sobota, 9 września 2017

Dlaczego miłość lubi komplikować nam życie? [Karolina Klimkiewicz – Jeśli tylko...]

Autor: Karolina Klimkiewicz
Tytuł: Jeśli tylko...
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 274

Leo teoretycznie niczym nie różni się od pozostałych ludzi przechadzających się po świecie. Przecież tak samo jak oni ciężko pracuje, aby zapewnić sobie lepszy byt w przyszłości, znajduje czas na spotkania w gronie najbliższych czy przyjaciół oraz stara się ułożyć życie uczuciowe, chociaż na każdym kroku czyha na niego wiele pięknookich pokus pragnących go usidlić.
Teoretycznie, bo w praktyce wygląda to zupełnie inaczej...
Każdy, kto go doskonale zna, wie, że od dziecięcych lat posiada bowiem pewną przyjaciółkę, Leilę. Kobieta stanowi dla wszystkich ogromną zagadkę, ponieważ dotąd nikt nie dostąpił zaszczytu poznania jej i spędzenia z nią choćby pięciu minut. A nadarzało się przecież tyle doskonałych okazji, na które otrzymywała zaproszenia od samego Leo, ale to na nic. Nawet sam mężczyzna niewiele wie o swojej przyjaciółce, choć stara się na każdym ich spotkaniu tuż nad brzegiem morza cokolwiek z niej wyciągnąć, lecz ta jedynie dzieli się z nim swoimi przemyśleniami oraz cennymi radami.
Podczas jednej z imprez Leo poznaje intrygującą Ninę, która zdaje się mieć wypisane na czole, iż stanowi jego idealną drugą połówkę. Mężczyzna praktycznie zaczyna wariować na jej punkcie, jednak jest jeden istotny kłopot: Leila. Tajemnicza dziewczyna znad brzegu morza również zajmuje istotne miejsce w jego sercu. Sprawy miłosne zaczynają się komplikować, a przecież trzeba podjąć właściwą, dorosłą decyzję.
Co w takiej sytuacji postąpi Leo? Czy wybierze, z którą z kobiet postanowi spędzić resztę życia? A może będzie na tyle zachłanny, że nie pozwoli żadnej z nich odejść? I co się stanie, kiedy mężczyzna odkryje, że Leila skrywa ogromny sekret, które w jakiś sposób dotyczy również i jego? I czy w końcu znajdzie odpowiedź na zadawane przez cały czas pytanie: Czym tak dokładnie jest miłość?

„Czym jest miłość?” – to niewinnie wyglądające pytanie zadaje sobie praktycznie każdy, wliczając również tych, którzy na co dzień posługują się słowami ściśle powiązanymi ze sferą uczuciową, a mianowicie kocham cię. Z takim samym problemem boryka się Leo, główny bohater [Jeśli tylko...], gdzie jego problemy sercowe zaczynają wymykać mu się spod kontroli. Z jednej strony jest oczarowany Niną, przepiękną i mądrą rudowłosą damą, poznaną podczas swojej imprezy urodzinowej, kiedy z drugiej czai się przyjaciółka od dziecięcych lat, równie powalająca urodą i intelektem czarnowłosa Leila. Obie kobiety sprawiają, że mężczyzna nie potrafi o nich zapomnieć, a przecież granie na dwa fronty nie przystoi komuś, kto pragnie stabilizacji. Przyglądałam się tym zawirowaniom bohatera ze szczyptą ciekawości, powoli prowadzącej mnie przed oblicze samego władcy Piekieł. Zastanawiałam się, jakich wyborów dokona i czy każdy ruch zostanie przez niego dokładnie przemyślany. Niestety Leo dość często działał po omacku, tworząc komplikację za komplikacją, a mi dostarczając powodów do chwytania się za głowę. Ale chwila, moment... przecież ta książka nie jest jedynie o miłości! Przecież prawie co rusz przyszło mi się mierzyć z filozoficznymi postrzeżeniami na temat ludzkiej egzystencji, panoszących się w niej emocji, przejmujących nad nią kontrolę uczuć czy otaczającego nas świata. Wiele z nich trafiało w samo sedno, dawało powód do refleksji, przez co sama zaczynałam się nad tym wszystkim zastanawiać. Kiwałam wtedy główką niczym te słynne pieski towarzyszące kierowcom autobusów w trasie, aczkolwiek co za dużo, to niezdrowo. Czasami udawało mi się przez to zapomnieć, czym tak naprawdę zajmuje się Leo, a przecież jego zawód wymaga skupienia oraz rozsądnego podejmowania decyzji, kiedy on sam nie dawał sobie rady nawet przy najprostszych czynnościach. Także tajemnica unosząca się nad sylwetką damy znad brzegu morza nie dawała mi spokoju (w sensie pozytywnym, rzecz jasna), ale – niestety – całej prawdy o niej domyśliłam się nad wyraz szybko. Nie powiem, zostało to kreatywnie ukazane i wielu może mieć problem z rozwikłaniem tej zagadki, ale ja i mój żądny mocniejszych akcentów umysł nie doczekaliśmy się wspaniałej niespodzianki. To tak mnie zasmuciło, że porzucam swoje uprzedzenia do czułości i poproszę o takie miśkowate przytulenie. Tak w ramach pocieszenia. Czy jest ktoś chętny wspomóc czerwonowłosą blogerkę?
Kolejnym przykrym aspektem książki są... literówki. Tak, ta zmora panoszy się jak mało kto, przez co powoduje wiele przykrych komplikacji. Ciężko sobie wyobrazić „odrywanie wzorku” od kogoś, chyba że w ten sposób niszczymy cudzą własność, ale tutaj raczej chodziło zupełnie o coś innego. Także w wielu dialogach dostrzegłam paskudne dywizy, za co w niektórych miejscach można porządnie dostać po łapkach. Zło, zło i jeszcze raz zło!

„Łatwo przychodzi ocenianie innych i zapominanie o własnych błędach [...]”.

Pomimo zbliżającej się wielkimi krokami trzydziestki, Leo nadal pozostawał małym, zagubionym chłopcem w dorosłym świecie. Chociaż dwoił się i troił, aby się w nim połapać, co mu się nieraz udawało, nie jestem w stanie zapomnieć o ogromnym tchórzostwie, jakie niekiedy opanowywało jego ciało. Wiele razy uciekał przed narastającymi problemami, zamiast automatycznie stawić im czoła. To nie zmienia jednak faktu, że dość szybko zdobył moją sympatię, co pozwoliło na lepsze poznanie jego wielu twarzy. Leila również znalazła się w gronie lubianych przeze mnie osób. Choć często przemawiała w dość dziwny, a zarazem tajemniczy sposób oraz nad wyraz szybko wybaczała Leo nawet najbrzydsze obelgi rzucane w jej kierunku (za które ode mnie dostałby tak solidnego liścia, że nie wiem, czy odważyłby się użyć takiego określenia w moim kierunku ponownie), to kupiła mnie swoim opanowaniem oraz chłodnym ocenianiem sytuacji bez faworyzowania jednej ze stron. Wspierała swojego przyjaciela ciepłym słowem oraz uśmiechem, przez co nie dziwię się, że ten nie potrafił określić swoich uczuć. Natomiast Nina... nawet nie wiecie, jak często chciałam ją udusić, ewentualnie wrzucić pod jakikolwiek nadjeżdżający samochód! Ta kobieta doprowadzała mnie do szewskiej pasji! Pod byle pretekstem wywoływała burzliwe kłótnie, robiąc z siebie wielce pokrzywdzoną. Rozumiem, zazdrość potrafi zaślepiać, ale żeby co rusz obrażać się o każdą uwagę? Litości! To już zagmatwane uczucia Leo stanowiły lek na to zło, co w moim przypadku może zaskoczyć. Zgadłam?
Mówiąc szczerze, styl pisania Karoliny Klimkiewicz nie stanowi niczego innowacyjnego i wyszukanego. Jako że to dopiero debiut i przed autorką jeszcze wiele pracy, to aby ułatwić udoskonalanie kunsztu, pragnę poprosić o udoskonalenie jakości opisów, którym czasami brakowało dodatkowych słów mogących przedstawić daną sytuację w znacznie wyraźniejszy sposób. Ale to nie zmienia faktu, że wyraźnie widoczna (i doskonale wyczuwalna) lekkość pióra oraz niecodzienne przedstawienie tajemniczej historii spowodowały, że nie potrafiłam się oderwać od [Jeśli tylko...]. Przeczytałam ją w jeden dzień, co ostatnio stanowi u mnie ogromny wyczyn!

Podsumowując:
Chociaż książka nie jest pozbawiona wad i czasami człowiek pragnie dosadnie postawić do pionu pewnych bohaterów, to jestem pewna, że każda romantyczna dusza odnajdzie w [Jeśli tylko...] ukojenie oraz spędzi z tą powieścią wiele cudownych chwil. Umożliwi to niesamowita, pełna zawirowań miłosnych oraz refleksyjnych wynurzeń historia, której zakończenie nie wywołało u mnie łez, ale nie ręczę za to, że wrażliwi powstrzymają wzruszenie.

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:

Za egzemplarz książki dziękuję samej autorce, Karolinie Klimkiewicz!
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2017 roku!




7 komentarzy :

  1. Takie obyczajowo-romansowe książki nie są w moim guście, więc po nią na pewno nie sięgnę. Poza tym zauważyłam jedną rzecz, w Twojej recenzji naprawdę nie widać tego, że Leo jest dorosłym facetem - udało Ci się to jednoznacznie zaznaczyć, bo przez cały czas odnosiłam wrażenie, że mówimy tu o nastolatku.
    Pozdrawiam
    #LaurieJanuary

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zupełnie inaczej odebrałam tą książkę, obok romansu to nie leżało. Co do głównego bohatera dla mnie autorka pokazuje faceta z krwi i kości. Na zewnątrz młody, ambitny człowiek. Firma, mieszkanie itd... To widzimy u wielu osób obecnie lecz co myślą, z jakimi demonami walczą tego nikt często nie wie. Mi książka bardzo się podobała, i łze uroniłam. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie słyszałam o tej pozycji, ale okładka zdecydowanie wpada w oko! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobra recenzja, jedna z bardziej ambitnych i starannych jakie ostatnio czytałam. Widać, że się przykładasz do swojej pracy. Także brawo, na pewno będę tu regularnie zaglądać.
    Co do samej książki, ja mam inne odczucia. Kupiłam ją po bardzo pozytywnych opiniach, jakie do tej pory się ukazały i się nie zawiodłam. Ja się nie domyśliłam kim jest Leila i ryczałam jak opętana, ale może jak mówisz, dla ludzi z dużą wrażliwością. Mnie osobiście książka porwała i zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Jedna z lepszych jakie do tej pory czytałam.

    #Hashi

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zupełnie nie mam ochoty na taką książkę, nie przepadam za tego typu pozycjami no i po prostu... nie :)

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam, aż do mnie przyjdzie. Zobaczymy, jak mi się spodoba i czy w ogóle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie historię lubię, więc chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka