środa, 3 czerwca 2015

Noc oczami #Ivy

Autor: Ryszard Grzywacz
Tytuł: „Noc”
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 88


Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że sen miesza wam się z jawą? Sprzeczne informacje mieszały się z tymi potwierdzonymi, tworząc wybuchową mieszankę? Zapewne raz wam się to zdarzyło, ale żeby kilka razy jednego dnia, a dokładniej nocy?
Główny bohater przeżywa szaloną podróż taksówką, której kierowca wyskakuje w biegu, siedzi wewnątrz przedwojennego tramwaju i zastanawia się, kto tak naprawdę go prowadzi. To niewiele sytuacji, które są nad wyraz absurdalne, a zarazem fascynujące.
Bo kto by nie chciał przeżyć takiej szalonej przygody?


Po wielu pozytywnych recenzjach (gdyż na takowe jedynie trafiałam) postanowiłam zaryzykować i zaopiekować się jednym egzemplarzem „Nocy”. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona niewinna z tym swoim wąskim (wręcz anorektycznym) grzbietem i okładką, gdzie tytuł jest zarazem grafiką. Wiedziałam, że to książka na parę chwil, ale każda nowa historia ponoć na nas jakoś wpływa. Czy ze mną było tak samo?

Noc” to czternaście literackich miniatur, które tworzą ze sobą zsynchronizowaną całość, uzupełniając się. Ryszard Grzywacz stworzył je po jednej nieprzespanej nocy, co mnie nieco zaskoczyło. Słyszałam o inspiracji sennej (podobno tak miała Stephenie Meyer, a później bum – powstała saga „Zmierzch”), ale inspiracja bezsenna? Gdy ja cierpię na bezsenność to leżę w łóżku jak kłoda i liczę barany, byle tylko zmusić moje ciało do wejścia w tryb „spanie”. Jak widać bywają różne typy ludzi. 


Nasze góry na nas patrzą. Cały czas nas sprawdzają, jak rodzice obserwujący swoje dzieci na placu zabaw. Obyśmy nie zasłużyli na skarcenie.”

To dosyć dziwne, kiedy nie znam imienia głównego bohatera. Owszem, mogę uznać, że jest nim sam autor książki, ale skąd mogę wiedzieć, iż tak jest naprawdę? Taki już jest urok tej literackiej fikcji. Każdy z nas może stać się kimkolwiek zechce. Oczywiście lepiej zachować umiar, bo co za dużo to niezdrowo.
Książkę czyta się szybko i nawet nie postrzegamy, że to już koniec (byłoby to dziwne, gdybyśmy czytali tak cienką książkę miesiącami). Autor nie posługuje się wyszukanym słownictwem, przez co książkę można czytać w każdej sytuacji. Dodatkowo przeważają tutaj głównie przemyślenia naszej postaci, jednak przy tym tytule nie wydaje mi się to minusem. Wręcz przeciwnie. Jakoś nie odczuwam braku dialogów, a nawet mogłyby zniknąć, bo część z nich brzmi sztucznie, co nieco mnie irytowało.

Ciekawe, czy istnieje uzależnienie od rezygnacji.”

Autor zachęca nas, byśmy odrzucili chociaż na chwilę bieg ku nieznanemu i przystanęli w miejscu, by móc dostrzec więcej aspektów swojego życia. Przeważające w „Nocy” rozmyślenia pokazują nasz świat w absurdalny sposób, jednak jest w tym wszystkim kropla prawdy. Czasami warto porzucić schematyczne myślenie i zagłębić się w dany temat. Odrzucić dzisiejsze dobra i dać się ponieść chwili. A może odkryjemy coś, czego nam brakowało?
Nie byłabym sobą, gdybym nie wytknęła choćby jednego błędu. Nie będę tutaj skrzeczeć na literówki czy błędnie zapisane słowa, które powinny być w separacji lub w związku małżeńskim. Chodzi mi tutaj o cenę książki. Dwadzieścia trzy złote za okładkę i osiemdziesiąt osiem stron? Co jak co, ale to już jest lekkie zdzierstwo. Rozumiem, że wydawnictwo i autor muszą zarobić, ale czy nie zarobiliby więcej, gdyby obniżyli cenę o kilka złotych? Wtedy więcej osób będzie skłonnych kupić książkę, bo zachwycająca okładka oraz kilka pozytywnych ocen mogą nie wystarczyć.
Z serii „rozkminy bluszczyny”: Jeżeli główny bohater próbował wczuć się w aurę sennej nocy to dlaczego miał ze sobą telefon komórkowy i jeszcze go wykorzystał w pewnej sytuacji. Drobne niedopatrzenie?

Podsumowując:
Nocto przede wszystkim odskocznia od naszego elektronicznego życia i zachęcenie do wędrówek, które mogą pokazać nam drugą naturę otoczenia w którym mieszkamy.
Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy nie boją się zmierzyć z mieszanką różnych emocji i są gotowi na rozmyślania po zakończeniu lektury.

Moja ocena: 
Recenzja została zamieszczona na:
lubimyczytac | nakanapie | granice

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Novae Res
Książka przeczytana w ramach akcji „Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”

19 komentarzy :

  1. Cena książka faktycznie zbyt wygórowana. Ale może ktoś się jednak skusi. Ja jednak spasuje, gdyż nie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapewne znajdą się tacy, którzy się skuszą. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. :)

      Usuń
  2. Faktycznie, wygórowana cena za anorektyczny grzbiecik :) Jak znajdę w bibliotece, to z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdybyś mieszkała w moim mieście to byś miała z tym nieco problemu, ale mam nadzieję, że w Twojej bibliotece można odnaleźć tę książkę. ;)

      Usuń
  3. Chyba podziękuję, bo książka kompletnie mnie nie zainteresowała :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwróciłam na tę książkę uwagę ze względu na bardzo nastrojową okładkę ;)
    Lecz poza nią nic innego mnie nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę szkoda, ale nie będę namawiać. :)

      Usuń
  5. Faktycznie. Czasami warto się zatrzymać i pomyśleć nad drugim znaczeniem otoczenia. ;)
    Trochę odstrasza mnie cena, bo tak to bym kupiła sobie tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Ta cena to zmora książkoholików. Może jednak uda ci się zdobyć tę książkę w inny sposób, czyli ktoś ofiaruję ci ją w prezencie? ;)

      Usuń
  6. Jak zdam ostatni egzamin, będę miała za sobą wszystkie prezentacje, zdanie wszystkich prac itd, to z przyjemnością się za książką rozejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę pozytywnych stopni oraz przyjemnego poszukiwania książki. :)

      Usuń
  7. Szkoda że książka ma tak mało stron i to rzeczywiście dość wysoka cena za tak cienką książkę. Podoba mi się, że ta książka wydaje się zupełnie inna od reszty pozycji jakie dotąd przeczytałam. To rzeczywiście niesamowite, że autor napisał ją po nieprzespanej nocy, bo ja z kolei nie jestem w stanie sklecić chociażby jednego sensownego zdania, jeśli się porządnie nie wyśpię. Myślę, że ta książka przypadłaby mi do gustu, dlatego jak będę miała okazję to na pewno po nią sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recenzja zachęciła cię do zapoznania się z tym tytułem. :)

      Usuń
  8. Ta książka mnie jakoś nie przekonała do siebie ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. brzmi naprawdę interesująco. takie szalone historie są najlepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podczytuję recenzje tej książki, bo Autor jest mieszkańcem miasta, w którym i ja mieszkam. Nie znamy się osobiście, ale "robimy w jednej branży". Podejrzane są te wszystkie "peany na cześć" i zachwyty. Mam nadzieję, że szczere. Że wywołuje je nie "magia" autora jako człowieka, a faktyczna wartość książki. Konkretów jeśli chodzi o recenzje nie znalazłam: Jest fabuła czy jej nie ma? Rozmyślania po lekturze z jakiego powodu? Bo może dla tych rozmyślań warto po książkę sięgnąć?
    Pierwszy cytat: czyżby narrator zbiorowy? Jak na początku "Pani Bovary" Flauberta? No, no, ciekawy zabieg, ale co dalej? Cały czas jest taka narracja? Jak to pracuje w książce?
    "Uzależnienie od rezygnacji"? Myślę, że jak najbardziej istnieje, ale czy to faktycznie filozoficzne rozważania, czy senne majaki?
    Sen to prosty wytrych, ograny, ale może tutaj pojawił się w świeżej formie?
    Eh.... dalej nic nie wiem, poza tym, że Novae Res (nie brzmi dobrze, wiadomo) i 23 złote (faktycznie drogo).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka