poniedziałek, 6 października 2014

Niezgodna oczami #Ivy

Autor: Veronica Roth
Tytuł: „Niezgodna”
Oryginalny tytuł: „Divergent”
Przekład: Daniel Zych
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 351


Jesteśmy wolnymi ludźmi. Ubieramy się jak chcemy. Nosimy na sobie barwy strojów, które ukazują nasz charakter, samopoczucie.
Jesteśmy wolnymi ludźmi. Ubieramy się jak chcemy. Wybieramy takie barwy strojów, które nam odpowiadają. Nie jesteśmy zmuszani do poglądów starszyzny. Jesteśmy traktowani na równi z innymi. Próbujemy się szanować wzajemnie ze względu na pochodzenie, religie. Nie mamy ograniczeń związanych ze swoją przyszłością. Uczymy się tam, gdzie chcemy. Pracujemy w miejscach, które rozwijają nasze umiejętności. Mamy pełno zbędnych gadżetów, ale i tak trzymamy je ze względu na sentyment czy dla szpanu. Jednak mamy coś o wiele lepszego.
Mamy wybór. I to większy niż inni.
Beatrice żyje na ruinach Chicago. W świecie, w którym człowieczeństwo jest podzielone na pięć frakcji. Każda z nich oznacza coś całkowicie innego: Prawość (uczciwość), Altruizm (bezinteresowność), Erudycja (inteligencja), Nieustraszoność (odwaga) oraz Serdeczność (życzliwość). Sama mieszka w Altruizmie, lecz wkrótce nastanie dzień, kiedy będzie mogła to zmienić.
Każda młoda osoba w wieku szesnastu lat musi przejść test predyspozycji, by w dniu ceremonii zadecydować o swojej przyszłości.
Beatrice szokuje wszystkich drastyczną zmianą, gdy porzuca swoją rodzinę i staje się nowicjuszką Nieustraszonych.
Co spotka naszą bohaterką w tamtym świecie? Czy podoła wyzwaniu, by zostać Nieustraszoną? A może zostanie Bezfrakcyjna? Na te pytania może odpowiedzieć książka, ale również (odrobinę) moja recenzja.

„Ci, którzy chcą władzy i ją osiągają, żyją w ciągłym strachu, że ją stracą.”

Już na wcześniejszym blogu umieszczałam recenzję, jednak postanowiłam ją nieco zmodyfikować i umieścić raz jeszcze. Może trochę przekombinowane, lecz pragnę zrecenzować dalsze części, by ukazać moje spostrzeżenia. Jednak zajmijmy się „Niezgodną”.
Veronica Roth stworzyła powieść, która od pierwszej strony zaczyna wciągać. Książka nie składa się z ciężkich wyrażeń, posiada wiele prostych, wręcz banalnych zdań. Dzięki temu lektura staje się lekka w czytaniu i nawet nie wiadomo kiedy nam się kończy. Dodatkowo jest tutaj wieeele rozdziałów składających się z dwóch, trzech stron. To trochę mało, ale dzięki temu autorka dała radę stworzyć 39 rozdziałów. Rażą również powtórzenia, które często się tu przewijają. Miałam wtedy ochotę polecieć do autorki i wręczyć jej słownik wyrazów bliskoznacznych. Ewentualnie osobie z korekty.
Autorka stworzyła „Niezgodną” po rozgłosie „Igrzysk Śmierci”, więc mogę stwierdzić, że miała łatwy start na tę ścieżkę. Trudno się dziwić, skoro po losach Katniss można odkryć wiele innych bohaterów, którzy muszą się przeciwstawić wszystkiemu i wszystkim. Jednak Veronica Roth stworzyła od podstaw swój świat, który zadziwia swoją brutalnością. Szkoda jednak, że nie odnalazłam tego małego zaczepienia. Chodzi mi o to, że tak naprawdę nie wiemy jak to się stało, że świat jest podzielony na te frakcje. Tę odpowiedź dostajemy dopiero w „Zbuntowanej”. Nie dodaję nic więcej na ten temat, bo mnie zjecie. ;)

„Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować.”

Narratorką jest nasza główna bohaterka, Beatrice. Pozwala nam to odkryć wiele jej cech, które wydają mi się przesadzone. Nadmiar pozytywów mnie przeraża, czuję się tak, jakby wyhodowano nową odmianę idealnego człowieka. Beatrice może i jest odważną dziewczyną, ale czasami nieco mnie irytowała swoją postawą. Nie raz wydawała mi się naiwna jak małe dziecko, które uwierzy w każdą bajkę, którą mu zaserwuje rodzic. To już jest coś nie tak. Nie raz wykrzykiwałam pewne słowo na „k” w trakcie czytania, ale cóż miałam zrobić. Nie będę się cięła z tego powodu, że mnie wkurzała. Powyzywać zawsze mogłam. A że cierpieli u mnie w domu – trudno.
Żałuję, że Veronica Roth tak mocno się skupiła na kreowaniu Beatrice, że zapomniała lepiej nam przedstawić innych bohaterów. Przewijają się często, lecz o nich dowiadujemy się tyle, co kot napłakał. Rozumiem, że odkrywamy ich wcześniejsze frakcje, czasami coś tam wspomną o wcześniejszym życiu, ale brakowało mi cholernie (przepraszam za wulgaryzm) większej ilości informacji.
W książce odnajdziemy również wątek miłosny, lecz schodzi on na dalszy plan. Trochę szkoda, gdyż Roth mogła bardziej pogłębić ten temat. To tak, jakbym poznała faceta, on pokazywałby, że jestem nikim, by następnego dnia wyznawać mi miłość. Chore.

„Odważny uznaje siłę innych.”

Podsumowując:
„Niezgodna” to powieść, obok której większość Igrzyskomaniaków nie przeszła obojętnie. Odkrywamy tutaj trudne początki dorosłości, które spędzają sen z powiek. Książka również pokazuje, że trzeba walczyć, by osiągnąć to, czego pragniemy sami dla siebie. Nie musimy udawać nikogo innego, by ludzie odnosili się do nas z szacunkiem. Liczy się szczerość. I odwaga, której Beatrice miała aż nadto.
Komu mogłabym polecić „Niezgodną”? Na pewno wszystkim, którzy czują lekki niedosyt po trylogii Susan Collins. Może książka jest napisana pod kierunkiem młodego czytelnika, lecz starsi również bez problemu mogą odkryć okrutny świat, którym panują frakcje.


Moja ocena: 
Recenzja znajduje się na:

34 komentarze :

  1. Jak dla mnie Niezgodna była... no, poniżej przeciętnej, żeby nie powiedzieć, że beznadziejna :) Igrzyska lubię, ale teraz obok Niezgodnej przechodze obojętnie i po kolejne części nie sięgnę, chyba ze ktos mi podsunie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat lubię pierwszy tom, ale jak widać znalazłam zgrzyty. Natomiast zobaczysz, jak pojadę przy kolejnych tomach, czyli Zbuntowanej i Wiernej. ^^

      Dziękuję za komentarz! :D

      Usuń
  2. Czułam, że weźmiesz się za recenzję tej książki ;)
    "Nie raz wydawała mi się naiwna jak małe dziecko, które uwierzy w każdą bajkę, którą mu zaserwuje rodzic." - zgadzam się! Ta naiwność była aż za dziecinna. Kurde, przecież Tris ma szesnaście lat, swój rozum mieć powinna.
    "To tak, jakbym poznała faceta, on pokazywałby, że jestem nikim, by następnego dnia wyznawać mi miłość. Chore." - chore i nienaturalne, takie rzeczy się nie zdarzają. Chyba że w gimbazie. Choć trudno tam znaleźć takiego Cztery.
    Ja, niestety, nie mogłam powyżywać się werbalnie, czytałam książkę w empiku, jeszcze by mnie wyprosili. Ale zgadzam się z większością tej recenzji. Beatrize jest przerysowana jako dobre dziecko bez wad (jedyną wadą jest to, że porzuca Altruizm, nic innego), aż do przesady. Nie miała żadnych wybryków? Dziwne.
    Odrobinę zaczerpnęłam z "Niezgodnej" do jednego z moich opowiadań, ale tylko trochę, bo nic innego, oprócz wyboru frakcji, mnie nie zainspirowało.
    Książkę czyta się szybko, ale początkowy zachwyt w moim przypadku ustąpił miejsca wielkiej myśli: Gdzieś to już czytałam". Bez większej rewelacji, ale idealne na wieczór z kubkiem herbaty pod ciepłym kocem.

    Czekam na kolejną recenzję ^^
    Co teraz planujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już na wcześniejszym blogu dodałam recenzję tej książki, a teraz ją nieco zmodyfikowałam. ;)
      Tak. Ma szesnaście lat i pustkę w głowie. Dodatkowo ten cały romans z Cztery był jakiś sztuczny.
      Musiałam jednak znaleźć jakieś pozytywy, gdyż trzeba zauważyć fakt, iż autor poświęcił trochę czasu na napisanie swego dzieła. ;)
      Co teraz planuję? Powiem tyle - recenzje! :P

      Dziękuję za komentarz. :*

      Usuń
  3. Nie jestem do końca przekonana, że by mi się spodobało, ale kiedyś może spróbuję, jak będę w odpowiednim nastroju. Pomysł na książkę całkiem niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pomysł był ciekawy, aczkolwiek autorka zbyt dobrze go nie rozpracowała. Ale musi mieć to coś, skoro jest bestsellerem. ;)

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię tę trylogię, chociaż nie czytałam jeszcze finałowego tomu, ALE... wg mnie Igrzyska Śmierci są o wiele lepsze i o wiele lepiej napisane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już przeczytałam wszystkie trzy tomy i stwierdzam, że najlepiej wypadła pierwsza część. I również się zgadzam, że Igrzyska Śmierci są o wiele lepiej napisane. Bardziej dopracowane. ^^

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  5. Mając to co mamy, chyba nie zawsze to doceniamy. Wydaje nam się, że mamy tyle ograniczeń, a jednak mogłoby być dużo gorzej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie powstaje wiele książek, które nam udowadniają, że my to jeszcze mamy raj. ;)

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  6. Film mi się podobał, ale po książkę raczej nie sięgnę. Nie moja tematyka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam film (byłam na nim w kinie) i powiem szczerze, że wyszedł im naprawdę dobrze. Szkoda tylko, iż nie chcesz się zapoznać z inspiracją, ale nie będę zmuszać. :D

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  7. Zamierzam sięgnąć po książkę, ale nie nastawiam się na żadne "ochy i achy", bo czuję pismo nosem xd

    Zapraszam: nocny-mark.blogspot.com
    P.s. Dopiero zaczynam i proszę o opinie w komentarzach :)
    Obserwujemy? ja już

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czasami takie nastawienie potrafi nas nieźle nabrać. ;)
      Zaraz przyjdę na Twojego bloga. :)

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  8. Książkę mam w planach, jednak bardzo odległych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją kiedyś odkładałam, ale jak później dostałam w prezencie urodzinowym to nie wypadało, by stała na półce i się kurzyła. ;)

      Dziękuję za komentarz. ;)

      Usuń
  9. Moim zdaniem jeśli ktoś czuje niedosyt po "Igrzyskach..." to nie ma już dla niego ratunku xD
    Ogólnie recenzja jest bardzo podobna do moich uczuć. Główna bohaterka miewała gorsze momenty, a pozostałe osoby zostały pominięte. I było tak jak mówisz - oni ciągle się gdzieś przewijali - ale ja do teraz nie mogę rozróżnić dwóch męskich osobników (prawdopodobnie rodzeństwa). Podsumowując: ludzi pełno ale wszyscy tacy sami. Bez sensu.
    Odniosłam wrażenie, że krótkie rozdziały są dla Ciebie wadą (no może trochę mniej niż wadą xD). Ja uważam zupełnie inaczej. Zawsze, kiedy zaczynam czytać jestem nastawiona na zakończenie po jednym, dwóch, trzech, dzięsięciu rozdziałach. Jednak zawsze są to CAŁE rozdziały. Nie ma siły, która zmusiłaby mnie do skończenia w nocy w połowie. Dlatego też krótkie rozdziały są dla mnie bardzo wygodne, bo po zakończeniu jednego nie muszę się zastanawiać, czy dziś dam radę cały kolejny. Ponadto, dzięki takiemu rozwiązaniu książka naprawdę szybko zleci!
    Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się rozpisałaś, że aż byłam w szoku, naprawdę. :D
      Jednak są książki, które ratują przy niedosycie Igrzyskami. To jest jedna z nich, ale znam jeszcze jedną, którą wkrótce zrecenzuję. :D
      A ja jestem zwolenniczką długich rozdziałów, bo uwielbiam siedzieć dłużej przy książce i napawać się jej całością. Owszem, niekiedy bywa to również męczące, ale jednak wolę kilkanaście stron rozdziału, niżeli trzy. To tak, jakby piosenka składała się z trzech zdań. :D

      Dziękuję za taaaki długi komentarz. :D

      Usuń
    2. Nie ma sprawy, zawsze fajnie jest podyskutować :D Z góry przepraszam za moje panoszenie się...
      Ja jestem typem osoby strasznie leniwej. Podam przykład: odkurzam dom, stopniowo przesuwam się w stronę mojego pokoju, wchodzę i co widzę? Ukochaną książkę leżącą na półce! I co robię? Przerwę sobie robię i idę czytać. Ot co. No i po takim jednym, króciutkim rozdziale od razu mi lepiej, a i zdobywam motywację, by szybciej posprzątać i wrócić do lektury. Dodatkowo prace domowe mnie nudzą, bo kiedy odkurzacz hałasuje, nie da rady nawet muzyki posłuchać. Wtedy, po małej dawce książeczki, mój umysł jest zaprzątnięty fabułą, a pomoc w domu staje się do wytrzymania.
      Do piosenki można to faktycznie przyrównać, z tym że jeden rozdział np. "Niezgodnej" czyta się mniej więcej tyle, ile czasu ma cała piosenka ;)

      Usuń
  10. Cały czas napalam się na "Niezgodną" i nie mogę jej dorwać. Ale wiesz? Już po twoim komentarzu o głównej bohaterce mam do niej niechęć XDDDD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naff! :D
      A może jak przeczytasz książkę to znajdziesz inspirację do swojego opowiadania? :D

      Dziękuję za komentarz. :*

      Usuń
  11. Niedawno zakupiłam całą serię, bo byłam oczarowana filmem, z igrzyskach dopiero zakochuję się od kilku dni, pomimo Twojej recenzji sądzę, że w niezgodnej odnajdę coś ciekawego, chociaż wiem, że wszyscy rozpisują się, że książka jest mierna, dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo czasami trzeba zaryzykować, gdyż ocena jednej osoby może się nie zgadzać z opinią drugiej. Każdy ma swój gust, nieprawdaż? ;)

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  12. Zaskoczyłaś mnie swoją chłodną oceną, ale i tak nie zamierzałam sięgać po tę serię, bo na razie chce nadrobić zaległości w innych rozpoczętych cyklach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Niezgodna cieniutko wypada na tle innych książek o tej tematyce.
      :)

      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  13. Po książkę na pewno się sięgnę, ale może obejrzę film? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest najpierw książka, potem film. Tylko w takiej kolejności. :D

      Usuń
  14. Niezgodna ma jeszcze w sobie coś ciekawego, ale następne części są porażką. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś miałam ogromną ochotę przeczytać tę książkę, była nawet po przecenie w Biedronce, ale potem stwierdziłam, że nie chcę sobie psuć wizji z Igrzysk Śmierci. Skoro jedno i drugie nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego, poza tym, że są dystopiami, to postaram się przeczytać. Ciekawi mnie sam pomysł z tymi frakcjami i ogólnie funkcjonowanie takiego świata. ;) Dobrze, że główna bohaterka jest nieźle wykreowana, szkoda że reszta potraktowana została po macoszemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja akurat tę książkę otrzymałam jako prezent urodzinowy od Akime prawie dwa lata temu, bo sama byłam zaciekawiona tym pomysłem. A wyszło jak wyszło. :)

      Usuń
  16. Tak! Wreszcie ktoś, kto mnie rozumie! ^_^
    Dla Niezgodna była a)zrzynką z Igrzysk b)niedopracowana c) główna bohaterka na każdym kroku przyprawiała mnie o zawał!!
    Nie rozumiem jak taka...najwyżej przeciętna książka mogła zyskać tylu fanów. Na szczęście widzę, że są osoby, które nie uległy ogółowi ;-)
    Ps. Znalazłam cie przez fb całkiem niedawno, a jak zobaczyłam, że kiedyś, kiedyś napisałaś recke Niezgodnej to musiałam zobaczyć ;-)
    http://czytamwiecjestemcaxianelim.blogspot.com/?m=0
    ~Anelim

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.