sobota, 31 grudnia 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Naznaczeni śmiercią oczami Aleksandry

Autor: Veronica Roth
Tytuł: Naznaczeni śmiercią
Oryginalny tytuł: Carve the Mark
Seria: ?
Tom: I
Przekład: Zuzanna Byczek
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 536
Premiera: 17.01.2016

Czy bylibyście w stanie zaufać własnemu wrogowi? A może wykorzystalibyście okazję, że jest na wyciągnięcie ręki i udowodnilibyście mu, iż macie nad nim przewagę?
Witajcie w świecie, gdzie twój los jest zapisany w nurcie i każdy może go poznać, gdy tylko osiągniesz odpowiedni wiek. Chyba że ta informacja przecieknie nieco wcześniej...
Cyra, odkąd poznała prawdziwe oblicze swojego daru, nigdy nie rozstaje się z wszechogarniającym jej ciało bólem. Żeby sobie ulżyć może się nim dzielić z innymi ludźmi, ofiarując im niemiłosierne cierpienie, czym może doprowadzić ich do śmierci. I właśnie dlatego jest idealną bronią własnego brata tyrana, który robi wszystko, aby panować nie tylko nad całym Shotet, ale nad całą galaktyką. Ryzek wykorzystuje jej dar do torturowania swoich wrogów, nie licząc się z uczuciami własnej siostry. Mając ją jedynie za narzędzie nie spodziewa się tego, że gdy ten nie patrzy jej na ręce, dziewczyna doskonali swoje umiejętności wojownicze. Także zdobywa wiedzę mogącą stać się jej kluczem do wolności.
Akos nigdy wcześniej nie zaznał tak okrutnego życia. Urodzony w pokojowo nastawionym narodzie Thuvhe, niezwykle oddany swojej rodzinie, nie wiedział, że jego spokój może zostać zmącony przez najazd żołnierzy z Shotet. Chłopak i jego brat, Eijeh, zostali przez nich pojmani i zabrani na terytorium wroga. To właśnie tam Akos nauczył posługiwać się bronią i odczuwać gniew wobec tych, którzy go pojmali. Przydzielony do niesienia ukojenia Cyrze poprzez swoją umiejętność blokowania innych darów nurtu na początku pragnął jedynie wykorzystać dziewczynę i zbiec z bratem do prawdziwego domu. Dopiero kiedy zaczął poznawać prawdziwe oblicze siostry tyrana zrozumiał, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują”.
Oboje mają wspólny cel: Uwolnić się spod toksycznej władzy Ryzeka. Tylko czy odwieczni wrogowie będą w stanie sobie zaufać i stanąć ramię w ramię przeciw człowiekowi gotowemu zrobić wszystko, aby zmienić swój przeklęty los? A może ta wspólna misja nauczy ich nie tylko szacunku do tej drugiej osoby, ale również zaznawania potężnych uczuć?
Oby tylko urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą...

To nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością Veronici Roth. Już parę lat temu było mi dane zapoznać się z jej debiutem literackim, jakim był pierwszy tom trylogii Niezgodna. Wtedy oczekiwałam po tej książce czegoś naprawdę dobrego. Czegoś, co zmieli moje serce i zmusi do wysłania listu do autorki, aby ta naprawiła wyrządzone przez siebie szkody. Skończyło się to jednak na neutralnej reakcji, która z każdym kolejnym tomem zamieniała się w zniesmaczenie oraz ogromną chęć wytknięcia pani Roth tego, że nic nie wyniosła ze swoich studiów.
Autorka ponownie powróciła na pisarskie tory. Tym razem odcięła się od dystopijnych klimatów i zajęła się typowym science-fiction. I chociaż nieco się wahałam to jednak zaryzykowałam i podjęłam się przedpremierowego zrecenzowania [Naznaczonych śmiercią] – książki, której fabuła krążyła po głowie Veronici Roth już od nastoletnich czasów. Ale czy ta przerwa zadziałała na jej korzyść, dzięki czemu mogłam płynąć przez lekturę niczym przez nurt? A może osiadła na laurach, przez co pragnęłam, aby mieszkańcy Shotet wzięli mnie za zdrajczynię i szybko pozbawili życia?

Litość (...) to tylko brak szacunku zapakowany w uprzejmość.

Jak wcześniej wyczuwałam, że przy tworzeniu trylogii Niezgodnej autorka miała nieco ograniczone pole manewru względem kreacji świata, tak w [Naznaczonych śmiercią] mogła sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, udowadniając, iż wyobraźnia tak naprawdę nie posiada granic. Tym samym pokazała mi, że jednak umie napisać coś takiego, co będę w stanie określić mianem dobrej lektury! Tym samym przymknęłam oko na trudny początek, gdzie imiona bohaterów czy nazwy planet zlewały mi się w ciemną plamę. Po prostu musiałam się do nich przyzwyczaić. I udało mi się, choć niekiedy nie wiedziałam, jak wymawiać dane słowa. Spójrzcie tylko: Shotet, Thuvhe... można to podciągnąć pod angielskie brzmienie, ale czy nie lepiej nadać im nowego wydźwięku? Dobrze, to jednak nie zmienia faktu, że lgnęłam do tego międzygalaktycznego świata jak ćma do światła! Byłam wręcz zaintrygowana całkiem odmiennymi standardami życia swoich pobratymców. Nieraz staczałam bój z emocjami przejmującymi władzę nad moim umysłem i ciałem. Przerażenie, zaskoczenie czy też rozczulenie – to jedne z niewielu reakcji, jakie towarzyszyły mi w trakcie pochłaniania książki. Dzięki temu Veronica Roth udowodniła mi, że stać ją na więcej. O wiele więcej, niż mogłabym przypuszczać. Także zostawałam wiele razy wystawiana na ciężką próbę własnej wyobraźni. Kreśląc w głowie potencjalne scenariusze nie spodziewałam się, że pomimo tylu pomysłów coś może potoczyć się jeszcze inaczej. Nawet pod sam koniec, kiedy już myślałam, że cała historia powoli wkracza na idyllistyczne ścieżki rzucono mi bombę pod nogi, która swoim wybuchem wywołała u mnie ogromny natłok myśli. Aż chce się porwać autorkę i torturować, aby powiedziała, co wydarzy się w kolejnym tomie!
Oczywiście nie obyło się bez drobnych wpadek. I nie mam tutaj na myśli niektórych nużących scen, przy których człowiek może usnąć na siedząco, bo z takimi też miałam tutaj do czynienia. Może się to przydarzyć każdemu pisarzowi, ale żeby bohaterowie nie zostawali objęci żałobą po utracie bardzo bliskich osób?
Mam tutaj na myśli konkretną osobę, która zachowywała się, jakby nie obejmowały ją żadne smutne nastroje. Być może cierpiała ona w samotności, ale przy jej kreacji brakowało mi nieco człowieczeństwa. Halo – jesteśmy tylko ludźmi i nawet te najtwardsze sztuki nieraz nie wytrzymują tak ogromnej ilości skrywanych uczuć, przy czym tama pęka i świat poznaje ich odmienne oblicza. Mam nadzieję, że ten jakże okrutny błąd zostanie naprawiony!
Kiedy tylko sobie przypomnę, jak boli stłuczony nadgarstek to automatycznie włącza mi się tryb odseparowania od tych myśli. A co ma powiedzieć Cyra, która „przyjaźni” się z bólem, odkąd jej dar nurtu dał o sobie znać? Strasznie ciężko było dzielić z nią to uczucie, przez co wiecznie jej współczułam. Jednakże ona tego nie oczekiwała. Nauczyła się na pewien sposób współpracować z tą paskudną mocą. Ale czasami potrzebowała odetchnąć, a ten rodzaj ulgi niósł jej sam Akos – początkowo sługa, a późniejszy przyjaciel. Chłopak jako jedyny nie oceniał siostry największego tyrana pod względem plotek. Oboje poznali się od całkiem innych stron i zrozumieli, że ofiarując sobie wzajemną pomoc będą w stanie przeciwstawić się swoim wrogom oraz sami zrozumieć własne, popełniane dotychczas, błędy.
Przez [Naznaczonych śmiercią] przewija się wielu pobocznych bohaterów, którzy mają większe lub mniejsze znaczenie dla fabuły, jednak ich pojawienie się oznaczało tylko jedno – będzie grubo! Każda postać nie była jedynie zwyczajnym imieniem użytym w ramach opisania danych zdarzeń, wszyscy posiadali charakterystyczne cechy i wnosili do historii wiele ważnych elementów. To całkiem miła odmiana po dość słabo nakreślonych bohaterach w... Dobra, już nie będę wracać do tamtych książek, obiecuję!

Cóż, każdy z nas czasem czuje strach. – Westchnęłam. – Ci gniewni nawet częściej niż pozostali.

Nigdy nie przypuszczałam, że do tego dojdzie, ale jednak jestem zmuszona to napisać: Veronica Roth oczarowała mnie i aktualnie rozpływam się nad jej wyobraźnią i kunsztem pisarskim. Pióro tej autorki przeszło drastyczną zmianę, co uważam za ogromny plus. Wzbogaciła ona bowiem swoje słownictwo, dzięki czemu tekst nie jest ubogi w opisy, a dialogi nie mają sztucznego wydźwięku. Także zdawałoby się, że stworzenie książki o kolejnym konflikcie międzygalaktycznym to strzał w kolano, bo tak naprawdę wszystko już było i nie da się wyciągnąć czegoś nowego, a pani Roth tego dokonała. Stworzyła coś świeżego, a ten czytelniczy aromat jeszcze bardziej wzmaga mój apetyt na więcej i więcej!
[Naznaczeni śmiercią] to książka przesiąknięta brutalnością, która zrodziła się z niedomówień. Tym samym zostaje ukazane, jak pewne niedomówienia mogą mieć w niedalekiej przyszłości krwawe konsekwencje. Można byłoby temu zapobiec, gdyby zapragnięto szczerej rozmowy, a nie opierano się jedynie na wzajemnych oskarżeniach. A tyran zawsze znajdzie wymówkę, byle tylko móc spełnić swoje chore fantazje...

Podsumowując:
Mimo wcześniejszych obaw nie żałuję ani chwili, kiedy postanowiłam sięgnąć po [Naznaczonych śmiercią]. Dzięki tej książce udało mi się oderwać całkowicie od rzeczywistości i gdyby nie rodzina to na pewno utkwiłabym w niej na nieco dłużej. Mogę również śmiało powiedzieć, że ta międzygalaktyczna przygoda wywołała u mnie efekt kaca książkowego, który występuje u mnie tylko po NAPRAWDĘ ŚWIETNYCH dziełach. Veronica Roth odrobiła lekcje na ocenę celującą.
I mam drobne ostrzeżenie dla ludzi, których mogę mijać na ulicy: Jeżeli przechodzę obok was z głową uniesioną wysoko ku górze – uważajcie, abym nie wpadła pod samochód. Właśnie w tym momencie mogę już być u boku Cyry i Akosa, przeżywając z nimi przygody!

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Za przedpremierowy egzemplarz książki oraz za ogromne zaufanie dziękuję wydawnictwu Jaguar!
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!

12 komentarzy :

  1. Wiesz już, że bardzo chcę tę książkę przeczytać, więc ucieszyła mnie ta recenzja. ;) Trochę się obawiam, jaka będzie moja reakcja na tego bezuczuciowego bohatera, ale mam nadzieję, że jakoś go zdzierżę. ;) Będzie to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, więc oby okazało się udane! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci Olu za tę recenzję - po niej czuję, że wręcz muszę przeczytać tę książkę :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz to ty zmusiłaś mnie do wysłania takiego listu :D Choć po książki z tego gatunku sięgam rzadko to ta od początku mi się spodobała - okładka piękna & opis super. Po prostu coś dla mnie. Później przeczytałam, że to autorka Niezgodnej jest za to odpowiedzialna i uśmiech mi zbladł. Co prawda jej poprzedniej serii nie czytałam, ale za to sporo się nasłuchałam od ludzi, którzy mieli podobne opinie jak twoja. Po tej recenzji nie mogę się już doczekać♥ Nie wiem jak dotrwam do 17. Pozdrawiam, zdruzgotana Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze przyznać, że jestem zdziwiona. Kto by pomyślał, że Veronika Roth zdoła cie zaskoczyć i to pozytywnie. Może też tak być, że tutaj nie miała żadnych granic względem tworzenia tego świata co wyszło jej na korzyść. A twoje zachwyty powodują, że mam ochote siegnąć po tą książke. Ciekawe czy ja także bede zachwycona :)
    Pozdrawiam cieplutko i życze Szcześliwego Nowego Roku ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze? Książka może okazać się nie w moim guście, ale mam na nią wielką ochotę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hm hm hm... no to ok. poczulam sie zaciekawiona. nie przpeadam za jej trylogia laem oze to bedzie cos innego? dlatego bym sie skusila :D pozdrawiam i zapraszam na recenzje ksiazki dla dzieciach o dzieciach i o tym jak trzeba uwazac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezgodna była rewelacyjna, więc tej historii też nie odmówię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy tylko o niej usłyszałam, postanowiłam, że ją przeczytam. I wciąż trzymam się przy swoim :D
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na te książkę wielką ochotę, ale najpierw chciałabym przeczytać "Niezgodną". Jak tylko to zrobię zabiorę się za tą:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam Bookwormscity

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam twórczość Roth (Niezgodna to jedna z moich ulubionych serii) więc kiedyś i po tę pozycje na pewno sięgnę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. No, to tak jak obiecałam, zabieram się za reckę. Już mi się nie chce przelogowywać z konta na konto, ale przecież wiesz kim jestem!
    Już sam opis fabuły cholernie mi się podoba! A że twoja recenzja jest pozytywna... tym bardziej czuję się zachęcona. Nie czytałam Niezgodnej, bo stwierdziłam, że nie warto, ale raz miałam małe zetknięcie z twórczością pani Roth. Czytałam jej opowiadanie do antologii, które totalnie mnie rozpieprzyło emocjami i nie mogłam się pozbierać, dlatego uznałam, że kiedy jakaś książka wyjdzie u nas w Polsce, na pewno się za nia chwycę - i proszę! Byle do 17 stycznia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj skapnęłam się, że pani Roth wydała nową książkę i teraz czytam wszystkie recenzje, zanim się do niej dorwę. Twoja jest jedną z ciekawszych, zachęciłaś mnie☺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka