czwartek, 29 września 2016

Gloria oczami #Ivy

Autor: Monika Błądek
Tytuł: Gloria
Seria: Sprawiedliwi
Tom: 1
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 480

Konflikty między głowami państw od zawsze doprowadzały ludzi do trzymania ręki na pulsie. Nauczeni przez historię doskonale zdajemy sobie sprawę o możliwych skutkach, jakie mogą wywołać nieprzychylne słowa jednej ze stron. Obawiamy się przyszłości, gdzie rodzeni bracia odrzucą łączące ich więzi i staną po przeciwnych barykadach, walcząc między sobą. Boimy się o sieroty pozostawione same sobie w samym środku krwawych starć politycznych wrogów. Czy to wszystko naprawdę musi się powtarzać?
Siedemnastoletniej Glorii przyszło żyć w świecie, w którym pojęcie „Unia Europejska” jest już jedynie wspomnieniem. Odkąd Ukraina przemieniła się w pas spalonej ziemi, każde z państw należące do tego związku postanowiło zadbać wyłącznie o swoje interesy. Tym samym spowodowało to wysyp antagonistów gotowych zrobić wszystko, aby każdy centymetr ziemi rozsypał się w drobny mak.
Dziewczyna ma jednak szczęście i poznaje starszego od siebie Asłana Zuradowa. To właśnie on wprowadza ją w tajniki funkcjonowania w zrujnowanym przez konflikty zbrojne Paryżu. Z czasem również zaczyna wciągać nastolatkę do kręgu ludzi walczących o lepsze jutro, tym samym narażając ją na niebezpieczeństwo. Dlatego też nastolatka musi opuścić zamieszkiwany od dziesięciu lat Paryż, by ponownie zmierzyć się ze swoim rodzinnym krajem – Polską.
W tym samym czasie na planecie Trion spat Drakin informuje Trojlo Orila, że został skazany na likwidację. Więzień może uniknąć śmierci, ale tylko pod jednym warunkiem – zgodzi się poddać resocjalizacji na odległej Ziemi. Ale to nie wszystko. Trojlo będzie musiał wyrzec się przemocy i zacząć posługiwać się pokojowymi metodami. To trudne zadanie, lecz kosmita jest gotowy zrobić wszystko, aby uratować własną skórę.
Jak Gloria i Oril poradzą sobie w nowym otoczeniu? Czy będą w stanie dopasować się do warunków panujących w Polsce? A może każde z nich stanie do walki ze swoimi demonami? I czy dziewczyna pozna całą prawdę o tajemniczych Sprawiedliwych?
Bo nigdy nie wiadomo, kto jest twoim prawdziwym wrogiem.

Odkąd tylko przeczytałam opis tej książki, doskonale zdawałam sobie sprawę, że jeżeli nie trafi ona w moje ręce, to czym prędzej wywiozą mnie na sygnale, kiedy to będę walczyć z kaftanem bezpieczeństwa. Na szczęście moje osiedle nie miało obejrzeć takiej sceny, gdyż [Gloria] trafiła do mnie kilka dni po oficjalnej premierze. Tylko czy moja ekscytacja polską dystopią rosła z każdym przeczytanym rozdziałem? A może chciałam podzielić los Ukrainy i zniknąć na zawsze, byle tylko zapomnieć o wnętrzu tej powieści?


Na samym początku pragnę wszystkich powiadomić o mojej wyjątkowej nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Otóż mądra ja myślałam, że główna bohaterka będzie miała siedem lat, co zaczęło mnie przerastać. Dopiero po jakimś czasie doczytałam dokładnie opis i wtedy odkryłam swój błąd. Lepiej późno, niż wcale, nieprawdaż? Przejdę jednak do najważniejszej części recenzji.
Autorka powoli wprowadzała mnie do swojej wizji zdewastowanych przez liczne konflikty zbrojne dawnych ziem Unii Europejskiej, wywołując u mnie ciarki na plecach. Byłam naprawdę przerażona tymi przykrymi niespodziankami, jakie nawiedziły świat i zdążyły się zakorzenić. I chociaż obawiałam się jeszcze gorszej perspektywy wizualizacji tej rzeczywistości, to i tak z chęcią w to brnęłam. Niestety, ta „sielanka” nie trwała zbyt długo. Gdzieś w połowie książki poczułam się tak, jakby pani Monika Błądek co rusz robiła z mojej wyobraźni worek treningowy. Momentalnie zostałam obsypana nadmiarem wątków i do końca nie wiedziałam, na czym tak naprawdę mam się skupić. Z jednej strony napierały na mnie informacje o podupadającej na zdrowiu Ziemi, kiedy z drugiej chłonęłam fakty związane z inną planetą i jej resocjalizowanym. Jak jeszcze dzielnie walczyłam z tym wszystkim, tak przy problemach głównej bohaterki już nie nie dawałam rady i musiałam co jakiś czas odkładać książkę, aby ochłonąć. Dopiero jakieś sto stron z hakiem przed zakończeniem tej części poczułam, jak atakujące mnie fakty powoli tracą siły i fabuła mogła powoli wrócić na początkowe tory. Niestety, te wcześniejsze niesmaki miały swoje konsekwencje w postaci nieumiejętności ogarnięcia umysłowego chaosu. Dopiero kilka dni po przeczytaniu [Glorii] udało mi się co nieco uporządkować w głowie, chociaż nadal uważam, że wiele wątków było wprowadzonych niepotrzebnie.
Także mam wiele do zarzucenia głównej bohaterce, która co rusz próbowała przekonać mnie i swoich przyjaciół do tego, że jest dorosła. Owszem – pozostawało jej niewiele do świętowania swojej pełnoletniości, lecz to jeszcze nie oznacza, że może się równać z otaczającymi ją z każdej strony ludźmi. Gloria zachowywała się jak rozkapryszony bachor, który tak naprawdę nie wie, czego chce. Mogę poprzeć te słowa poprzez jej wieczne wahania miłosne, gdzie co rusz zmieniała ona swój obiekt westchnień. Już trójkąty miłosne doprowadzają mnie do szału, a tutaj dziewczyna przeszła samą siebie, bo było aż trzech amantów! I do tej chwili nie wiem, czy ją polubiłam. Jestem jednak świadoma tego, że w jakiś sposób oswoiłam się z jej obecnością, chociaż gdybym miała wybierać, to wolałabym mieć więcej rozdziałów z perspektywy Orila, który jest – moim zdaniem – najlepiej wykreowanym bohaterem. Jego inność przemawiała do mnie i z ogromnym zainteresowaniem czytałam poświęcone mu fragmenty. Nie mogłam się nadziwić jego determinacji w walce z samym sobą, kiedy przychodziły momenty zwątpienia. Jednakże udowodnił wszystkim, że nie można go oceniać poprzez pryzmat rasy. I to jest ogromny plus!

Nie ma to jak solidarność jajników”.

Z pobocznymi bohaterami bywało różnie – jedni doskonale wpasowywali się w fabułę i dodawali jej wyrazistości, gdy drudzy po prostu... byli. Na całe szczęście w książce przeważa ilość osób z tej pierwszej grupy, co mnie ogromnie raduje, bo inaczej dość szybko porzuciłabym czytanie tej dystopii. Ogromną sympatią (prócz wspaniałego Orila) darzyłam skrywającego mroczne sekrety Asłana Zuradowa oraz erotomana-gawędziarza Igora. Natomiast drażniła mnie nadopiekuńcza siostra głównej bohaterki, czyli Lidia. Jak widać, dziewczyny mają to rodzinne, co już naprawdę mnie nie dziwi.
Fabuła zalicza sporo wzlotów i upadków, to jednak nie jestem w stanie wyjść z podziwu, że pomimo tylu niedociągnięć (a także przeciągnięć) jej zabawa słowami nie pozwala aż tak szybko się oderwać od lektury. Ja sama parę razy byłam zmęczona niektórymi wątkami, lecz kunszt pisarski pani Moniki Błądek mnie hipnotyzował i dość szybko powracałam do pochłaniania tekstu. Jak widać, w każdej materii musi istnieć jakaś równowaga.

Podsumowując:
Chociaż [Gloria] nie spełniła do końca moich oczekiwań, to jednak nie mogę uznać tej książki za wybitnie nieudaną. Pomimo wielu niesmaków udało mi się przeżyć fascynującą przygodę i odczuć na własnej skórze coś, co może mieć swoje odwzorowanie za parę czy paręnaście lat. Dlatego też jeżeli nie jest ci straszny natłok informacji i doskonale radzisz sobie z wybuchami rozkapryszonej nastolatki – jesteś gotowy zmierzyć się z brutalnością i nieprzewidywalnością tej historii!
Czekam niecierpliwie na kolejny tom z nadzieją, że nasza główna bohaterka pójdzie po rozum do głowy i przestanie zachowywać się niczym małe dziecko!

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat oraz Business&Culture!
Książka została przeczytana w ramach akcji Polacy nie gęsi (i swoich autorów mają)!
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!

***

Psst! Wiecie, że aktualnie możecie zdobyć jeden z dwóch pakietów książek z serii {Program} składających się z  [Remedium] oraz [Epidemii]? Szybko wbijajcie na Zaraźliwy Konkurs! :)


5 komentarzy :

  1. Kolejna recenzja, która hamuje entuzjazm co do tej książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, ale książka mnie trochę rozczarowała - autorka za dużo namieszała :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam, że jest chaotyczna, a i Ty to potwierdzasz. Tylko pytanie: dlaczego mnie tak do niej ciągnie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy po raz pierwszy czytałam opis ubzdurałam sobie, że to książka historyczna... Kiedy tylko moim oczom ukazują się słowa ''Polska'' i ''wojna'' nie widzę innej możliwości niż powieść historyczna... I jaki było moje zaskoczenie, gdy doczytałam, że to fantastyka! Jestem strasznie ciekawa tej książki, szczególnie dlatego, ze słyszałam co nieco o tej innej planecie :> Niesamowicie mnie ten wątek intryguje :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zdecydowanie wolę połączenie wojna + Polska = historia. Fantastyka w tym aspekcie zupełnie mnie nie pociąga, a i recenzja nie zachęca więc podaruję sobie tą lekturę

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka