niedziela, 4 października 2015

Wyznania zakupoholiczki oczami #Ivy

Autor: Sophie Kinsella
Tytuł: „Wyznania zakupoholiczki”
Oryginalny tytuł: „The secret dreamworld of a shopaholic”
Seria: Zakupoholiczka
Tom: I
Przekład: Krystyna Chmielowa
Wydawnictwo: Świat książki
Ilość stron: 336

Jak często uśmiechacie się na myśl, że w waszym ulubionym sklepie trwa niesamowita wyprzedaż, podczas której możecie zakupić prawie wszystko, o czym marzycie od zawsze? Czy rozbijacie swoje skarbonki, kiedy najbliższa księgarnia organizuje promocje na tytuły książek, o jakich myślicie od dłuższego czasu? Macie wtedy ochotę obrabować bank, aby zdobyć to wszystko? A może tylko doprowadzacie swoje konta do minusowego stanu i dopiero wtedy zaczynacie obawiać się o resztę miesiąca, skoro do wypłaty tak daleko? Jeżeli zachowujecie umiar, to należycie do osób potrafiących dobrze gospodarować swoimi pieniędzmi. Ale co jeśli zadłużacie się, byle tylko coś... zdobyć?
Rebeka Blomwood wie, co w modzie piszczy. Ta trzydziestolatka jest zawsze ubrana zgodnie z aktualnymi trendami, dzięki czemu nie musi się obawiać krytycznych spojrzeń ze strony innych kobiet. Praktycznie każdy zarobiony pieniądz inwestuje w siebie, przy czym potrafi nawet doprowadzić do wrzenia swoje konto bankowe, na którym zazwyczaj widnieje debet. I tak zachowuje się osoba doradzająca innym, jak mają inwestować swoje pieniądze, by starczało od wypłaty do wypłaty?
Rebeka nawet nie przeczuwa, że jej mania zakupowa prowadzi ją w stan uzależnienia. Nieświadoma tej cywilizacyjnej choroby popada w coraz większe długi, tworząc niecodzienne historyjki, aby tylko uspokoić bank i dać sobie więcej czasu, aby zacząć kontrolować swoje wydatki.
Tylko czy jest ona na to gotowa? Czy panna Blomwood jest w stanie zrezygnować ze swojego wygodnego trybu życia, aby zacząć coś z tym robić? A może kolejne wyprzedaże w markowych butikach pokrzyżują jej plany?
Jedno jest pewne – to będzie zacięta walka między rozwagą a głupotą.


Wyznania zakupoholiczki” to tak naprawdę nieplanowany zakup z mojej strony. Po prostu obie (książka i ja) znalazłyśmy się w wyznaczonym miejscu i czasie. Wyłożona na drewnianym stole, otoczona swoimi koleżankami kusiła niemiłosiernie, aż zlitowałam się nad nią i wyciągnęłam pięć złotych – tyle za nią chciano – i już należała do mnie. Tylko czy mój książkoholizm objawił się w dobrym momencie?



Początek książki jeszcze nie zapowiadał tego, że porzucę czytanie po siedemdziesiątej stronie, odkładając ją tak, by nie sięgać jej wzrokiem. Już pierwsze akapity podpowiadały mi świetną lekturę, przy której spędzę kilka godzin, bawiąc się przy tej historii. Jakże to było mylne dla mych oczu! Wystarczyła potęga głupoty głównej bohaterki, abym straciła chęć dokończenia „Wyznań zakupoholiczki”. Rozumiem, że to wszystko miało się kręcić wokół jej zakupoholizmu, jednak nikt nie jest w stanie znieść na dłuższą metę wieczne ględzenie o najnowszych promocjach, zapominając o otaczającym ją świecie.
Skoro już mowa o Rebece, to mam ochotę rozszarpać ją na strzępy. Kto by pomyślał, że trzydziestoletnia kobieta może zachowywać się jak rozkapryszone dziecko! Dodatkowo te jej wieczne podniecanie się na widok atrakcyjnych cen powodował u mnie mdłości. Tak – to typowe zachowanie zakupoholika, jednak autorka zbyt mocno przerysowała tę postać. Naprawdę już nie wiem, co mam pisać o pannie Blomwood, bo nawet teraz nie mam do niej siły. Może po prostu zostawię to już bez komentarza?
Poboczni bohaterowie jakoś nie przykuli mojej uwagi. Ich imiona były dla mnie zwykłymi wyrazami na bieli kartek. Nic poza tym. Dobra, przesadziłam z tym. Zapomniałam tutaj o rodzicach głównej bohaterki, którzy swoimi kłótniami wywołali u mnie nikły uśmiech, a to niewiele, by tylko ze względu na nich kontynuować książkę.
O wątku miłosnym raczej też nic nie opowiem, bo do takiego nie udało mi się dotrzeć.


Nie mogę się mocno przyczepić do kunsztu pisarskiego Sophie Kinselli, bo to byłby grzech niewybaczalny. Autorka sprawnie posługuje się słowami, tworzy ciekawy zarys historii, jednak pozostaje niesamowity niesmak po postaci, jaką jest Rebeka. Rozumiem, że próbowała ona pokazać, co się może dziać w umyśle osoby chorej na zakupoholizm, lecz to było dla mnie za dużo. Takie wniknięcie w skórę panny Blomwood uświadomiło mi, że jakimś cudem jestem zdrowa na umyśle (co jest bardzo, ale to bardzo dziwne) i tymczasowo nie grozi mi bankructwo z powodu książek. Chyba wypiję szklankę mleka za swój sukces!
Z serii „rozkminy bluszczyny”: Po raz kolejny w swym życiu stwierdzam, że ekranizacja wypadła lepiej od swojego pierwowzoru. To nic, że w filmie wiele rzeczy jest przekręconych, ale i tak stoję za nim murem!

Podsumowując:
Wyznania zakupoholiczki” były dla mnie wyzwaniem, któremu nie podołałam. Poległam w trakcie lektury, a nawet nie dotarłam do połowy!
Tę książkę mogą przeczytać ci, co nie boją się odmóżdżenia po tak zwichrowanej na umyśle Rebece i będą w stanie ją zdzierżyć do samego końca.
Pozostawię tę książkę bez jakiejkolwiek oceny...

Recenzja została zamieszczona na:

~***~

Psst! Wiecie, że dalej możecie wziąć udział w konkursie, w którym można wygrać „Gregora i Niedokończoną Przepowiednię” - pierwszy tom Kronik Podziemia?


20 komentarzy :

  1. Raczej nie zdecyduję się na przeczytanie tej książki. Mam wrażenie, że ja również nie dałabym rady jej dokończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje samo spojrzenie na okładkę i tytuł sprawia, że mówię tej książce "NIE". A po Twojej recenzji - jestem pewna, że nie sięgnę. :D
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znoszę irytujących bohaterek, więc pewnie ta książka też sprawiałaby mi trudności :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zdołałam ją przeczytać. Nie jest może fenomenalna oraz główna bohaterka dała mi w kość, ale w pewnym stopniu mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać ja nie dałam rady dobrnąć do końca. ;)

      Usuń
  5. Jak film przypadł mi do gustu, tak po tej recenzji nie jestem pewna, czy chcę sięgnąć po książkę. Rebeka odrobinę mnie odrzuca, a wałkowanie problemu przez całą powieść z małym zaznaczeniem innych wątków to chyba nie jest moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet film mnie nie zaintrygował, więc za książkę podziękuje. :)
    P.S. Uśmiecham się głównie na wyprzedaże w księgarniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś o wyprzedażach w hipermarketach. :D

      Usuń
  7. Szkoda, bo film był śmieszny i nawet taki w pewnym momencie ciepły, jak to komiedie... W zasadzie to nie miałam tak czy siak ochoty na lekturę, bo nie ciągnie mnie do tego gatunku ani nic. Więc wiem, że nie wiele tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No film był śmieszny, bo to w końcu komedia romantyczna, jednak książka była dla mnie mordęgą! I też bardzo dobrze wiem, że nie ciągnie cię do tego gatunku. :D

      Usuń
  8. Film mi się bardzo podobał ale książkę chyba sobie daruję skoro bohaterka jest taka wkurzajaca

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie nie mam ochoty na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za filmem, więc za książkę podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sophie Kinsella to ponoć jedna z lepszych babskich autorek ;) Książka od początku mnie szczególnie nie kusiła, podobnie jak film, także nie żałuję ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ami. z RecenzjeAmi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja będę omijała książkę bardzo szerokim łukiem, takim minimum 5 km! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno temu widziałam film - już nic z niego nie pamiętam ;)) Po książkę nie planuję sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka zdecydowanie nie dla mnie, ale film mi się za to podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem pewna, ale akurat film mogę z ciekawości obejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.