sobota, 10 października 2015

Przysięga oczami #Ivy

Autor: Kimberly Derting
Tytuł: „Przysięga”
Oryginalny tytuł: „The Pledge”
Seria: Przysięga
Tom: I
Przekład: Alicja Marcinkowska
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 272


Czy kiedykolwiek marzyliście o tym, aby móc posługiwać się wszystkimi językami świata – nawet tymi już dawno zapomnianymi przez naszą cywilizację? Jakie to by było uczucie rozmawiać z kimś z innego kraju w jego ojczystym języku, zachowując przy tym oryginalny akcent? Zapewne zostalibyśmy pochwaleni za swój talent. Niestety poliglotą tego stopnia mogą zostać nieliczni, gdy niektórym nawet nie udaje się opanować swojego ojczystego języka. Ale jaki byłby świat, gdyby za posługiwanie się obcym żargonem mogłaby nam grozić... śmierć?
Siedemnastoletniej Charlainie przyszło żyć w Ludanii – brutalnym kraju, gdzie społeczność została podzielona na klasy mówiące różnymi językami. Najmniejsze naruszenie zasad, kontakt wzrokowy z kimś z wyższej kasty może się skończyć oddzieleniem duszy od ciała. To samo dotyczy osób sprzeciwiających się woli królowej.
Charlaina rozumie mowę wszystkich dookoła siebie, ale musi ukrywać swój niecodzienny dar. Nie chce narażać swojej rodziny, a najbardziej młodszej siostry, za którą czuje się odpowiedzialna. O jej drobnym sekrecie nawet nie wiedzą jej najbliżsi przyjaciele.
Wszystko się zmienia, kiedy w życiu dziewczyny pojawia się Max – tajemniczy chłopak, który posługuje się językiem, jakiego nigdy wcześniej nie słyszała. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że on zdaje się znać prawdę o nastolatce.
Co zrobi dziewczyna, kiedy o jej talencie dowie się sama królowa? Czy Charlaina jest gotowa walczyć o rodzinę, gdy nad szyją nastolatki wisi już szubienica? A może los się do niej uśmiechnie i jednak wyjdzie z tego cało?
I jaką rolę w tym wszystkim odegra sam Max?


Ta książka przykuła moją uwagę już wtedy, kiedy ludzie zaczęli ją oznaczać na lubimyczytac i lądowała ona na półce „chcę przeczytać”. Niestety nie miałam wtedy żadnych oszczędności, by ją zakupić. Do ponownego spotkania doszło wtedy, gdy postanowiłam – w ramach ciekawości – przejrzeć ofertę strony oczytani.pl. Kuszona niską cenę w końcu dałam za wygraną i zadowolona zamówiłam nowy skarb.
Tylko czy „Przysięga” udowodniła mi, że...


Słowa są najniebezpieczniejszą bronią”

Na samym początku nie umiałam wtopić się w świat wykreowany przez Kimberly Derting. Mimo intrygującego prologu pierwsze rozdziały ciągnęły się niemiłosiernie, powoli wprowadzając mnie do wnętrza całej historii. Co rusz odkładałam książkę, bałam się powtórki z rozrywki (mowa tutaj o sytuacji z „Wyznaniami zakupoholiczki”), jednak przemogłam się, dzięki czemu zostałam nagrodzona porywającą akcją oraz tajemnicami goniącymi kolejne tajemnice. Nie zabrakło jednak przewidywalnych wątków, przy których byłam dumna z samej siebie, że już wcześniej coś podejrzewałam. Niestety – lub stety – znalazły się także takie fragmenty, gdzie gratulowałam autorce przechytrzenia mojej osoby. Połączenie tego wszystkiego dokonało niemożliwego – przeczytanie książki w całości, co ostatnio mi nie wychodziło.

Czasami ludzi należało bać się bardziej niż broni.”

Bardzo polubiłam Charlainę – z pozoru zwyczajną nastolatkę, która musi dzielić swój czas między zajęcia szkolne, pomoc w prowadzeniu rodzinnego interesu oraz wieczorne wypady do klubów w towarzystwie najlepszej przyjaciółki Brooklynn. Ceniłam ją za szczere postrzeganie świata oraz opiekuńczość, jaką obdarzała swoją młodszą siostrę. Charlie jednak nie jest bez wad, bo ma ich kilka. Tak naprawdę gdyby nie one, to nie wiem, czy obdarzyłabym ją sympatią, bo wyidealizowane postacie powodują u mnie zgagę, o czym już dobrze wiecie. Irytowało mnie u Charlainy jej zachowanie przy Maxie, kiedy powoli się w nim zakochiwała. Rozumiem, że miłość potrafi zmienić człowieka, ale ta słodycz zapełniająca akapity o tym, jak jej drży serce, gdy ją dotyka... Po prostu mogłam wtedy wykręcać książkę i wylać ten cukier do herbaty. Chwila... przecież ja nie słodzę! Jednak robiło mi się przykro, kiedy siedemnastolatka odkryła całą prawdę o sobie i musiała podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu w tak krótkim czasie. O co dokładnie mi chodzi dowiecie się, kiedy sięgniecie po książkę.
Podczas lektury „Przysięgi” nie miałam takiego wrażenia, że jakakolwiek postać została wykreowana po to, aby zapełnić luki. Kimberly Derting zadbała o to, aby każdy bohater miał jakąś ważną rolę w życiu Charlainy oraz jej rodziny. Dodatkowo wielu z nich skrywało takie tajemnice, o jakie ich nawet nie podejrzewałam... To tutaj najczęściej byłam zaskakiwana!

Przysięga była nie tylko obietnicą. Była również rozkazem.”

Autorka posługuje się prostym i zrozumiałym językiem, przez co książka jest lekka w odbiorze, a idealny dobór słów pozwala na delektowanie się każdym kolejnym akapitem. Owszem – z początku nie umiałam tego docenić, ale w końcu to zauważyłam. Spodobało mi się również to, że Derting zastosowała różne style narracji, pozwalając dojść do głosu nie tylko Charlainie, ale również narratorowi, dzięki czemu mamy możliwość przyjrzenia się z bliska takim postaciom, jak królowa czy Max.
W „Przysiędze” poruszono motyw walki o własne życie kosztem nawet utraty najbliższej osoby. Ludzie byli gotowi wydać nawet swoje dzieci, byle tylko wkupić się w łaski królowej i uniknąć wizyty na rynku, gdzie dochodziło do egzekucji. Mamy również wytłumaczone, dlaczego tak, a nie inaczej wygląda teraźniejsze życie Ludanii i co spowodowało tak drastyczne zmiany. Cieszę się, że dowiadujemy się o tym w pierwszym tomie, bo nic nie zapowiada, żeby zostały wydane kolejne części, a gdyby autorka opisała to w drugiej czy trzeciej części... Chyba obgryzałabym paznokcie do samych kostek, rozmyślając o tym wszystkim.
Z serii „rozkminy bluszczyny”: Nie rozumiem wydawnictw, które decydują się wydać pierwszy tom danej serii, a później nie zamierzają dać nam kontynuacji. Owszem – brak zarobku robi swoje, ale tyle fantastycznych sag czy trylogii zostaje w cieniu tak tragicznych książek, od których oczy same wypadają, a wyobraźnia mówi dobranoc.

Podsumowując:
Przysięga” to przyjemna książka przeznaczona dla młodzieży, ale mam wrażenie, że starsi czytelnicy mogliby w niej odnaleźć coś ciekawego. Może nie jest to jakieś wybitne dzieło godne Nagrody Nobla, ale można z nim spędzić wiele chwil, upajając się fantazją autorki. Tylko szkoda, że tak wolno wkraczamy w akcję, a gdy wszystko jest w kulminacyjnym momencie odkrywamy ostatnią kropkę kończącego tom pierwszy rozdziału.

Moja ocena:
Recenzja została zamieszczona na:
lubimyczytac | nakanapie | granice

~***~

Psst! Tylko do 12.10.2015, do godziny 23:59, możecie wziąć udział w konkursie, w którym możecie wygrać „Gregora i Niedokończoną Przepowiednię” - pierwszy tom bestsellerowej serii Kronik Podziemia autorstwa Suzanne Collins.
Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości... kliknijcie na mnie!


16 komentarzy :

  1. Mnie też niestety chyba nie zachęca.
    Ale z pewnością polecę młodszym koleżankom :)
    buziaki <3
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem skłonna po nią sięgnąć. Głównie dlatego, że - jak mówisz - jest tu wiele tajemnic, a ja je uwielbiam!
    Więc dorzucam do stosika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpuszczę sobie, choć kiedy jeszcze interesowałam się książkami z tego gatunku i zapowiedziano Przysięgę, trochę się na nią nakręciłam. A potem było tak jak z wieloma książkami, któe planowałam przeczytać... Czyli nie sięgnęłam po nią ;)
    CO do wątku miłosnego i tego zakochiwania się w sobie bohaterów - wydaje mi się, że w większości młodzieżówek to wygląda tak samo. Do porzygu. SPotkałam się do tej pory z dwiema powieściami (trylgiami), w których nie zbierało mi się na wymioty, kiedy bohaterom zebrało się na amory. I w jednej z tych trylogii w zasadzie wątek miłosny jest... przekombinowany bardzo. Zgaduj, o jakie trylogie mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DżejEr, błagam - nie każ mi teraz myśleć. Od tygodnia nie wysypiam się i wolniej myślę (mam wrażenie, że myślę, bo ostatnio zarzucono mi, iż nie posiadam mózgu). :D
      Wiem, że w takich książkach wątki miłosne bywają tak przesłodzone, że można cytować pewien mem "rzygam tęczą", ale trafiają się perły, gdzie tego nie widać, chociaż ostatnio nie miałam z nimi do czynienia.

      Usuń
    2. Naprawdę nie jest ciężko zgadnąć, co to za trylogie ;P Będziesz miała okazję udowodnić, że zarzuty były bezpodstawne!

      Usuń
  4. To jest... ciekawe, no, zachęciłaś mnie. Generalnie właściwie podoba mi się już nawet oprawa graficzna (a jak okładka mnie przyciąga, to połowa sukcesu). Może sięgnę. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda młodzieżówki jakoś mnie mocno irytują, ale tej dałabym szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie tym wstępem! Umiejętność rozmawiania z każdym w jego ojczystym języku to byłoby coś. Ciekawy pomysł, chociaż wątek miłosny nieco studzi mój zapał. Ale jak piszesz, że niska cena... 3:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi naprawdę ciekawie, przyznam, że mnie zachęciłaś ;) Już sobie zapisuję ten tytuł na moją listę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam w planach tą książkę, ale jakoś o niej zapomniałam. Twoja recenzja mi o niej przypomniała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wielokrotnie miałam ogromne dylematy, czy kupić sobie tą książkę. Zniechęcający był dla mnie fakt, że ma tak mało stron. Jednak przekonałaś mnie, że jednak warto po nią sięgnąć. Na pewno się w nią niedługo zaopatrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę słyszałam o tej książce, może kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nienawidzę wydawnictwa Amber za te ich zabawy czytelnikami. Jak już zaczęli wydawać jakieś serie to mogliby je wydać do końca, ale nie bo hajs się nie zgadza. Przy Córce dymu i kości trzeba było pisać petycję (a to świetna trylogia, gdzie ostatni tom rozdziabano na dwie części, bo pieniążki), kiedy Niezgodna automatycznie miała wydane wszystkie tomy. Ba - nawet zyskała wersję z okładkami filmowymi. Bo znowu kasa. Czytelnicy nie są w tej chwili ważni.
    Chętnie przeczytałabym tę książkę, ale tego nie zrobię, bo nie ma u nas kontynuacji. Nie zamierzam korzystać z piratów pod kątem dalszych części ani zdawać się na amatorskie tłumaczenia. A szkoda, bo widzę, że to miało potencjał.

    ~Wagabunda🌺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka