poniedziałek, 9 maja 2016

#Ivy bawi się w TOP5, czyli Bluszcz na luźno #2

Dzień dobry!

W kwietniu dodałam tylko jeden wpis z cyklu #Ivy bawi się w TOP5, jednak przyrzekłam, że od maja powrócę ze zdwojoną siłą i słowa dotrzymuję! Przez tę dłuższą przerwę zdążyłam wymyślić parę rankingów, które mogłyby zasiedlić Bluszczowe Recenzje. Dzisiaj jednak przychodzę z inną wersją rankingu fikcyjnych postaci zachodzących za skórę. Wcześniej królowały panie, więc przyszedł czas na płeć przeciwną. Chociaż mogłabym tam wcisnąć wielu panów, ale musiałam wybrać tych (moim zdaniem) najgorszych z najgorszych, dlatego też zapraszam na...


Czy już wiecie, kogo tam znajdziecie? Zerknijcie i dowiedzcie się, czy jestem przewidywalna do bólu kości! :)
Zapraszam!



MIEJSCE 5
FOUR (TOBIAS EATON) – TRYLOGIA NIEZGODNA (VERONICA ROTH)

Tak naprawdę myślałam, żeby miejsce Tobiasa zajął Caleb Prior, ale po dłuższym zastanowieniu się postanowiłam zostawić nastolatka po uszy zakochanego w Tris. Chociaż w [Niezgodnej] imponował mi swoją stanowczością i zawziętością, tak w [Zbuntowanej] udowodnił mi, że grę aktorską opanował do perfekcji. Z twardziela zamienił się w ciepłą kluchę, gdzie (prawie) siedzi pod pantoflem panny Prior. Rozumiem, że miłość ogłupia, ale nie na taką skalę! W tym związku to jego dziewczyna nosiła spodnie, a on przez jakiś czas temu przytakiwał. Dopiero w [Wiernej] Veronica Roth próbowała wskrzesić tego dawnego Cztery, lecz słowo „próbowała” jest pojęciem względnym. Co z tego, że buntował się i starał udowodnić Tris swoje umiejętności strategiczne, jak nadal wychodziła z niego ta ciepła klucha.
A co do Caleba to przez moment naprawdę rozpatrywałam jego kandydaturę, bo zaraz po przeczytaniu drugiego tomu życzyłam mu szybkiej śmierci, jednak przez ten czas zdążyłam poukładać sobie wszystko w głowie i stwierdzić, że naprawdę go lubię. Owszem – może nie jest to dobry materiał na brata, jednak byłby idealny, aby... Dobra. Tego już nie zdradzę, bo nie powinnam zahaczać o spoilery. Ale i tak uważam go za zbawcę świata!

MIEJSCE 4
BELETH – JA, DIABLICA (KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK)

Chociaż sprawia wrażenie romantyka o bardzo specyficznym poczuciu humoru, to dla mnie wydawał się nieco nachalny i wulgarny. Rozumiem, że facet uwielbia raz na jakiś czas rzucić jakieś zdanie podbarwione seksualnym kontekstem, ale nie prawie w każdej sekundzie swojej egzystencji! Może jestem dziwna i subtelniejsza wersja Greya nie działa na mnie jak magnes, ale powiedzcie szczerze: uwielbiacie, gdy ktoś wiecznie zahacza o tę sferę? Beleth jest świetnym towarzyszem i przyjacielem, kiedy jego myśli krążą wokół poważniejszych kwestii, ale od tego zawsze znajdzie krótką drogę, aby co nieco poświntuszyć. Subtelne sygnały wskazujące, że ktoś mu się podoba to jedynie przelotna zabawa. Lubię tego pana, ale nie wytrzymałabym z nim długo. Zapewne wystarczyłyby dwadzieścia cztery godziny, aby mnie zrazić. To i tak dużo, bo niektórzy nie mogliby liczyć nawet na pięć minut. Naprawdę.

MIEJSCE 3
THOMAS – TRYLOGIA WIĘZIEŃ LABIRYNTU (JAMES DASHNER)

Rozumiałam jego zachowanie w [Więźniu labiryntu]. Ba – nawet kibicowałam mu w walce o odkrycie swojego prawdziwego ja i w walce o odzyskanie wolności. Wszystkie pozytywne emocje wyparowały wraz z [Próbami ognia], gdzie udowodnił, że odwaga graniczy z głupotą i dzieli je bardzo cienka granica. No bo kto normalny zasiada do posiłku z kimś, kto chwilę wcześniej zamierzał cię zabić? W ogóle większość jego dokonań nie była zbyt dobrze przemyślana i szczerze liczyłam na takie mocniejsze potknięcie tego pana, coby stracić go z oczu (i pamięci). Czy to się udało? To wiedzą wszyscy czytelnicy tej trylogii, a reszta musi odkryć to sama. I nie inspirujcie się filmami, bo pierwsza część jeszcze co nieco trzyma się książkowego pierwowzoru, gdy druga już tak odbiega... I z tego ogromnie się cieszę! Ten temat rozwinę już w innym rankingu. :)

MIEJSCE 2
PIOTR (TAK, TO TEN SŁYNNY PIOTRUŚ) – JA, DIABLICA (KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK

Chociaż do tej pory przeczytałam tylko pierwszy tom trylogii {Wiktoria Biankowska}, gdzie rola Piotrusia nie jest rozbudowana, to i tak zdążył znaleźć we mnie wroga. Pomogła mi w tym nasza wspaniała diablica wzdychająca do niej praktycznie o każdej porze dnia i nocy, wychwalająca jego zalety. Piotruś to, Piotruś tamto... Ile można o nim słuchać? To jest niczym z matkami wiecznie chwalącymi się swoimi pociechami. Z początku cieszycie się wraz z nimi, ale po czasie chcecie wysłać te panie w kosmos, aby zamęczały swoimi historiami inne formy życia. Wrócę jednak do głównego tematu. Kiedy Piotr wychodzi na scenę wcale nie jest taki idealny, jak to został przedstawiony przez pannę Biankowską (i tutaj stawiam plusa pani Miszczuk za to, że uchwyciła problem zakochanych tak zaślepionych miłością do kogoś innego, iż nie są w stanie przyswoić rzeczywistego charakteru obiektu westchnień). To niewyróżniający się w tłumie człowiek, który i tak już jest skreślony w moich oczach. Przykro mi, Piotrusiu...

MIEJSCE 1
KASPAR VARN– KOLACJA Z WAMPIREM (ABBIGAIL GIBBS)

Tego pana nie mogło tutaj zabraknąć! Ten gburowaty i zbyt pewny siebie wampir musiał zająć (nie)zaszczytne pierwsze miejsce w tym rankingu! Przez całą lekturę [Kolacji z wampirem] nie mogłam znieść jego obecności (tak samo głównej bohaterki, co świadczy o tym, że są stworzeni dla siebie) i tej jego wyniosłości. Rozumiem, że krwiopijcy muszą mieć charakterek i pokazać każdemu, że nie warto z nimi zadzierać, ale – na litość Boską – trzeba było stworzyć tak irytującą kreaturę? Gdyby było mi dane (a dobrze, że nie jest) stanąć z nim twarzą w twarz to zabiłabym go nawet maleńką drzazgą! Naprawdę nie znoszę tej postaci, a od przeczytania tej książki minęło parę lat. Oj, ta nienawiść dojrzewa razem ze mną...

A jacy panowie zakwalifikowaliby się na Waszą listę TOP5 zachodzących za skórę? :)
Do napisania!

12 komentarzy :

  1. Dla mnie jednym z gorszych bohaterów jest Jacob ze Zmierzchu. Jak tylko pojawiał sie w książce to nie mogłam wytrzymać. Tak samo wkurzał mnie Kajusz oraz Alec. Do tego dochodzi Eric z Domu Nocy. Jak ja go nie znosiłam.. taki laluś wszechwiedzący.
    Fajny cykl ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah, ale się trafiło! Znam prawie każdego z powyższych panów i nie mogę zgodzić się co do jednego - Beletha. On jest cudny! ♥♥♥ Znaczy no może troszkę była przesada z tą jego dwuznacznością i może był nachalny, ale to mi się w jego postaci podobało. Takie 50 twarzy Beletha XD I radzę przeczytać kolejne części - tam jego postać bardziej się rozwija :D Co do Piotrka to on mnie strasznie irytował. W pierwszej części jeszcze im kibicowałam, ale już na początku drugiej przerzuciłam się na Team Beleth ;) Niezgodną czytałam bardzo dawno i praktycznie jej nie pamiętam (jedynie z filmów), więc nie wypowiem się co do Four, za to Thomasa lubię, chociaż przeczytałam dopiero pierwszą część. Mam nadzieję, że po lekturze drugiej nie znajdzie się on, tak jak w twoim przypadku, na liście "bohaterów, którzy zaszli mi za skórę" :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale notowania :D Haha zgadzam sie co do miejsca I :d

    OdpowiedzUsuń
  4. Wychodzi na to, że w "Ja, diablica" dużo nieprzyjemnych bohaterów :P
    Ja czytałam tylko "Więźnia labiryntu" i faktycznie nie przeszkadzał mi tam, ale po kolejne części nie sięgałam.
    A Four znam tylko z ekranizacji, ale tam też widać, że w "Zbuntowanej" wypada o wiele gorzej niż w pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym dała Tris zamiast Cztery ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, albo stety żadnego z tych szanownych panów nie miałam przyjemności poznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam nikogo, poza filmową wersją Cztery i akurat, tak samo jak Tobie w wersji papierowej, to mnie na ekranie (laptopa) przypadł on do gustu. A reszty książek poznawać zamiaru nie mam ;) Uwierzę na słowo, że wymienieni przez Ciebie bohaterowie są wkurzający.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie notowania, a ja nic z tego nie znam;( Mam jednak ochotę na więźnia labiryntu:)
    I w końcu udało mi się do Ciebie trafić! Z chęcią zostanę już na dłużej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chociaż Tobiasa uwielbiam, to w pełni się z tobą (niestety :c) zgadzam :/ Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się co do "Piotrusia".. nie mogłam już o nim słuchać i od pierwszej części go nie znosiłam. Doprowadzał mnie do szału :D Beleth i Azazzel to moi ulubieńcy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahah!
    Genialne!
    Zgadzam się z Tobą w niemalże stu procentach :)
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka