niedziela, 16 listopada 2014

Niemiecki bękart oczami Akime

Autor: Camilla Läckberg
Tytuł: „Niemiecki bękart”
Seria: Czarna seria
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 568

Jakie tajemnice z przeszłości mogą tłumaczyć dzisiejsze złe postępki? Dlaczego matka Eriki Falck wśród rupieci na strychu zachowała hitlerowski medal? To pytanie nie daje spokoju Erice, która postanawia odwiedzić emerytowanego nauczyciela historii, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym medalu. Jednak mężczyzna zachowuje się dziwnie, nie potrafi odpowiedzieć na jej pytania, a dwa dni później zostaje zamordowany.
Camilla Läckberg zręcznie splata współczesne wydarzenia z przejmującą opowieścią o losach młodej Szwedki żyjącej w pierwszej połowie lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Szwecji udało się uniknąć losu sąsiedniej, okupowanej Norwegii, a społeczeństwo szwedzkie było podzielone na tych, którzy pomagali swoim pobratymcom, i tych, którzy sprzyjali niemieckim okupantom.


Niemiecki bękart, czyli powracam do Was z kolejną częścią kryminału Lackberg. Czytając go wzbudziłam zainteresowanie wśród w ludzi w szkole, a zaczęło się od stwierdzenia, że tytuł książki brzmi jak biografia Hitlera. Jakby nie patrzeć nie padło to z ust osoby, na którą zwracam jakąś większą uwagę, dlatego tą uwagę postanowiłam zignorować. Najbardziej zadziwił mnie pewien chłopak z klasy niżej, który zaczepił mnie na korytarzu, żeby zagadać na temat książek. Poczułam się dzięki temu mniejszym alienem w szkole, w końcu niestety odsetek czytającej młodzieży jest niewielki.

Piąty tom serii wzbudził we mnie wiele ciekawości. Po zachwycie wcześniejszymi częściami miałam dość wysokie wymagania względem „Niemieckiego bękarta”. Liczyłam na jakąś odmienną historię, czy ją dostałam? W pewnym stopniu tak. Śledztwo toczy się wokół dawnego nauczyciela historii, co ma ścisły związek z matką głównej bohaterki. Książka jest o tyle interesująca, że poznajemy nowe, interesujące fakty, na temat rodzicielki Erki. Po wcześniejszych częściach byłam pełna niechęci do jej osoby, jednak teraz mam do tego zupełnie inne podejście. Bardzo cieszy mnie fakt, że Lackberg napisała osobą książkę na jej temat i zgrabnie połączyłam wszystkie fakty.

W powieści poznajemy także odrobinę szwedzkiej historii. Myślę, ze większość z nas ma dość wałkowania drugiej wojny światowej w szkole, jednak tutaj poznajemy ją od innej strony. Przyznam się bez bicia, że jestem upośledzona historycznie, jest to dla mnie strasznie nudne, a na lekcjach wszystko wydaje mi się ciekawsze. Ku mojemu zaskoczeniu, w książce jest to przedstawione w taki sposób, że potrafi to zaciekawić także osobę taką jak ja. Tak więc jeśli kogoś miałoby to zniechęcić, to muszę przyznać, że nie ma takiego powodu. Nie ma tu nawału informacji, a daje ciekawe tło, do całości utworu.

Jeżeli chodzi o bohaterów, którzy towarzyszą nam od pierwszej części, to mamy tutaj główny nacisk na Erikę. Myślę, ze to nic dziwnego, skoro usiłuje ona poznać przeszłość swojej matki. Patrik zostaje trochę w tle, jednak jest to związane z jego nowymi obowiązkami. Anna w końcu przestała mnie załamywać swoją głupotą, w dodatku zaczęła porządkować swoje życie. Zmierza to wszystko w dobrym kierunku. Miło obserwować pozytywną przemianę postaci przez kilka części.

Jeżeli czekacie z nadzieją, że w końcu wytknę coś złego w powieści Lackberg, to się doczekaliście! Mimo tego, że książkę ostatecznie uważam za interesującą, to początkowo akcja mi się strasznie ciągnęła. Nie nudziła na tyle, aby od razu odkładać książkę, jednak nie była w stanie mnie porwać od samego początku. Oczywiście z czasem wciąga, jednak trzeba sobie na to trochę poczekać. Myślę, że warto się nie poddawać i dać akcji czas, aż zacznie się r

ozwijać. Znany już tekst pochyłą czcionka w powieściach autorki, którą mogę was zamęczyć, z pewnością temu sprzyja. W sumie nie wiem, czy bym skończyła tę książkę, gdyby nie to. W niektórych momentach miałam ochotę ominąć główną część lektury i przejść do tego.

Czepiając się szczegółów, zastanawia mnie pewien fakt. Mając na uwadze, ze Fjallbacka jest stosunkowo małą miejscowością, w której wszyscy się znają, to jakim cudem mogło się tam wydarzyć aż tyle morderstw? W końcu akcja wszystkich części toczy się na przestrzeni zaledwie kilku lat… No ale to już szczegóły, nie jest to zbyt istotne. Nie odbija się to w żaden sposób na treści książki, dlatego można na to przymknąć oko.

Zmierzając do podsumowania, to muszę stwierdzić, że nie wiem, czy polecić te książkę, czy też nie. Z jednej strony myślę, ze warto po nią sięgnąć, bo różni się od reszty, ale z drugiej mam do niej mieszane uczucia. Odczucia pozostawię wam, nie będę tu narzucać swojego zdania.

„Chyba cała rzecz w tym, żeby nie wiedzieć. […] Gdyby człowiek miał kryształową kulę, która odsłoni przed nim wszystko, co go spotyka w życiu, pewnie nigdy by się nie podniósł. Rzecz polega na tym, żeby wszystko w życiu konsumować w małych porcjach. Zmartwienia i kłopoty dostawać w małych kawałkach, żeby dało się je pogryźć.”

10 komentarzy :

  1. Chyba do tej części serii będę dążyć. Skoro to na Erice skupi się większa akcja, to ja już ją chcę!
    Bo "Księżniczka z lodu" jakoś mnie nie ujmuje. Okay, uwielbiam Patrika, Anna aż tak mnie nie drażni, ale ta wielowątkowość w moim przypadku nie robi mi mętliku w głowie i już wiem, kto jest zabójcą, choć do końca zostało mi osiemdziesiąt stron.
    "Niemiecki bękart" mnie zaciekawił, bo akurat o historii Szwecji w latach II wojny światowej nie wiem prawie nic. Poza tym lubią czytać o społeczeństwie, w którym jest rozpad na dwa różne "obozy".
    Co do tej ilości morderstw - może i Fjallbacka jest małą miejscowością, ale przecież w każdym miejscu nagle może wzrosnąć poziom przestępczości.
    Nie wiem, czy wytrwam, czy uda mi się wypożyczyć kolejne części serii, ale po tą książkę chcę sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm.. Nie wiem, czy przeczytam tą pozycję. Może kiedyś uda mi się wypożyczyć w bibliotece i przeczytać. [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń
  3. Już kolejny raz ta autorka, chyba muszę po coś sięgnąć, koniec z moimi uprzedzeniami do tego gatunku. Nie mogę byc tak oporna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej serii i chyba nieprędko się to zmieni, bowiem obecnie wolę bardziej romansowe klimaty. Ale jak tylko ponownie będę chciała poczytać kryminały, to pomyślę o twórczości Camilli Läckberg.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna okładka, słyszałam o autorce, ale nie czytałam nic, co by wyszło z pod jej pióra :D
    Ja znacznie bardziej wolę czytać, czy słuchać o historii niż się jej uczyć i to chyba jak większość. Pomyślę nad tą książką, bo mój stosik sięga sufitu, a czasu coraz mniej, więc teraz staram się dołączać do niego na prawdę intrygujące pozycje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja najpierw muszę przeczytać poprzednie części, by zapoznać się z tą. Zacznę przygodę z tą serią od nowego roku. :)
    PS. Gdzie zgubiłaś ocenę? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko raz czytałam książkę niemieckiej autorki, ale w miarę mi się spodobała, więc mogę dać szansę tej serii.
    Trzeba przyznać, że tytuł ma w sobie coś z Hitlera.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka raczej nie dla mnie. Coś czuję, że nie polubiłabym się z tą powieścią :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że to samo Cię trapi co i mnie, jak w tak małej mieścinie może mieć miejsce aż tyle tragedii i zdecydowanie nieszablonowych morderstw. Ale pomijając ten wątek przyznam, że "Niemiecki bękart" osobiście urzekł mnie najbardziej z całej serii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka