poniedziałek, 20 lipca 2015

Ogień i woda oczami #Ivy

Autor: Victoria Scott
Tytuł: „Ogień i woda”
Oryginalny tytuł: „Fire and Flood”
Seria: „Ogień i woda”
Tom: I
Przekład: Marzena Dziewońska
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 368

Czasami tak bywa, iż nie mamy najlepszych kontaktów z rodziną. Twierdzimy, że z familią to się najlepiej wychodzi na zdjęciu, a jeszcze dobrze stanąć z boku, by w razie czego móc się wyciąć. Jednak takie chwile szybko mijają, gdy dochodzi do tragedii. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego to akurat nas musi dotyczyć. Pragniemy zrobić wszystko, by pomóc zwalczyć przeciwności losu. Tylko czy bylibyśmy w stanie poświęcić w tym celu... własne życie?
Tella Holloway ma za złe rodzicom, że musieli się przeprowadzić. Dziewczyna musi porzucić swoje poukładane, na pozór, życie i zamieszkać w miejscu, które sprawia wrażenie mocno zacofanego. Tella jednak rozumie, iż ta samotnia to tak naprawdę azyl, gdzie jej ciężko chory brat, Cody, może odpocząć od zgiełku dużego miasta. W ten sposób ich rodzice pragną zrekompensować fakt, iż lekarze nie potrafią zdiagnozować przyczyny jego złego samopoczucia. Rodzina czuje się bezsilna, ale do pewnego czasu...
Kiedy Tella natrafia na tajemniczą wiadomość na początku uznaje to za zwykły dowcip, lecz z godziny na godzinę coraz częściej myśli o tym, że musi dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego zadania. Każda kolejna instrukcja wprowadza dziewczynę w tajniki Piekielnego Wyścigu, uświadamiając ją, iż robi się coraz poważniej. Tella postanawia zaryzykować i wziąć udział w tym wyzwaniu. Liczy się dla niej jeden cel – wygranie lekarstwa dla brata. Nie zwraca już uwagi na grożące jej niebezpieczeństwo. Jest gotowa poświęcić swoje życie, byle tylko uratować Cody'ego.
Tylko czy da radę przetrwać cztery ciężkie etapy Piekielnego Wyścigu? Czy znajdzie sojuszników? A może przysporzy sobie jedynie wrogów? I czy w tej całej walce znajdzie się miejsce na... miłość?


Chyba kolejny raz muszę wspomnieć o tym, że mam fioła na punkcie dystopii i antyutopii. Wiem, powtarzam się, jednak ta miłość tkwi tak głęboko we mnie, że aż nie umiem się powstrzymać, żeby o niej nie wspominać.
Kiedy tylko nadarzyła się okazja, abym mogła pochwycić w swoje dłonie „Ogień i woda”, to nie wahałam się ani chwili. Czytałam już kilka opinii, które były pozytywne, dlatego też „napaliłam się” na ten tytuł. Jak sądzicie: książka podtrzymała żar czy jednak wylała na mnie kubeł zimnej wody?


Każdy z nas ma w domu jakiś powód, dla którego walczy (...).”

Z początku nie umiałam się wgryźć w fabułę. Strasznie męczyłam się z pierwszymi rozdziałami, jednak po kilkunastu stronach wszystko zaczęło się rozkręcać, a ja zostałam wciągnięta w ten świat. Wraz z rozpoczęciem wyścigu autorka nie dawała nam wytchnąć, przez co sami stajemy się bohaterami tej książki. Wiele razy serce mi mocniej zabiło, gdy działo się coś niebezpiecznego. Zdarzały się także śmieszne momenty, gdy czytelnik może odetchnąć i uśmiechnąć się, wiedząc, iż to tylko pauza przed kolejną dawką akcji.
Parę słów o Piekielnym Wyścigu. Jak już wcześniej wspominałam jest to rywalizacja, gdzie główną nagrodą jest lekarstwo dla chorego. Wyścig toczy się w czterech miejscach: w dżungli, na pustyni, w oceanie oraz w górach. W tej części mieliśmy do czynienia z dwoma pierwszymi etapami, ale nie będę zdradzać zbyt wiele. Jeżeli ciekawi was, jak to wszystko wyglądało – sięgnijcie po książkę, a wszelkie tajemnice znikną.
Co ja mogę powiedzieć o głównej bohaterce? Na początku nie umiałam jej polubić. Sprawiała ona wrażenie osoby próżnej, która jedynie myśli o sobie i swoim wyglądzie, co mnie strasznie irytowało. Kiedy zdecydowała się wziąć udział w Piekielnym Wyścigu dostrzegłam, że jednak tkwią w niej jakieś inne uczucia, bo w końcu robi coś dla kogoś innego. Z rozdziału na rozdział zaczęły zachodzić jakieś zmiany w jej zachowaniu. Ze słabej dziewczynki przeistaczała się w walczącą o swoje kobietę, lecz jeszcze sporo pracy przed nią. Piekielny Wyścig zmienił jej nastawienie do świata, a także moje zdanie względem niej. Ale i tak czasami powracały te momenty, gdy chciałam ją udusić. Dosłownie.
Muszę także wspomnieć o innych postaciach, które przewinęły się na kartach tej książki. Z wszystkich osób, które poznała Tella najbardziej polubiłam Harper, która była pewna siebie i zadziorna. Był także wariat, Titus, który z początku kojarzył mi się z Peterem z „Niezgodnej”. To niezbyt miłe porównanie, jednak z czasem uświadomiłam sobie, że antagonista z powieści Victorii Scott jest jeszcze gorszy. Pozostałe postaci jakoś do mnie nie przemawiały, w tym sam obiekt westchnień głównej bohaterki, czyli Guy. Nawet to imię nie brzmi zbyt dobrze... Mniejsza z tym. Ważne, iż nie było typowych zapychaczy, co się chwali!
No i wątek miłosny. Irytowało mnie strasznie, że Tella więcej czasu myślała o Guy'u, niżeli o swoim bracie. Ona sama to dostrzegała, ale jak widać uczucia bywają silniejsze. Przyznam jednak, iż było mało fragmentów ukazujących siłę miłości tej pary, co uważam na plus. Coś czuję, że będzie to nadrobione w kolejnej części, ale lepiej nie zapeszajmy...

Strzel tym cholernym kciukiem, myślę za każdym razem, kiedy to robi. Zapominasz o kciuku!”

Wiele osób twierdzi, że autorka wzorowała się tutaj na „Igrzyskach Śmierci” Suzanne Collins. Możliwe, że mieli tutaj na myśli poświęcenie się dla ukochanej osoby oraz waleczność, która jest ceniona przez większość osób. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o podobieństwa między światem Telli i Katniss. Chcę jednak zwrócić uwagę, że być może to inna autorka była inspiracją do tworzenia dla Victorii Scott, ale o tym jeszcze napiszę.
Narratorem „Ognia i wody” jest sama Tella, przez co głębiej wnikamy w jej umysł i poznajemy jej zdanie na temat wszystkiego, co ją otacza (chociaż czasami chciałabym czegoś nie wiedzieć). Jak to zazwyczaj bywa w tego typu książkach ponownie stykamy się z czasem teraźniejszym, który jest coraz bardziej popularny, chociaż – jak już wiele razy mówiłam: ciężki do okrzesania. Muszę także wspomnieć, że na samym początku autorce ciężko szło opisywanie świata, która sama stworzyła. Zapewne to jest przyczyną tego okropnego wstępu, jednak obiecuję, że dalej jest już tylko lepiej, a Victoria Scott opanowała swoje pióro i całkowicie się rozkręciła.
Od czasów „Niezgodnej” jeszcze nie spotkałam się z tak krótkimi rozdziałami. Sześć, siedem stron i lecimy dalej. Niedawno czytałam książkę, gdzie na jeden rozdział składało się ponad dwadzieścia stron tekstu, więc chyba dlatego było mi ciężko się przyzwyczaić do tak drastycznej zmiany. I tutaj powrócę do wcześniejszego tematu, a mianowicie do inspiracji. Tutaj czuję, jakby autorka podpatrzyła Veronicę Roth i poszła za jej przykładem w kwestii rozdziałów. Jednak pani Scott przerosła swojego „mistrza” (w cudzysłowie, bo przecież nie wiem, jaka jest prawda) i nie nawtykała aż tak ogromu rozdziałów, co się chwali. Tutaj zachowano umiar.
Z serii „rozkminy bluszczyny”: Czy naprawdę nie ma już innego koloru włosów dla głównych bohaterek i autorzy chwytają się rudego odcienia? Polecam tutaj paletę kolorów. Wybór jest ogromny!

Podsumowując:
Ogień i woda” udowadnia, iż jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele, jeżeli chodzi tutaj o życie kogoś nam naprawdę bliskiego. Może pierwsze rozdziały będą nas lekko odpychać od lektury, ale jeżeli przebrniemy przez nie to uzyskamy ogromną dawkę akcji, która wciągnie nas do tego stopnia, iż nawet nie zauważymy, iż to już koniec, aż w końcu stwierdzimy: my chcemy więcej i więcej! Ja należę do takich osób.
Książka godna polecenia!

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI!
Fanpage wydawnictwa!

31 komentarzy :

  1. Kolejna postać o rudych włosach - wolę moją białowłosą Amelien, a nawet i Victelię.
    Jest podobieństwo do dwóch innych serii i to chyba jak na razie każe mi odpuścić sobie tę książkę.
    Recenzja jest dobra, wciąż dajesz radę pokazać plusy i minusy, odrobinę się wykrzyczeć.
    Więcej recenzji proszę! :D

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie - Recenzja Santa Olivii powinna pojawić się na dniach. ;)

      Usuń
  2. Chętnie się rozejrzę jak tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto się skusić. :)

      Usuń
  3. Ostatnio w sieci zrobił się wysyp recenzji tej książki i niemal wszystkie są bardzo pochlebne. Widać coś musi być na rzeczy. W takim razie chętnie ją poznam bliżej, tym bardziej, że fabuła oraz Twoja recenzja skutecznie mnie do tego zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja również zauważyłam, że ta książka zrobiła się bardzo popularna. I na to zasługuje, bo jest świetna. ;)

      Usuń
  4. Cieszę się, że się podoba, ponieważ już podobno do mnie jedzie :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że mi się podoba (taka skromność). ^^
      To poczekam na Twoją opinię. :)

      Usuń
  5. Czyli jednak żyjesz :)
    W kwestii ksiązki - sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju dystopii i antyutopii, a dla mnie, Ogień i woda zupełnie niczym się nie wyróżnia, wliczając tytuł. Jedyne, co mnie w tej książce przyciąga, to motyw przeprowadzki, bo lubię jak bohaterowie zaczynają w nowym miejscu... No i krótkie rozdziały - pewnie w mig przeczytałabym tę książkę. Ale raczej jednak sobie daruję. Wszystko inne już było - a i rozkminy o Guyu... Nie, daruję sobie. Poluję na inną serię z gatunku...
    Będzie więcej epizodów z serialu "Rozkminy bluszczyny"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, widzę, że ci się rozkminy bluszczyny podobają. :D Zamierzam zrobić oddzielne posty z tymi rozkminami, ale coś czuję, że może nie wypalić. :D Chociaż jeżeli to będzie coś nowego to może na mnie zadziała...

      Usuń
  6. Już dzisiaj czytałam kilka opinii na temat tej książki. Trochę nie moja tematyka, ale recenzja jest bardzo ciekawie napisana. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, recenzje tej książki się sypią w błyskawicznym tempie. Po prostu to także świetna reklama dla wydawnictwa, co jest pozytywnym aspektem. :)
      Dziękuję za komplement. Nawet nie wiesz, jak bardzo musiałam kombinować, by ująć wszystko z notatek, które robiłam w trakcie czytania. ;)

      Usuń
  7. Wczoraj przeczytałam tę książkę i przyznaję ci rację. Mam takie same odczucia, co ty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i książka bardzo mi się podobała :))
    Mam nadzieję, że nie będziemy musiały czekać na kontynuację, bo jestem niezwykle ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też mam taką nadzieję, chociaż na jej kontynuację mogę czekać, bo wiem, że warto się pomęczyć. :P

      Usuń
  9. Ja za to wgryzłam się w książkę od samego początku :) W każdym razie odliczam czas do kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na początku zrażała główna bohaterka, ale jak widać przetrwałam najgorsze i otrzymałam solidną nagrodę. ;)
      Oj, nie tylko Ty odliczasz czas do kontynuacji. :P

      Usuń
  10. Ta książka wydaje się być bardzo fajna, ale jakoś nie mogę się przekonać, żeby zapisać sobie jej tytuł i ją kupić. Może kiedyś :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Inna
    http://happy1forever.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi całkiem fajnie :)
    Ale to co mi się podobało bardziej - to Twoja recenzja. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podlizujemy się, nie podlizujemy. ;) A tak na poważnie to dziękuję. ;)

      Usuń
  12. Nie mogę doczekać się kontynuacji ;)
    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, kiedy powstanie fanpage na rzecz tej książki (o ile już go nie ma). ^^

      Usuń
  13. Z wielką chęcią sięgnęłabym po tę książkę - też uwielbiam wszelkie dystopie i young adult, więc to pozycja idealna dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Już tydzień czekam na tę książkę i mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę :)
    Obserwuję i zapraszam dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ją w planach, a teraz tylko jestem jeszcze bardziej zaintrygowana książką ;)

    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.