi. Tylko dlaczego Allan Karlsson (chociaż wiele razy mijał się ze śmiercią, która gubiła go w tłumie gapiów) jest tak wyjątkowy, aby móc mu śpiewać „Dwieście lat!”?
Prawie stuletni Allan Karlsson od jakiegoś czasu zamieszkuje w domu spokojnej starości. Chociaż wielu jego sąsiadów podporządkowało się wewnętrznemu regulaminowi ośrodka, ten nawet nie myśli o tym, aby go przestrzegać. Ekscentryczny staruszek ma w nosie wszelkie nakazy i zakazy, przez co kłótnie z siostrą Alice stały się już codziennością. Przecież nikt nie zabroni napicia się procentowego trunku komuś, kto znał tyle ważnych osobowości odpowiedzialnych za bieg historii naszej planety. Kolacja z przyszłym prezydentem Trumanem, spożywanie wódki ze Stalinem czy też lot samolotem z premierem Churchillem – czy to nie są powody, aby Allan miał więcej swobód? Jak widać nie...
Staruszek nie zamierza utkwić w tym miejscu do końca swego życia i w dniu swoich setnych urodzin wymyka się przez okno, i brnie przed siebie. Pragnie – po raz ostatni – zasmakować życia, a póki zdrowie mu nie odmawia to warto to wykorzystać. W ten sposób rozpoczyna kolejną ze swych wielkich przygód, a tym samym napędza lawinę niefortunnych zdarzeń powodujących jeden wielki chaos. Ale Allana już nic nie obchodzi. Liczy się fakt, że zdołał wykiwać siostrę Alice oraz całą resztę tych, co chcieli nim rządzić. Nie z nim takie numery!
Co połączy losy Allana z nielubianym przez wszystkich złodziejaszkiem Juliusem, właścicielem podupadającej budki z jedzeniem Benny'm i wiecznie przeklinającą opiekunką słonia Gunillą? Jakim cudem staruszek stanie się poszukiwany nie tylko przez policję, ale również groźnych bandytów? I do czego przyczyni się bogata przeszłość stulatka?
Bo zwykłe liczby określające nasz wiek nie powinny nikogo ograniczać!


Jakiś czas temu moi rodzice musieli nasłuchać się moich jęków związanych z tym, że bardzo chciałam kupić parę książek, bo w pewnym dyskoncie spożywczym wystawiono zacne tytuły za bezcen. Jako że mój portfel zarastały pajęczyny to nie miałam jak sprezentować sobie [Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął], a to właśnie on najbardziej mnie zaintrygował. Moje smęcenie o jednym i tym samym musiało już przekroczyć granicę cierpliwości ojca, ponieważ w niecałą dobę sprezentował mi egzemplarz tegoż wyśnionego tytułu. Podziękowałam, książkę odstawiłam na półkę i czekałam na taki moment, gdy poczuję, że to już czas po nią sięgnąć.
I nastał taki dzień. Sięgnęłam po [Stulatka...] z zamiarem spędzenia przyjemnych chwil w towarzystwie intrygującego Allana podążającego niczym kot swoimi ścieżkami. Tylko czy nie popełniłam jakiegoś błędu parę miesięcy temu, gdy jęczałam rodzicom o tej książce?

Niech się dzieje co się dzieje, a zobaczysz, że będzie, co będzie, bo zwykle tak jest.”

Historia staruszka wymykającego się przez okno domu spokojnej starości mogłaby się wydawać normalna i schematyczna, gdyby autor nie przeczuł możliwości takiego skatalogowania jego książki, co spowodowało tylko jedno – niespodzianki na każdym kroku. No bo kto pomyśli, że niewinnie wyglądająca powieść ze zwyczajnym tytułem i skromnym opisem na tylnej okładce może wywołać w czytelniku ogromne emocje? Ja sama czułam się zmanipulowana, gdy przy lekturze każdego rozdziału towarzyszyły mi: niekontrolowane wybuchy śmiechu, nieudolne próby łapania oddechu, zgrzytanie zębami czy też wieczna chęć dokumentowania fragmentów wywołujących u mnie to pierwsze uczucie. Także nie mogłam się nadziwić temu, że autor postanowił utrudnić sobie zadanie poprzez połączenie teraźniejszości z przeszłością, gdy naprzemiennie ukazuje nam również losy bohaterów wiele znaczących dla całej fabuły. Wyszedł on jednak z tej próby zwycięsko, za co biję mu brawa! Poza tym nic w tej książce nie jest przypadkiem i każda czynność ma swoje wytłumaczenie. No może prawie każda. Mam tutaj na myśli to, iż czytelnik tak do końca nie wie, co się stanie z naszym lekturowym druhem i jego przyjaciółmi. Sama siedziałam i wymyślałam wiele zakończeń, ale z żadnym nie trafiłam. To kolejna z niespodzianek, za co mogę podziękować autorowi. Jeszcze raz brawa!
Chociaż elementy zaskoczenia wynikające z dość barwnej historii Allana mocno na mnie oddziaływały, to i tak odnalazłam parę rzeczy przyprawiających mnie o uszkodzenia zębów. Mianowicie nie należę do tych osób uwielbiających wieczne powtarzanie pewnej kwestii, a tutaj takie się zdarzały. I to już na samym początku! Wiem, że to również był specjalny zabieg autora, ale nie trzeba mi powtarzać po sto razy (o ironio) jak ktoś wygląda i co miał na sobie. Doskonale wiedziałam, że to ta, a nie inna osoba coś wyczynia, bo charakterystyczne dla niego zachowanie już było wizytówką.
Na swej literackiej spotykałam wielu osobliwych głównych bohaterów, ale muszę przyznać jedno – Allan bije ich wszystkich o głowę! Chociaż [Stulatek...] jest wylęgarnią takich osobowości, ale to właśnie nasz stulatek jest gwiazdą wieczoru i przyćmiewa wszystkich swoim blaskiem. Chociaż nie grzeszy on inteligencją, to nie mogę mu odmówić pomysłowości. A jego życiorys to rarytas dla większości ludzkości, która mogłaby mu pozazdrościć wielu kontaktów w najwyższych sferach. Chociaż to fikcja, aczkolwiek robi wrażenie! Nie przypadła mi jednak do gustu spora zażyłość staruszka do alkoholu, lecz tłumaczę to sobie tak, iż właśnie jego miłość do procentowych płynów pozwoliła mu tak wiele osiągnąć.
W tej książce każda poboczna postać jest wykreowana w ten sposób, aby zapadać w pamięci. Choćby przewinęła się jedynie w jednym krótkim akapicie, to i tak ma swój cel i go osiąga. Każda osoba postawiona na drodze Allana wnosi swoją cząstkę i nie wyobrażam sobie, aby ich zabrakło. Nawet sama Gunilla była mile widziana! Przymykałam oko na jej ograniczony zasób słów, bo przecież nikt nie jest idealny, prawda? Każdy ma coś na sumieniu!

Różnica między głupotą a geniuszem polega na tym, że geniusz ma swoje granice.”

Od tej chwili Jonas Jonasson będzie mi się kojarzył ze sprytnym łączeniem zwykłym słów i tworzeniem z nich tak niesamowicie realnej (jak i nierealnej) rzeczywistości. Przez krótki moment miałam wrażenie, że zacznie nadużywać czarnego humoru, ale po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do jego pióra i sama bacznie wyszukiwałam czegoś śmiesznego, co nie było trudne! Autor odwalił kawał dobrej roboty!
[Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął] udowadnia, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Czasami wystarczy pójść do fryzjera i ściąć długie włosy, a niekiedy trzeba po prostu wyjść z domu i iść tam, gdzie nogi poniosą. Może to być początek ekscytującej przygody, ale nie zakosztujemy jej, gdy nie spróbujemy.
Z serii „rozkminy bluszczyny”: Prawie doprowadziłam do zawału swoją sąsiadkę, kiedy wybuchłam (nie wiem już który raz z kolei) donośnym śmiechem. Następnym razem będę wiedziała, aby trzymać poduszkę pod ręką i – w razie czego – nią stłumić co nieco moją radość. Nie chcę mieć nikogo na sumieniu!

Podsumowując:
Jeżeli uwielbiasz się śmiać, a czarny humor możesz spożywać w nieograniczonych dawkach – to [Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął] jest w sam raz dla ciebie! Połączenie nietuzinkowych postaci z dość zaskakującą (jak na opis) fabułą ukazującą nam dość znaną z lekcji historii przeszłością w krzywym zwierciadle to pisarski popis Jonasa Jonassona, który był ryzykowny, ale bez ryzyka nie ma zabawy. A ja bawiłam się wyśmienicie i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po inną powieść tego autora!

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!

***

Od początku tego tygodnia (tj. 25.04.2016) do dnia 07.05.2016 będę nieaktywna na bloggerze. Intensywne przygotowania do egzaminu poprawkowego z matematyki zżerają mój czas (i nerwy), ale cóż... takie jest życie! ;) Pozostawiam Was w rękach Królika, która - na pewno - zajmie się Wami najlepiej jak potrafi! :)
Do napisania!

17 komentarzy :

  1. Oglądałam film! Ale w sumie już nie pamiętam zakończenia... a może przerwałam w połowie? Nie wiem!

    Trzymam kciuki! MOCNO MOCNO!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tą książkę. Po prostu jest mega odprężająca. Przygody Stulatka przegenialne. Podobała mi się te wspominki z przeszłości. A i jeszcze ten genialny czarny humor! :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam film, który przypadł mi do gustu, bo Allan nie jest postacią schematyczną. To dziarski staruszek, który ma w sobie dość wigoru, by nadal korzystać z życia.
    Będę trzymała za Ciebie kciuki, powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie przeczytam :) Już od dawna szukam książki, która naprawdę mnie rozbawi. Mam jednak inną książkę tego autora na półce, więc najpierw za nią się zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurcze, zapowiada się ciekawie. Jak tylko będzie okazja na pewno po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie. Już sam tytuł zaintrygował mnie. Uwielbiam czarny humor, ciekawych bohaterów i niebanalne historie, tak więc na pewno gdy tylko nadarzy się okazja z chęcią sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i książka bardzo mi się podobała. Naprawdę się przy niej ubawiłam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od dawna chciałam przeczytać tę powieść, bo pomysł na książkę, jak i tytuł jest świetny, więc nie ma opcji, abym nie sięgnęła po "Stulatka...". Matma -.- Trzymam kciuki♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Przymierzam się do tej książki już od dawna, ale ciągle mi nie po drodze. Wiedziałam film i jest mega! Powodzenia z matmą (to była moja zmora).
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od jakiegoś czasu chcę przeczytać tę książkę. Dużo humoru to coś, co działa na mnie jak magnes. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dawna chcę ją przeczytać. Cieszę się, że jest warta uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam film i bardzo mi sie podobał. Dopiero po jego obejrzeniu mój narzeczony uświadomił mnie, że to adaptacja tej książki. Musze poszukać tej książki bo wyczuwam sporo ominietych wątków, które są ważne dla całej historii Allana ;3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Sporo dobrego słyszałam o tej powieści i w ostateczności się skusiłam i ją zakupiłam. Spokojnie sobie leży na polce i nie mam pojęcia kiedy przeczytam. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapamiętam ten tytuł. Uwielbiam czarny humor, więc to książka wprost idealna dla mnie :)
    Pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię książki z humorem i nietuzinkowymi postaciami, więc na pewno sięgnę po tę powieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może być ciekawie. W pobliskiej księgarni widziałam tę pozycję za niecałe dziesięć złotych. Ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam film i nie przypadł mi do gustu. Książkę kupiłam jakieś trzy dni temu w biedronce, ale jeszcze się za nią nie biorę. Ale jak już ją kupiłam to kiedyś przeczytam. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy, hę? 😊

    ~Wagabunda🌺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka