sobota, 3 czerwca 2017

Diabolika oczami Aleksandry

Autor: S.J. Kincaid
Tytuł: Diabolika
Tytuł oryginału: The Diabolic
Seria: Diabolika
Tom: I
Przekład: Anna Gralak
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Ilość stron: 416

Diaboliki tylko stwarzały pozory całkowitego człowieczeństwa. Może ich ciała znacznie wskazywały na to, że ma się do czynienia z ludźmi, jednak prawda wyglądała zupełnie inaczej. Nieliczni mieli „przyjemność” poznania ich prawdziwej, dzikiej natury, lecz nie zawsze ta przygoda kończyła się dla nich pomyślnie. Wystarczyło, aby ktoś wykonał zły ruch w stronę jednego z członków danej rodziny, aby zamknięty w człowieczej skorupie potwór pobudzał się, analizując stopień zagrożenia. Jeżeli przekraczał ustawioną normę — dana osoba traciła życie. Bo właśnie do tego zostały stworzone diaboliki — do pełnienia funkcji ochroniarza strzegącego swego pana.
Nemezis przyszło służyć córce wysoko postawionego senatora, Sidonii in Impirian, którą pokochała jak własną siostrę. Także Donia nie wyobrażała sobie już życia bez diaboliki. Więź pomiędzy dziewczynami stała się tak silna, że kiedy przyszło do czystki zabronionych przez Cesarza zmodyfikowanych ochroniarzy, przyszła dziedziczka statusu ojca zdołała uratować przyjaciółkę przed rychłą śmiercią. Tym samym Nemezis stała się dłużniczką rodziny, ale dość szybko nastał moment, aby móc wyczyścić swoje konto.
Senator popadł w niełaskę Cesarza. Oskarżony o popełnienie okropnego przestępstwa został zmuszony do odesłania swej jedynej córki do pałacu władcy całego Imperium. Matka nastolatki nie przyjmowała tego do wiadomości, dlatego też postanowiła — raz jeszcze — oszukać władzę. Przeistoczyła maszynę do zabijania w pozornie łagodne dziewczę i posłała do swojego wroga.
Diabolika początkowo nie umiała się odnaleźć w nowej roli, lecz chęć chronienia „siostry” oraz spłacenia zaciągniętego długu stały się dla niej największym priorytetem napędzającym do działania. Z całych sił walczyła ze swoją prawdziwą naturą, byle tylko prawda nie wyszła na jaw, a jej rodzinie nie groziło niebezpieczeństwo. A o to nie było trudno. Otoczona przez wielu podejrzliwych osób zbaczała na każdy swój ruch, aby się nie narazić. Także myśl, że przebywała w królestwie t e g o, który kiedyś skazał ją na śmierć także nie dodawała jej otuchy.
Czy Nemezis udało się wypełnić swoją niecodzienną misję pomyślnie? A może za bardzo zapragnęła wejść w skórę Sidonii, co spowodowało wiele niespodziewanych komplikacji? I jaka była reakcja samej diaboliki, kiedy odkryła w sobie cząstkę czegoś, czego jej odmawiano przez lata? Czegoś, co nie powinno mieć w ogóle miejsca? I co, jeśli zostało to również przyuważone przez szalonego Tyrusa, bratanka samego Cesarza?
Jedno stało się pewne los miał w zanadrzu sporo niespodzianek.

W natłoku dystopii, których pięć minut jeszcze nie zdążyło przeminąć, coraz ciężej odnaleźć taką książkę, gdzie nie natkniemy się na powielanie dobrze nam znanych schematów. I chociaż autorzy niemal ścigają się między sobą, ukazując czytelnikom różne wyobrażenia przyszłości, to i tak zawsze odnajdziemy w ich dziełach cząstkę inspiracji czymś, co już przewinęło się przez nasze ręce. Tak poniekąd mogłabym sądzić o [Diabolice], gdyż — po raz kolejny — zetknęłam się z wojowniczą główną bohaterką, gotową zrobić wszystko, aby udowodnić światu swoją siłę. Można by było również odnieść wrażenie, że to tak często odgrzewany kotlet, iż z daleka wyczuwa się swąd spalenizny. Jednakże pani Kincaid postanowiła podkręcić tę niemalże ikonę rozpoznawalności dystopii i zaoferować czytelnikom kogoś, kogo kolejne ruchy i reakcje stanowiłyby dla nas zagadkę. I w większym stopniu jej to wyszło!
Jeżeli mam być szczera, to nie spodziewałam się po tej książce cudów. Owszem — wyczuwałam, że zdoła mnie porwać na parę dobrych godzin, ale nie pomyślałam, iż przyczyni się również do wielu minizawałów serca czy chęci odkrycia tajemnic stających Nemezis na drodze. Dorzućmy jeszcze do tego wszechobecne intrygi porównywalne do hydry, gdzie jednej ścinało się głowę, to na jej miejsce wskakiwały kolejne. [Diabolika] stała się niemalże papierową bombą, w której fabuła często zaskakiwała gwałtownymi wybuchami w najmniej spodziewanych momentach! I jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że w międzygalaktycznym świecie, gdzie nauka pozwoliła na udoskonalenie jakości życia z dala od Ziemi, zakazano... pogłębiania wiedzy. To nie do pomyślenia! Jak tamta ludzkość mogła sobie pozwolić na takie niedogodności? Przecież każdy doskonale wie, że człowiek uczy się do końca swych dni, ale jak ma się rozwijać, skoro ta czynność nie jest mile widziane? Jaki mieli w tym cel? Tysiące pytań przewijało się przez moją głowę, a poprzez uzyskane odpowiedzi wywnioskowałam jedno — tamtym światem władali naprawdę bezmyślni ludzie!
Strasznie ciężko mi o tym wspominać, ale pomimo dopracowanej fabuły książka okazała się posiadać kilka istotnych wad, które pociągnęły ją w stronę typowych młodzieżówek. Pomimo wielu zaskoczeń i chęci przeskakiwania danych fragmentów, aby wiedzieć, co dzieje się dalej, nastawały również przewidywalne do bólu momenty. No cóż... przecież nic nie może wiecznie trwać, nieprawdaż? Także chętnie usunęłabym z [Diaboliki] wątek miłosny, który dość często psuł klimat powieści. Gdyby został przedstawiony w innym świetle, bardziej oryginalnie to nie mogłabym się przyczepić, a tak powiało sztampowością i nudą.

Zarówno pragnienie władzy, jak i jej posiadanie nieodwracalnie wypaczają charakter.

Nemezis poznałam jako spragnioną bezpieczeństwa Sidonii diabolikę, która nawet nie pojmowała czegoś takiego, jak troska i więź rodzinna. Zaprogramowana na wyłapywanie wszelkich oznak wrogości nie wahała się ani chwili, kiedy musiała chronić kogoś, kto był dla niej nad wyraz najważniejszy. Ale Nemezis w jakimś stopniu stanowiła wyjątek od reguły, co mogłam dostrzec znacznie szybciej, niż przypuszczałam. Nie dopuszczałam do siebie wiadomości, że pogłoski o tak drastycznej zmianie tejże dziewczyny są prawdziwe. Nie powiem — zmiana z bezwzględnej maszyny do zabijania w nastolatkę umiejącą poskromić swoją naturę wydawała się dobrym pomysłem na ukazanie, że nawet największe potwory mają uczucia, ale to zostało tak gwałtownie pokazane... aż ciężko mi w to uwierzyć! W pewnym stopniu brakowało mi tej surowości Nemezis, ale po jakimś czasie przywykłam do tego stanu rzeczy. Aczkolwiek niesmak pozostał.
Natomiast inaczej było w przypadku Tyrusa. Naprawdę nie spodziewałam się, że ta postać jest w stanie mnie zaskoczyć. Ten największy w galaktyce szaleniec wręcz poraził mnie swoim obliczem! Nawet przyćmiewał on postać Sidonii, którą ktoś kiedyś pozwolił sobie nazwać rozpieszczoną dziewuchą, gdzie ja dostrzegałam w niej jedynie zagubione w swej wersji postrzegania świata dziewczę. Jedyną osobą, która zdołała przyćmić blask Nemezis i Tyrusa, okazała się ta rozprzestrzeniająca na prawo i lewo sieć intryg. Ta postać dość mocno intrygowała mnie swoim postępowaniem, że kiedy wychodziła na przysłowiową scenę i odgrywała swoją rolę, to z początku nie umiałam pojąć, co takiego się wydarzyło. Dość pięknie wodziła mnie za nos, zatem pozwalam sobie na stwierdzenie, że była ona najlepiej zarysowaną postacią!
Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do stylu pisania C.J. Kincaid. Przyczyna nie tkwiła w autorce, a we mnie samej, gdyż po wcześniejszych książkach przyzwyczaiłam się do rozbudowanych opisów, gdzie ta autorka niekiedy ograniczała się do prostego przedstawienia danej kwestii czytelnikowi. Niestety czasami fabuła aż się prosiła o to, aby co nieco ją rozwinąć, by ukazać znacznie więcej, ale, jak widać, ta kwestia została pozostawiana wyobraźni tych, którzy zaznajamiali się z [Diaboliką]. Ale nie martwcie się — pani Kincaid nie zamęcza skomplikowanym słownictwem, dzięki czemu w ten tytuł można wejść niczym nóż w masło. Tylko nieliczne aspekty mogą popsuć lekturę tym bardziej wymagającym (co można dostrzec znacznie powyżej). Także nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ta pani zamierza kontynuować losy Nemezis. Jak dla mnie ta książka stanowi spójną całość i boję się, że w dalszych częściach może niepotrzebnie rozchlapać tamten świat. Tak, tak... ja i mój pesymizm...

Podsumowując:
[Diabolika] raczej nie zdobyłaby Nagrody Nobla, jednakże rozgłos wokół niej jest naprawdę uzasadniony. Książka zdoła porwać od pierwszej strony niemalże każdego fana dystopii, gdzie intrygi, skomplikowane stosunki międzyludzkie oraz osobliwe idee życiowe są na początku dziennym. Rozsiądźcie się wygodnie w fotelu i pozwólcie swojej wyobraźni powędrować w podróż, gdzie waszym przewodnikiem zostanie nietuzinkowa diabolika. Odważycie się powierzyć to zadanie Nemezis? Ja zaryzykowałam i tego nie żałuję.

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2017 roku!

16 komentarzy :

  1. Świetna książka, jedna z moich u;ulubionych w tym roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę przeczytać tę książkę, ale nie spodziewam się niczego wielkiego. Chcę się po prostu dobrze bawić tak samo, jak ty ;) Liczę bardziej na dobre guilty pleasure niż coś warte jakiś prestiżowych nagród.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mam ci napisać o Diabolice, no? Mam podobne zdanie do ciebie! Uważam, że Diabolika ma w sobie coś nowego, ale z drugiej strony... ten wątek miłosny. Niby się jarałam początkowo, ale potem jakoś dla mnie ten wątek zgasł. Bo te dwie postacie kompletnie do siebie nie pasowały i dziwnie się przy sobie zmieniły, a to mnie się jeszcze bardziej nie podobało, bo to zepsuło ich początkowo epickie kreacje. No, ale ja i tak ich lubię jakie postacie! Fajni byli! Dlatego też będę czekać na drugą część (choć się jej boję, bo w sumie ta książka dobrze by brzmiała jako jednotomówka...).
    Także ten. Pozdrowionka i tulaski mwahhahaha. Już mi się nie chce przelogowywać, ale wiesz kim jestem XDDDD.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele pozytywnych opinii przeczytałam na temat książki, dodatkowo są to moje klimaty więc od jakiego czasu mam ją już na liście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te wciąż pojawiające się intrygi mnie szczerze zaintrygowały ;) Poza tym bardzo fajnie napisana recenzja - brawo. Książkę miałam zamiar przeczytać i teraz się tylko w tym utwierdziłam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uważam, że jest porywającą historią i jedną z tych książek, do których chce się wracać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że to mi się spodoba. Właśnie jestem w trakcie czytania. Nie powala, ale na razie jest okej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna lektura, taka niezobowiązująca a jednak czyta się ją z dużym zaangażowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz trudniej odnaleźć wśród dystopii coś godnego uwagi. Tak, jak napisałaś, autorzy coraz częściej sa wtórni i sięgają po schematy. Ciesze się więc, że Diabolika nie jest aż tak banalna. Nie jest ona w moich najbliższych literackich planach, jednak jeśli wpadnie mi w ręce, być może pzeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez chwilę chorowałam na tę książkę, zresztą do tej pory za każdym razem na nią trafiam, gdy jestem w Empiku, ale po recenzji Sadistic mój entuzjazm nieco opadł i chyba sobie podaruję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nawet mam na tablecie... Ale załamałaś mnie trochę tym wątkiem miłosnym :D Fanką dystopii nie jestem, ale spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją w planach :D Trochę szkoda, że wątek miłosny jest taki sobie, ale mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle :) słyszałam pełno pozytywnych opinii i mam nadzieje, że książka mnie nie zawiedzie. Nie spodziewam się nie wiadomo czego, ale liczę na to, że mi się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta książka ostatnio ciągle do mnie mówi "przeczytaj mnie", ale Twoja recenzja jest pierwszą, z którą się zapoznałam i już wiem, że teraz to MUSZĘ się wziąć za tą powieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam i podobała mi się! Szczerze mówiąc, nie mogę doczekać się kontynuacji <3
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na początku trochę się tej książki obawiałam, bo do wszystkich tak głośno reklamowanych dystopii, mam podobne podejście, co Ty - po prostu wszędzie widzę odgrzewane kotlety. Ale muszę przyznać, że chociaż "Diabolika" idealna nie była, to jednak zdołała zachować dużo oryginalności i czymś mnie zaskoczyć.
    Też nie sądziłam, że w wizji świata, gdzie technologia stoi na tak wysokim poziomie, będzie się ograniczać dostęp do wiedzy. Jest to już jakiś powiew świeżości, bo myślałam, że w takiej dystopii będzie się nieustannie podążało za wiedzą i że to ona będzie kartą przetargową, a nie wysokie urodzenie.
    Sama postać Nemezis też jest bardzo ciekawa, może trudno utożsamić się z taką chłodną, wykalkulowaną bohaterką, ale jednak jest to coś odmiennego. Szkoda tylko, że tak łatwo uległa uczuciom, a bez wątku miłosnego ta książka byłaby jeszcze lepsza. Ale nie narzekam jakoś szczególnie, bo i tak sądzę, że nie był on aż tak rozbudowany, a w końcu pozwolił też pokazać, że diaboliki mogą mieć ludzkie odruchy i uczucia.
    Strasznie mnie też ciekawi, jak autorka rozwinie niektóre wątki w drugiej części - ja czekam z niecierpliwością :)
    Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam mnóstwo recenzji, tych pozytywnych i nie bardzo... Ale mimo wszystko mam chęć przeczytania jej , by móc ocenić samej. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka