wtorek, 19 lipca 2016

Tytany oczami Królika

Autor: Victoria Scott
Tytuł: Tytany
Oryginalny tytuł: Titans
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 336


Rodzina jest jedną z najważniejszych wartości w naszym życiu. Każdy z nas pragnie ciepła, poczucia bezpieczeństwa w ramionach matki, pokrzepiających słów taty. Nasi najbliżsi są statkiem dryfującym spokojnie po wodach teraźniejszości. Nie toniemy tylko dlatego, że trzymamy się razem. Każdy ma na pokładzie jakąś rolę, a każda z nich jest jedyna, niepowtarzalna i niezbędna. Nawet w czasie sztormu dajemy sobie radę.
Ale na naszej drodze pełno jest przeszkód. Chociażby góry lodowe, których to ofiarą był Titanic. Czyhają, aby nas rozdzielić. Zniszczyć. I czasem pomimo silnych więzi, jakie kiedyś pomiędzy nami były, mogą się one zerwać. A wtedy statek powoli tonie, a głębia oceanu tylko czeka, aż pochłonie go w objęcia swojej ciemności.
Astrid nigdy nie miała w życiu lekko. Uzależniony od hazardu dziadek sprawił, że jej rodzina musiała opuścić ukochany dom rodzinny i przenieść się do Detroit. Niestety ojciec odziedziczył rodzinne zamiłowanie do zakładów. Szykuje się powtórka z rozrywki. Ledwo wiążą koniec z końcem, a więzi pomiędzy nimi stają się cienkimi nićmi, które szybko zanikają. Jej odskocznią od rzeczywistości są wyścigi Tytanów, mechanicznych koni. Panna Sullivan interesuje się nimi od dawna, dlatego też kiedy pojawia się szansa wzięcia udziału w derbach, zgadza się. Jej głównym celem staje się zwycięstwo, zapewniające przypływ gotówki oraz nadzieję dla jej rodziny.
Czy Astrid uda się wygrać wyścig Tytanów i uratować swoją rodzinę? Czy jej historia porwała mnie w wir derbów, nie pozwalając oderwać się od kartek? A może zostałam stratowana przez kopyta mechanicznych koni?

Na [Tytany] czekałam długo. Nie mogłam doczekać się, aż będę mogła chwycić tę książkę w swoje ręce i zacząć czytać. Autorką jest w końcu Victoria Scott, która oczarowała mnie swoją serią [Ogień i woda]. Z wielkimi oczekiwaniami rozpoczęłam lekturę jej najnowszego dzieła.
Przyznam szczerze – z początku miałam wrażenie, że historii Astrid czegoś brakuje. Przez chwilę myślałam, że autorka jednak mnie zawiedzie, że [Tytany] nie mają szans przebić jej pozostałych dzieł. Jednak złudzenie to zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Zostałam brutalnie wciągnięta do świata panny Sullivan, w którym to mechaniczne konie były tak samo piękne, jak niebezpieczne.
Sam pomysł na powieść jest niesamowity. Niektórym może wydawać się niepozornym oraz prostym, ale nie dajcie się zwieść. Victoria Scott i coś nudnego, nieciekawego? Nigdy! Ta autorka zaskakuje mnie z każdą kolejną książką. Kiedy już myślę, że jest cudownie, ona za każdym razem jest coraz lepsza.
Akcja toczy się cały czas. Wciąga, nie chce nas wypuścić ze świata wykreowanego przez Scott. Miałam wrażenie, że naprawdę jestem gdzieś obok Astrid i wspieram ją na każdym kolejnym etapie wyścigu Tytanów. Że wiwatuję razem z innymi kibicami, kiedy przekroczy linię mety. Serce przyspieszało mi, kiedy działo się coś emocjonującego i uspokajało się, gdy wszystko wracało do normy.
Podczas lektury szalały we mnie emocje. Żal, smutek, współczucie, radość, wola walki, podziw, uznanie i wiele innych. [Tytany] nie są książką, obok której można przejść obojętnie. Zostają w pamięci, stają się niezmiernie miłym czytelniczym wspomnieniem, które przyjemnie jest przywoływać.
Takie jest życie, prawda? Bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi.
Jeśli chodzi o bohaterów, to gromkie oklaski dla pani Scott. Zostanie chyba moją mistrzynią w kreowaniu głównych czy pobocznych postaci. Kto jeszcze nie klaszcze? No, dalej! Należy się jej!
Polubiłam Astrid, silną dziewczynę, która nie dała sobie w kaszę dmuchać. Jej upór w dążeniu do celu był godny podziwu, podobnie jak wola walki i wygranej, aby uratować rodzinę. Fakt, że nie załamała się pomimo docinków innych. Miałam ochotę przytulić ją, gdy była smutna, pogratulować po wygranym wyścigu… Panna Sullivan jest jedną z nielicznych bohaterek, które nie irytują. W ostatnich czasach to wręcz rzadkość. Może dlatego tak bardzo ją polubiłam.
Bohaterowie drugoplanowi również okazali się świetni. Magnolia, Gałgan, Hart… całą trójkę pokochałam. Niby niepozorni ludzie, a jednak wykreowani świetnie, jakby tylko stworzeni do tego, żeby ich uwielbiać.
Głównym motywem powieści jest rodzina. Fani romansu mogą się odrobinę zawieść – nie mamy tu wątku miłosnego na pierwszym planie. Główna bohaterka nie zakochuje się w żadnym z przystojnych dżokejów. Przyznam szczerze, z początku byłam tym rozczarowana. W końcu… jak to? Ale Victoria Scott dobrze wiedziała, co robi. I jak zwykle wyszło jej to genialnie.
Oprócz wątku rodziny znajdziemy tutaj także wspomniany wcześniej upór w dążeniu do celu, nadzieję, problemy, nieco przemocy… Wszystko w idealnych ilościach, nic nie jest przesadzone.
Styl autorki z każdym kolejnym dziełem jest coraz lepszy. Obrazowe opisy, świetne dialogi z dozą humoru, wszystko tworzące spójną całość, którą czyta się lekko i przyjemnie.
Końcówka [Tytanów] łamie serce. Muszę szczerze przyznać – uroniłam jedną czy dwie łzy. Niby szczęśliwe zakończenie, ale… nie do końca. Najnowsza powieść pani Scott pozostała w moich myślach na jakiś czas. I tak jak na początku myślałam, że będzie ona gorsza od [Ognia i wody], tak teraz nie mogę się zdecydować, która z nich jest lepsza. Coś czuję, że z każdym kolejnym dziełem Victorii Scott będę miała coraz większe rozterki…
Historia nie zawsze kończy się po naszej myśli.

Podsumowując:
[Tytany] to kolejna świetna powieść od Victorii Scott, która może złamać wam serce. Czyta się ją przyjemnie, jednocześnie rozkoszując każdym kolejnym rozdziałem. Pokochacie bohaterów – zarówno głównych, jak i pobocznych. Podczas lektury będziecie brać udział w derbach razem z Astrid, cieszyć się i smucić razem z nią.

To jak? Odważycie się dołączyć do Astrid? 

Moja ocena:

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI!
Książka bierze udział w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!

***

11 komentarzy :

  1. O wiele bardziej podobała mi się od "Ognia i wody". :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałam się nią. Skuszę sie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow :o Jak pierwszy raz zobaczyłam tą książkę to przez okładkę, która strasznie mi się nie podoba, nie zagłębiałam się w opis książki, bo doszłam do wniosku, że nie jest dla mnie, a teraz widzę, że być może się myliłam... Twoja recenzja zaintrygowała mnie do przeczytania książki. Myślę, że wkrótce to zrobię, bo naprawdę wydaje się być super.

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobały mi się Tytany, naprawdę nie spodziewałam się takiej książki :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wciąż mam przed sobą "Ogień i wodę". Skoro nie potrafisz wybrać, która lepsza to chyba jednak zacznę przygodę z tą pierwszą autorki ^^
    Też mam często ochotę przytulić bohaterów, gdy są smutni - piona :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka była ciekawa, aczkolwiek bardzo przypominała mi Wyścig śmierci :/

    OdpowiedzUsuń
  7. "Tytany" to przykład książki, którą skrzywdzić mogą graficy. Okładka skutecznie odstrasza, a jak widać wnętrze zasługuję na uwagę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam o tej książce i w sumie, to miałam do niej mieszane uczucia. Może w końcu po nią sięgnę. Zapowiada się obiecująco :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Te cytaty są świetne!
    Victoria Scott jest świetna!
    Jej książki są świetne!
    Sam pomysł jest super oryginalny! Na pewno po to sięgnę! "Tytany" to pozycja must have! :D
    Pozdrawiam Was obie gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  10. Najwyższy czas po nią sięgnąć, przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła trochę przypomina mi "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater, ale mimo to jestem jej ciekawa. Mam nadzieję, że nie będzie bardzo dużego podobieństwa między tymi książkami ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka