środa, 11 maja 2016

Remedium oczami Królika

Autor: Suzanne Young
Tytuł: [Remedium]
Oryginalny tytuł: [The Remedy]
Tom: 0
Seria: Program
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 430


Większość z nas żyje w przekonaniu, że jest niezastąpiona. Pomimo ogromnej ilości ludzi na świecie, każdy jest unikalny, jedyny w swoim rodzaju. Dlatego też tak przyjemnie jest łudzić się, że kiedy już umrzemy, pozostaniemy jedynie ciepłym wspomnieniem, pustką po ukochanej osobie. Ale co jeśli pustkę tę zapełni ktoś inny? Ktoś… taki jak my?
Quinlan McKee jest sobowtórem. Osobą pomagającą ludziom, którzy stracili bliskich i są narażeni na depresję lub inne zaburzenia psychiczne. Wciela się w zmarłych, odgrywając ich przez parę dni, aż w końcu pozostawia rodziców i ważne dla denata osoby. Pozbywa się depresyjnego nasionka zasianego w ich wnętrzach, aby mogli żyć dalej. Aby mogli uświadomić sobie, że przecież życie płynie dalej, a jego silny nurt popycha nas wciąż do przodu. W końcu śmierć bliskich nie oznacza także naszej śmierci, nawet jeśli okrywa nas smutkiem, rozpaczą i tęsknotą. Można by pomyśleć, że Quinn nie ma przez to własnej tożsamości. Że stając się innymi, zatraca się w pracy i zapomina o tym, kim jest. Fakt – praca sobowtóra nie jest łatwa. Jednak dziewczyna jest najlepsza w swoim fachu. Każde jej zlecenie kończy się sukcesem. Każda jej walka z depresją – zwycięstwem. A przynajmniej dopóki nie podejmuje się szaleńczego wyzwania dwóch zleceń pod rząd.
Tym razem staje się Cataliną Barnes. Osobą, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Poza rodzicami leczeniem zostaje też objęty Isaac, chłopak martwej dziewczyny. Quinn robi wszystko, aby ulżyć im w cierpieniu. Jak zawsze przy zleceniu zmienia styl ubierania, głos, fryzurę. Staje się duchem Cataliny, który powrócił do naszego świata, aby uspokoić bliskich. Do czasu, aż siedemnastoletnia panna McKee nie postanawia wcielić się w nią całkowicie. Robi to dla dobra zlecenia, ale również dla siebie. Wszystko idzie w dobrym kierunku, dopóki pomiędzy Quinn a Isaakiem nie rodzi się silna, zakazana więź. Jednak czy jest ona prawdziwa? A może powstała tylko z rozpaczy po śmierci Cataliny i pragnienia zwyczajnej, nastoletniej miłości?

Z piórem Suzanne Young miałam do czynienia po raz pierwszy. Fakt, na półce przez długi czas czekała cierpliwie [Plaga Samobójców], jednak zawsze znajdowała się jakaś inna pozycja wskakująca mi do rąk. Dlatego tak bardzo zadowoliła mnie wieść o nowym tomie serii [Program]. Teraz mogłam zacząć ją nie od części pierwszej, ale samego początku. Od zera. Pięknego tomu zero zatytułowanego [Remedium].
Wpadłam w świat Programu bez żadnego wcześniejszego wprowadzenia. Nie pozwalałam sobie nawet na czytanie recenzji [Plagi Samobójców], żeby potem samodzielnie móc wytworzyć niezależną opinię na ten temat. Słyszałam na temat serii wiele dobrych opinii, dlatego też nawet wobec [Remedium] miałam spore oczekiwania. Tylko… czy w miarę czytania pani Young pozwalała mi się zachwycać czy może raczej płakać i narzekać?
Już na początku mogę śmiało powiedzieć, że sama idea sobowtórów i ich pracy podbiła moje serce. Nigdy wcześniej nie spotkałam się w literaturze młodzieżowej z czymś podobnym, dlatego też sam główny motyw dał mi przekonanie o tym, że ta książka na pewno będzie jedną z lepszych. Kolejne wydarzenia tylko porywały mnie w wir wytworzonego świata. Nawet przez chwilę nie pozwoliły mi myśleć, że [Remedium] miałoby być przeciętną powieścią. Nie. Od pierwszych stron mogłam zauważyć świetny kunszt pisarski, oryginalność i niesamowitą pomysłowość autorki.
Fabuła powieści jest jednocześnie prosta, ale i pełna akcji. Może nie znajdziemy tu wybuchów, pościgów i prawdziwej teksańskiej masakry, ale bez wątpienia nie będziemy się nudzić. Znajdziemy tu wspaniały, odpowiednio balansujący pomiędzy słodkością i kwasem wątek miłosny, który do samego końca nie jest oczywisty. Polubiłam też motyw rodziny oraz ciepła, jakie podarowała ona Quinn. Powieść sama w sobie jest kopalnią świetnych motywów. Przyjaźń, rodzina, depresja, wypieranie faktu śmierci ukochanej osoby, zatracanie własnej tożsamości… Do wyboru, do koloru – chyba każdy znajdzie coś dla siebie!
Styl autorki jest prosty, lekki i przyjemny w lekturze. Pełen świetnych opisów, które tak bardzo uwielbia mój umysł, z lekką dozą humoru, ale także dramatu. Wszystko w świetnych proporcjach, które sprawiają, że nie czujemy się przeciążeni. Podczas czytania pragniemy tylko więcej i więcej. Zostajemy brutalnie wciągnięci do wytworzonego przez autorkę świata, gdzie nawet zwykły fryzjer okazuje się fantastycznym bohaterem! Dopiero po przeczytaniu ostatnich słów wychodzimy, z miną, która powinna mówić wszystko. Bo brakuje nam słów, żeby opisać szalejące w naszym wnętrzu emocje. Zwłaszcza po zakończeniu, które zapewnia nam Suzanne Young.
Bohaterowie to chyba największy jak dla mnie plus całej powieści. Jeśli miałabym opisać ich jednym słowem, nie znalazłabym takiego. Są nietuzinkowi, niesamowici i tak rzeczywiści, że nie pozostaje nic innego, jak tylko ich polubić. Quinn jest jedną z nielicznych bohaterek, do których żywiłam prawdziwą sympatię. Nie jest w końcu głupiutką nastolatką, która pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Walczy z mieszającymi się w jej głowie wspomnieniami, próbuje uporządkować swoje myśli i odróżnić fikcję od rzeczywistości. Walczy. Nie daje się pożreć wcieleniom innych.
Aaron, towarzysz Quinn jest z kolei tak przyjacielski, że wręcz nie zrozumiem osób, które go nie polubią. Jest jak słońce wychodzące zza chmur, które rozświetla twarze i poprawia nawet najgorszy dzień. Może nie ma go w tej książce zbyt wiele, ale wystarczyło mi tylko trochę, żeby zapałać do niego sympatią.
Deacon jest z kolei koroną wieńczącą wszystkie charaktery tej powieści. To właśnie jego pokochałam najbardziej. Uczucie to przetrwało pomimo wszystkiego, pozostało aż do końca i bez wątpienia będzie trwać dalej. Może sama postać nie jest jakoś zaskakująco wspaniała, ale niesamowicie ją polubiłam. Chciałabym zdradzić o nim nieco więcej, jednak pozostawię Wam wszelkie niespodzianki, żeby nie psuć lektury. A jest ich tutaj dość sporo. I każda kolejna coraz lepsza. Książka jest jak pole minowe – co parę kroków stajemy na jednej z nich, która może nas zranić. Ale… cel kusi. Nie zatrzymujemy się. Dążymy uparcie w jego stronę, żeby tylko poznać zakończenie – bombę. Rozbija nas ona na tysiące małych kawałeczków, a ich pozbieranie z pewnością nie jest łatwe… Dlatego też ostrzegam wszystkich przed wielkim zagrożeniem czyhającym za ostatnimi słowami książki – spodziewajcie się kaca. Przeciętnymi młodzieżówki go nie zabijecie.

Podsumowując:
[Remedium] to niesamowita książka, która z pewnością zaspokoi pragnienie dobrego stylu, świetnie wykreowanego świata i nietuzinkowych bohaterów. Liczne niespodzianki są tylko kolejnym wielkim plusem dla tej pozycji, podobnie jak sam pomysł na opisywaną historię. Jedynym ewentualnym minusem jest kac po lekturze. Ale sądzę, że każdy profesjonalny czytelnik bez problemu uwinie się z nim w parę dni. :)


Moja ocena:


Książki należące do serii Program:
∙ [Remedium] ∙ [??] (w przygotowaniu) ∙ [Plaga samobójców] ∙ [Kuracja samobójców]

Recenzja została zamieszczona również na:


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria!
Książka ma zaszczyt brać udział w wyzwaniu 
Przeczytam 52 książki w 2016 roku.
Psst, recenzję [Remedium] w wykonaniu #Ivy znajdziecie tutaj
***

11 komentarzy :

  1. Bardzo chce przeczytać tę serię. Słyszałam różne opinie i chętnie przekonam się czy mi przypadnie do gustu. :D świat wymyślony przez tą autorkę bardzo mnie intryguje.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat ta seria średnio wpasowuje się w mój gust, więc na razie pasuję. Ale jak kiedyś wpadnie mi w ręce, to przeczytam, żeby wyrobić sobie własne zdanie ;)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę! Ostatnio ciągle widzę gdzieś tą serię i czuję się jak jakaś lama, bo jeszcze nie przeczytałam. Muszę się w zebrać i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że jak kolejny raz odwiedzę bibliotekę, to te książki już będą. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria należy do jednych z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze wrażenie - czy ja aby na pewno trafiłam na bloga z recenzjami, czy tu się może jakąś dłuuugą pracę magisterską pisze. xD A tak na poważnie, to gratuluję weny pisarskiej :D Co do książki, rewelacyjny pomysł na powieść. Również z czymś takim się jeszcze nie spotkałam. Uwielbiam emocjonujące zakończenia, to jedna z tych ważnych rzeczy, które cenię w książce. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i muszę przyznać, że naprawdę mi się podoba :)
    Zdecydowanie lepiej wypada niż drugi tom tej serii, który był dla mnie lekkim rozczarowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Plaga samobójców" niesamowicie mi się spodobała, dlatego jestem pewna, że sięgnę również po ten prequel. Zapowiada się równie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jednak spasuję. Bynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie nabyłam tej cześci ale to sie zmieni. Wasze recenzje wrecz zmuszają mnie do jej zakupu! Poza tym tak wspaniale sie rozpisujesz o tej książce, że cieżko o niej nie myśleć. Od razu widać, że masz smykałke do opisywania swych uczuć. W twoich recenzjach wyczuwam szczerość i nutke poezji. Masz dar.
    Trzymaj sie ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam co nieco o tej serii, ale nie wiem, czy się do niej przekonam. A najśmieszniejsze jest to, że ta książka była wcześniej reklamowana jako tom 3, a tu ciach - zerówka. Zmieniono też tytuł i cii - nikt się nie skojarzy, co tutaj zaszło. A przepraszam bardzo, a okładka to co? ☺
    Remedium wydaje się ciekawe, jednak jak już pisałam - nie wiem, czy się przekonam. Może kiedyś zmienię zdanie (bo przecież tylko świnia nie zmienia swoich poglądów), ale chwilowo mam o wiele ciekawsze książki do przeczytania.

    ~Wagabunda🌺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka