wtorek, 8 marca 2016

Co, jeśli oczami Królika

Autor: Rebecca Donovan
Tytuł: "Co, jeśli"
Oryginalny tytuł: "What if"
Tom: -
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 380

Więzi ludzkie przypominają czasem kwiat. Wszystko rozpoczyna się od nasionka, które niekoniecznie musi wykiełkować. Może przez wieczność chować się w ziemi i pozostać na takim poziomie, jakby czekało na odpowiedni rozwój sytuacji. Jednak bywa, że kiełkuje. Rośnie. Wypuszcza pędy, cieszy oko. Dopiero dobrze pielęgnowane może zachwycić nas swoim kwiatem, który wydaje się być kwintesencją całego kwiatu, kwintesencją całej przyjaźni. Jednak aby móc cieszyć się tym pięknem, trzeba roślinę pielęgnować. Czasem wystarczy tylko jeden nieprawidłowy ruch, aby odciąć jeden z pędów. Seria takich błędów może prowadzić do stracenia kwiatu. Do stracenia stworzonej więzi.
Jednak co się dzieje, jeśli taki kwiat znika? Więź wciąż istnieje, chociaż trudno o niej pamiętać. Przyjaźnie z dzieciństwa odchodzą w niepamięć. Nikt nie chce już pamiętać tego, jak razem huśtaliście się popołudniami, jak razem urządzaliście pikniki czy wspinaliście się na drzewa. Czas mija, czas leczy rany, czas niszczy zaniedbane przyjaźnie – może i nie w każdym przypadku, ale w niektórych niestety tak.
Cal parę lat temu musiał jakoś znieść przycinania kwiatu przyjaźni, pielęgnowanego przez tyle lat przez niego, Rae, Richelle oraz Nicole. Paczkę przyjaciół, których – jakby się wydawało – nie rozdzieliłoby nic. Natura ludzka wiąże się jednak nierozerwalnie z błędami. Richelle i Nicole odchodzą. Pierwsza wyprowadza się, nie informując o tym prawie nikogo, z kolei druga porzuca dawną przyjaźń na rzecz popularności i zaistnienia w elitarnej, szkolnej paczce.
Podczas gdy Rae nie okazuje po sobie żalu po odejściu dawnych przyjaciółek, tak chłopak próbuje odkryć, co stało się pewnego wieczoru, niedługo przed tym, jak Nicole zniknęła. Ta tajemnica nie daje mu spokoju, aż w końcu musi porzucić ją na jakiś czas z powodu studiów w Crenshaw.
To właśnie tam, na jednej z imprez poznaje Nyelle.
Nie jest Nicole, a jednak jest do niej łudząco podobna. Różnią się charakterem – ta pierwsza była raczej skryta i nieśmiała, podczas gdy druga kipie energią i optymizmem, a pomysłów ma więcej niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Jednak Calowi nie daje spokoju podobieństwo wyglądu obu dziewczyn.
Kim jest Nyelle? Dlaczego nie spotkał jej wcześniej?
W końcu tak niesamowitych oczu nie zapomina się od razu…

Pierwszy tom z serii [Oddechy] od Donovan bez wątpienia mnie zachwycił. Kiedy przypomniałam sobie akcję, bohaterów czy styl autorki w [Powodzie, by oddychać], ręce wręcz świerzbiły mnie, aby sięgnąć po [Co, jeśli]. W końcu doczekałam się, mogłam zacząć lekturę. Jednak już po paru rozdziałach czułam się inaczej, niż przy czytaniu o losach Emmy i Evana. Czy to rozczarowanie? Nie. Coś innego… Co? Nie potrafię tego określić, a jednak to uczucie towarzyszyło mi praktycznie do końca. Nie mogłam pozbyć się świadomości, że [Powód, by oddychać] był jednak lepszy. Dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania doceniłam ogromny potencjał, jaki zawiera w sobie książka.
Styl autorki nie zostawia nic do życzenia. Jest prosty, z dobrymi, zrozumiałymi opisami i sytuacjami, które dają nam to przyjemne uczucie w stylu: „przecież to mogłoby w sumie wydarzyć się też u mnie”. A przynajmniej część tego uczucia. W końcu imprezy, studia czy też szalone pomysły mogą być częścią życia niejednego z nas. Jak zresztą pisze sama Donovan – starała się doprowadzić sposób, w jaki napisała [Co, jeśli] do perfekcji.
Bohaterowie są bez wątpienia nietuzinkowi. Większość z nich ma swoją historię i własny charakter, który dodaje kolorytu całości. Cala można uważać za łamacza serc, który jednak nie jest typowym heartbreaker’em. Tak, wyklucza się to. Ale żeby zrozumieć, o co mi chodzi, trzeba by było chyba przeczytać książkę. Nie licząc tego, że Donovan lubi przeciwieństwa i takie zdanie w recenzji jej dzieł chyba nie będzie mnie zaskakiwało. Wracając – Rae z kolei jest silną, niezależną kobietą, którą to chciałyby się stać wszystkie singielki po rozstaniach. Nie daje sobie dmuchać w kaszę, ma charakterek. Nyelle określić można raczej jako tajemniczą. Często znika, jej pomysły bywają niesamowite, podobnie jak niektóre zawarte przez nią znajomości.
Z początku do żadnej z postaci nie żywiłam głębszych uczuć. O dziwo nie pokochałam Cala, nie pokochałam nikogo. Polubiłam w jakimś stopniu Richelle oraz Nyelle z jej szalonymi pomysłami. Do reszty nie potrafię się przekonać na tyle, aby z czystym sumieniem stwierdzić: „tak, lubię tych bohaterów”.
Podczas lektury oprócz aktualnie toczącej się historii z punktu widzenia Cala, możemy wyruszyć w przeszłość i dowiedzieć się, jak mocne były więzi pomiędzy paczką przyjaciół czy też poczuć się niczym Bóg, czytając o sytuacjach, o których nie wie Cal. Wspomnienia są ważną i praktycznie nieodłączną częścią [Co, jeśli].
Tajemnice, tajemnice – tak chyba można dobrze określić tę książkę. Donovan miesza nam w głowie. W pewnym momencie nie wiemy już, co myśleć o Nyelle. To jak? Jest w końcu tą Nicole czy też nie? Co się stało tamtego wieczoru? Dlaczego Richelle zniknęła? Masa pytań krąży nam po głowie, dopóki nie przeczytamy ostatniego zdania. Zamykamy książkę, wpatrujemy się w przestrzeń, pozostaje tylko jedno zdanie rozbrzmiewające w naszym umyśle – „a więc to tak”.
[Co, jeśli] to mieszanka uczuć. Są jak przyprawy. Chwilami kosztujemy ich po kolei: cukier, pieprz, sól. Innym razem niektóre z nich mieszają się, dając zupełnie nowy smak i odczucie. Czasem eksplozję, która burzy mury wokół chłodnego, niewrażliwego serca, aby potem odbudować ją zakończeniem – cegiełka po cegiełce.

Podsumowując:

[Co, jeśli] to naprawdę dobra książka dla miłośników romansu z nutką dramatu. Mamy tu ciekawą akcję, bohaterów, których można polubić, tajemnice, które trzymają aż do ostatnich stron książki. Jednak jeśli ktoś chce dopiero rozpocząć swoją przygodę z Donovan, zdecydowanie bardziej polecam [Powód, by oddychać]. Z kolei osobom, które serię tę już znają, ale czują niedosyt po jej przeczytaniu, podsuwam [Co, jeśli]. 

Moja ocena: 


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!
Psst! Wiecie, że recenzję tej książki w wykonaniu #Ivy możecie znaleźć tutaj?

Przypominam również o możliwości zadawania nam pytań pod postem z Q&A - macie czas do 14 marca

14 komentarzy :

  1. :Oddechy: tej autorki bardzo mi się podobały. Powyższą powieść też mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta książka oczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka ma u mnie wielki plus za Nyelle - fantastyczna bohaterka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę ją w końcu gdzieś dopaść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem jedną z niewielu osób, którym ,,co jeśli" podobała się bardziej niż oddechy. Na samum początku kupiła mnie narracją z perspektywy mężczyzny, uwielbiam taki rodzaj przedstawiania powieści, potem były te liczne retrospekcje i wiele skrajnych emocji. Choć odrobinę ją przewidziałam, to i tak jestem pozytywnie zaskoczona.
    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za serią Oddechy - to znaczy, czytałam trzeciej części do tej pory, ale dwie pierwsze nie były dla mnie jakieś świetne. Miałam spore wymagania co do tych książek, a tak niemiłosiernie irytowała mnie Emma, że... grr. Ale może dam szansę temu tytułowi, kto wie. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tą autorką jeszcze się nie znam, ale o niej słyszałam.
    Może to właśnie przy "Co jeśli..." podamy sobie ręce na zgodę i się do siebie uśmiechniemy? Bo "Oddechy" jakoś mi nie podchodzą.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że osobiście nie jestem przekonana do tych książek. Może dlatego, że po prostu za romansami nie przepadam? Kto wie, może kiedyś sięgnę, ale póki co sobie muszę odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i to jedyna książka, jaką miałam okazję przeczytać tej autorki.
    Dobra, właściwie nastolatkom może wydać się najlepszą młodzieżówką - tyle w tym miłości, przyjaźni, i ahaów i ochów! :D No i te tajemnice też były na plus! ;)
    Ja miło wspominam, aczkolwiek jakoś szczególnie mnie książka nie porwała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale raczej planuję zacząć od serii Oddechy, a "Co, jeśli" zostawię sobie na później :D

    OdpowiedzUsuń
  11. autorka juz mi gdzies mignela przed oczami z tym tytulem i czuej ze powinnam po niego siegnac :D pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie znam, ale z chęciom bym poznała ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tą książke w planach i możliwe że kupie ją w pakiecie z Programem Young. Jeszcze musiałam sprawdzać nazwisko tamtej autorki aby nie zrobić brzydkiego byka.
    Po za tym stworzyłaś przepiekny początek recenzji. Aż przyjemnie sie czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciągle słyszę o tej autorce, a nie mogę się zmobilizować i poczytać czegoś co spłodziła...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka