piątek, 29 maja 2015

Hipnoza oczami #Ivy

Autor: Bartłomiej Basiura
Tytuł: „Hipnoza”
Wydawnictwo: Rozpisani.pl
Ilość stron: 307


Tytułowa hipnoza kojarzy nam się z filmami, gdzie jakiś pan stoi z wahadełkiem, którym macha przed oczami niewinnej osoby. Wypowiada po cichu jakieś słowa i zazwyczaj pada tekst „Jak policzę do trzech i pstryknę, to...”. Znacie to? Zapewne tak. I bohaterowie książki także to znają.
W spokojnej i odizolowanej od reszty miasteczka dzielnicy ginie młoda dziewczyna. Wszelkie ślady wskazywałyby na samobójstwo, jednak pozostawiona przez kogoś wiadomość uświadamia policjantów, że to jednak będzie jedna z trudniejszych spraw. Ktoś bawi się z nimi, próbuje decydować o każdym kolejnym kroku. A oni zachowują się tak, jakby byli...
z a h i p n o t y z o w a n i!



No przecież musisz zaspokoić własne pragnienie! I tak w kółko. I tak cały czas. Upadasz coraz niżej i przez ludzi takich jak my nie masz zwyczajnie szans, aby wyjść z tego dołku.”

To dziwne uczucie, kiedy trylogię zaczyna się od środka, gdy dopiero parę miesięcy później chwyta się za tom pierwszy. Co jak co, ale to moje czytanie od pupy strony kiedyś nabawi mnie wielu chorób, o których wolę nie wspominać, bo moja wredna osobowość wykorzysta to i nadmiernie będzie to ukazywać. Jednak muszę przyznać, że tytułowa hipnoza na mnie nie zadziałała, przez co czeka was czytanie wielu negatywnych emocji, jakie mną targają. Po „Uczniu Carpzova” oczekiwałam świetnej lektury, lecz to, na co natrafiłam uważam za niedopracowane.


Prolog zachęcał do wgłębienia się w książkę, jednak z rozdziału na rozdział czułam się przytłoczona treścią. Miałam nadzieję, że im głębiej wejdę w tę historię, to coś zacznie się zmieniać, jednak po kilkudziesięciu stronach powiedziałam sobie DOŚĆ. To przykre, gdy książkoholik nie zamierza kończyć napoczętej lektury, jednak nawet perspektywa odkrycia, kto mącił naszym policjantom jakoś mnie nie zachęciła. Może kiedyś zdecyduję się na powrót do tej książki, ale jeszcze zastanowię się nad tym. I to wielokrotnie.

Miała wrażenie, że ktoś za bardzo wziął sobie do serca książki Browna, bo zabawa w symbole do niej nie przemawiała.”

Owszem, Basiura uwielbia bawić się z czytelnikami w kotka i myszkę, prowadząc nas krętymi drogami, byle tylko namieszać w naszych głowach, i pozostawić tam mętlik. To świetna zagrywka na dezorientację, lecz nadmierne opisy z życia bohaterów oraz często powtarzające się wątki w danym temacie nużą. Chciałam wyważonych proporcji w kwestii dialogów i rozmyśleń, jednak przeważało smęcenie w głowie danego bohatera. A dłuższe przebywanie w czyjejś skórze zagraża naszemu życiu lub zdrowiu.
Mimo tak ogromnego minusu z wywlekaniem niepożądanych informacji jestem jednak zdania, że postaci występujące w „Hipnozie” sprawiają wrażenie, jakby każda z nich miała za zadanie wprowadzić coś świeżego w książkę. I w tym miejscu mam rację. Nie ma tutaj schematycznych bohaterów, którzy są tak mdli i przeżuci, że czytelnik zaklepuje sobie wizytę u psychiatry, bo ma już dość takich wrażeń. Tutaj można jedynie zarejestrować się jedynie w celu wspólnego zanalizowania postaci.

Podsumowując:
Bartłomiej Basiura ma ogromny potencjał, jednak w tej książce ukazał jedynie fragment tego, co potrafi. To niedobrze, bo zazwyczaj pierwszy tom decyduje o tym, czy chcemy poznać kontynuację. Tutaj jednak mamy szczęście, że można zacząć od środka, a nie będzie wielkiego problemu. Owszem – kilka rzeczy będzie dla nas zagadką, ale czy w takich książkach właśnie nie chodzi o tworzenie klimatu tajemniczości i grozy?
Nie wiem, czy mogę polecać tę książkę, skoro sama jestem rozczarowana. Może wspomnę tylko to, że jeżeli uwielbiasz, kiedy dialogi są jedynie tłem to możesz zainteresować się „Hipnozą”. Ale uwaga – za efekty uboczne nie odpowiadam.

Moja ocena: 
Recenzja została zamieszczona na:


Książka przeczytana w ramach akcji: Polacy nie gęsi i swoich autorów mają!



14 komentarzy :

  1. Po tytule i pierwszym akapicie miałam taką myśl: "Może być ciekawie!".
    Ale wczytałam się dalej w Twoją recenzję i jak dotarło do mnie, że przeważają dialogi, mam takie wewnętrzne wielkie "NIE!" wywieszone na szarej fladze.
    Więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opisy przeważają, nie dialogi. ;)

      Usuń
    2. Okay.
      Ale przeważają. A ja muszę mieć równowagę.

      Usuń
    3. No to witam w klubie. :)

      Usuń
  2. Szkoda, że książka Cię nie zahipnotyzowała. Nie lubię, kiedy dialogi są tłem. Nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, bo naprawdę wiele oczekiwałam po tej książce, ale nie tego.

      Usuń
  3. Okładka jest rzeczywiście hipnotyzująca, ale nie jestem do końca przekonana do tego, co znajduje się w środku tej książki. Nie jestem zbytnią fanką przeważającej ilości opisów, dlatego czuję, że mogłaby mnie ta książka nieco rozczarować :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem - okładka hipnotyzuje, sprawia wrażenie, że jak nie sięgniesz po tę książkę to będziesz stracony. I tu jest chyba ten moment, kiedy szata graficzna robi nas w kuku. :P

      Usuń
  4. No i podziękuję :)
    Oraz dziękuję za pomoc - omijam tę hipnotyzującą okładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tak niskiej noty. Czytałam inną powieść autora, czyli ''Zamkniętą prawdę'' i bardzo mi się podobała. Dlatego dziwi mnie, że następna książka nie jest lepsza, tylko gorsza.
    Natomiast też nie lubię, kiedy opisy w dużej mierze przeważają nad dialogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zamkniętej prawdy" jeszcze nie ruszałam, ale "Hipnoza" w porównaniu z "Uczniem Carpzova" wypada słabiutko.

      Usuń
  6. Rany, jak długo mnie nie było na Twoim blogu :O
    Książka ma hipnotyzującą okładkę oraz jej opis wydaje się przyciągać czytelnika, jednak nadmiar opisów szkodzi niczym schabowy po 23, gdy idzie się spać kilkanaście minut po jego zjedzeniu. Odpuszczę sobie ten tytuł.
    Zmierzam do kolejnej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, że ja mam dziwne porównania... Birdy - wygrywasz! :D

      Usuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.