poniedziałek, 22 maja 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Uwięzione oczami Aleksandry

Autor: Natasha Preston
Tytuł: Uwięzione
Tytuł oryginału: The Cellar
Przekład: Karolina Pawlik
Wydawnictwo: Feeria (Feeria young)
Ilość stron: 400
Premiera: 24.05.2017

Summer od zawsze nie znosiła, kiedy ktoś próbował na siłę ją do czegoś przekonać. Utwierdzona w swej znajomości rodzinnego miasta oraz jego mieszkańców nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że cokolwiek mogłoby się jej stać. Dlatego też, pomimo propozycji odprowadzenia przez chłopaka, Lewisa, postanowiła sama wyruszyć na imprezę. Niestety pewien szczegół uniemożliwił dotarcie do wyznaczonego celu. I nie chodziło tutaj o złamany obcas, rozmazany makijaż czy też rozprutą kreację. Sum nie otrzymała okazji spędzenia miłego wieczoru w towarzystwie przyjaciółek, gdyż... została uprowadzona.
W jednej chwili szczęśliwa nastolatka utraciła najbliższe swemu sercu osoby. Obdarta przez porywacza z prawdziwej tożsamości oraz wolności, zamknięta w tajemniczym pomieszczeniu z trzema innymi dziewczynami musiała nauczyć się życia w niewoli. Jednakże Summer nie zamierzała poddawać się woli psychopaty. Ale jeszcze wtedy nie przypuszczała, do czego jest on gotowy, aby zachować swój maleńki sekret tylko dla siebie.
Czy najbliżsi Sum rozpoczęli akcję poszukiwawczą, aby tylko jak najszybciej ją odzyskać? A może nastolatka została całkowicie skazana na życie w bólu i strachu? I co, jeśli fałszywa tożsamość powoli zaczęłaby się mieszać z tą właściwą? Co by z tego wynikło?
Bo nigdy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co tak naprawdę siedzi w głowie drugiego człowieka.


Cała ta historia nie wywarłaby na mnie wrażenia, gdyby nie dopuszczono do głosu innych istotnych bohaterów. Raczej nie zniosłabym wiecznego ukazywania niewolniczego życia dziewcząt, gdzie królowała rutyna dnia zarządzana z góry przez samego porywacza. Nie zrozumcie mnie źle – na samym początku to samo w sobie mnie interesowało. Chciałam poznać od środka system działania psychopaty i zrozumieć, czemu aż tak zależało mu na ładzie i porządku (bo sama z natury bywam bałaganiarą). I czym głębiej wnikałam w to wszystko, tym znacznie bardziej odczuwałam pewien dyskomfort psychiczny. Współdzieliłam z Summer jej przerażenie i strasznie się bałam o nią i pozostałe dziewczyny. Chciałam wrzeszczeć jak opętana, kiedy ten człowiek z potulnego i przymilnego przeistaczał się w bestię w ludzkiej skórze. Już uważanie uprowadzonych nastolatek za rodzinę było chore, a co dopiero coś takiego! Właśnie od nadmiaru uczucia strachu i wszechogarniającej mnie paniki ratowały mnie narracje z punktu Lewisa oraz Clovera – psychola odpowiedzialnego za to potworne zamieszanie. Przy rozdziałach poświęconych chłopakowi Summer pozwalałam sobie na smutek przygarniający w swe ramiona jego i rodzinę nastolatki, kiedy każdy kolejny trop mogący pomóc ją odnaleźć okazywał się felerny. To okropne, gdy wiesz, co się dzieje z porwaną, a w żaden sposób nie możesz tego przekazać. Narastała wtedy we mnie irytacja! A kiedy przyszło mi wejść w umysł samego Clovera... Rany, to było istne szaleństwo! W ogóle przez całą powieść czułam się tak, jakbym jechała kolejką, gdzie tory rozmieszczono na różnych wysokościach i nigdy nie wiedziałam, kiedy nastąpi przyśpieszenie, a kiedy zapewnione „atrakcje” mnie zaszokują siłą rażenia. Tym samym strasznie ciężko było mi się oderwać od [Uwięzionych]. Sama zostałam porwana!


Mogę być wystarczająco dobry. Jestem równie silny [...]. Nie, jestem silniejszy. Jestem silnym człowiekiem i nie poniosę porażki. Nie. Poniosę. Porażki.

Z bólem serca przyszło mi obserwować, jak z pełnej radości i życia Summer markotniała w oczach, niemal zatracając swoją iskrę. I chociaż przez cały czas łapała się miłych wspomnień, próbując zachować cząstkę siebie, to jednak cała ta sytuacja mocno odbijała się na jej psychice. Stała się porcelanową laleczką podatną na uszkodzenia i obdzieranie z warstw. I jak na początku nieco mnie drażniła, tak później strasznie jej współczułam. Nie zazdrościłam jej tego życia. Tak samo nie chciałabym wejść w skórę Lewisa, który niemalże przeistoczył się w zombie-altruistę. Gdyby nie naciski rodziców to zapewne zagłodziłby się na śmierć lub padł z przemęczenia, bo każdą wolną chwilę poświęcał na poszukiwania ukochanej. Jego miłość do Summer była ogromna, za co go podziwiam.
Nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że Sum mogłaby stracić życie, kiedy brat nastolatki zakładał już najgorsze. Nie poddawał się, kiedy rodziny pozostałych dziewcząt nadal pozostawały anonimowe, jakby ich całkowite zniknięcie nie robiło na nich specjalnego wrażenia.
Chciałam udusić Clovera. Pochwycić go i zagwarantować takie same atrakcje, którymi on raczył porwane przez siebie dziewczęta. Ten człowiek naprawdę potrzebował leczenia! Kiedy poznawałam jego historię, w jakimś stopniu próbowałam zrozumieć jego postępowanie, ale to było ponad moje siły. Ja chyba naprawdę wariowałam, bo w jakimś etapie chciałam mu współczuć. A on na to nie zasługiwał. Jednakże muszę przyznać, że był doskonałym aktorem i idealnie odgrywał swoją rolę między ludźmi. Przecież musiał ją opanować do perfekcji, bo inaczej jego plany spełzłyby na niczym. A tak mógł po kryjomu tworzyć swoją familię, która miałaby być nieskazitelnie czysta jak kwiaty.
Natasha Preston dołączyła do grona autorów, którzy swoje pierwsze kroki w pisaniu stawiali na dość popularnej platformie, jaką jest sam Wattpad. Nie powiem – ta informacja lekko mnie przeraziła. Osoby, które mają styczność z tym światkiem doskonale wiedzą, jakiej jakości bywają niektóre opowiadania z motywem porwania. Na całe szczęście pani Preston zdołała wybrnąć i zagwarantowała kawał emocjonalnej lektury. Autorka zadbała o istotne szczegóły, dzięki czemu fabuła nie wydawała się absurdalna i sztuczna w moich oczach.

Podsumowując:
Po przeczytaniu [Uwięzionych] już nikt nie odważy się naśmiewać z nadopiekuńczości swoich bliskich. Ta pobudzająca wiele emocji książka zakorzeni się w umyśle, stanie się przestrogą dla nastolatków pragnących udowodnić, jak wszyscy inni im nie ufają. Jeżeli jesteście gotowi poznać mrożącą krew w żyłach historię Summer – sięgnijcie po ten tytuł z prędkością błyskawicy. 
Ja dotąd mam ciarki!

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Za przedpremierowy egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria!
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2017 roku!


14 komentarzy :

  1. Ostatnio książki od Feerii jakoś nieszczególnie mnie interesowały, ale teraz czuję się wręcz zafascynowana. Lubię czytać o umysłach psychopatów, dlatego z ogromną chęcią przeczytam "Uwięzione". Nie zraziłam się nawet Wattpadem, bo aktualnie czytam "Wyspę Mgieł" i naprawdę bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. To może być przecudowna lektura! Bardzo interesuje mnie tematyka uprowadzeń - ja czytałam autentyczną historię Michelle Knight, którą serdecznie Ci polecam! Szczególnie interesujący może być właśnie wątek spojrzenia osób, które martwią się o Summer. Jak będę mieć okazję - sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, nie moje klimaty. Eh może dlatego, że za daleko siedzę w romansach.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka wydaje się być naprawdę niesamowita... Chętnie przeczytam, jeśli nadarzy się okazja. Lubię wstrząsające powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gatunek jako tako może nie dla mnie, ale zaciekawił mnie najbardziej motyw pokazywania wydarzeń przez innych bohaterów. To jest coś, co mogłoby mi przypaść do gustu i odróżnia ten tytuł od innych jemu podobnych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna historia, bardzo poruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki powiązane z porwaniami jakoś nigdy mnie nie interesowały, lecz po tak pozytywnej opinii jestem naprawdę ciekawa systemu działania porywacza oraz tego, co siedzi w jego głowie.
    Nie wiem, jak to robisz, ale tworzysz coraz to lepsze recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za szybko po nią nie sięgnę, chociaż kusi. Jednak (nadal) mam w głowie książkę o podobnej fabule ,,Jeden za drugim" Chrisa Cartera. Od niosłam w trakcie niej bardzo dużo różnych emocji i miałam podobne odczucia do twoich.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka życiowa bardzo i taka widać trudna, w sensie problemu, no bo nie każdy da radę coś takiego przeczytać. Podobają mi się takie książki, właśnie też ze względu na przesłanie jakie niosą. Także myślę, że jak gdzieś ją spotkam to przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta tematyka zawsze jest dla mnie ciekawa, a już w ogóle pokochałam motyw porwania po trylogii Dotyk ciemności. Dlatego czuję, że nie odpuszczę i za wszelką cenę zdobędę tę pozycję (pomińmy fakt, że po ostatnich zakupach nie kupię żadnej książki przez kolejne miesiące). Niesamowity jest już sam opis, ale Twoja recenzja zachęca jeszcze bardziej. :D

    Pozdrawiam,
    Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie wniknięcie w umysł tego całego Clovera mogłoby być ciekawe, ale pamiętam jak czytałam "Pana Mercedesa", gdzie też były rozdziały z punktu widzenia psychopaty i trudno mi było to spokojnie znosić i nie wybuchnąć, bo część rzeczy po prostu budziła we mnie obrzydzenie. Tak więc nie wiem, czy byłaby to lektura dla mnie, na razie chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję się zdecydowanie zachęcona, ale to nie w najbliższym czasie :P Zwłaszcza, że sama łażę, gdzie mi się podoba nawet po ciemku, więc... Może lepiej nie będę czytać tego pouczenia? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że ta książka jest idealna dla mnie. Uwielbiam takie historie, które mrożą krew w żyłach i na długo pozostają w pamięci czytelnika. Koniecznie muszę ją mieć.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka