piątek, 9 września 2016

Epidemia oczami #Ivy

Autor: Suzanne Young
Tytuł: Epidemia
Oryginalny tytuł: The Epidemic
Seria: Program
Tom: 0,5
Przekład: Andrzej Goździkowski
Wydawnictwo: Feeria young
Ilość stron: 416

Jeżeli moglibyśmy wybierać między najokrutniejszą prawdą a najsłodszym kłamstwem na swój temat to większość zdecydowałaby się na to pierwsze. Chociaż balibyśmy się tych słów i nerwowo przełykali ślinę przed ich usłyszeniem – zawsze byłyby one odzwierciedleniem naszej egzystencji, niżeli stekiem bzdur dającym złudne wyobrażenie nas samych. Ale co, jeśli uznawana przez nas prawda była tak naprawdę kolejną porcją dobrze zakamuflowanych kłamstw?
Gdyby nie ostatnie zlecenie Quinlan nigdy nie dowiedziałaby się, że używana przez nią tożsamość tak naprawdę do niej nie należała. Przez lata, również we własnym domu, odgrywała jedynie jedną z wielu ról w wyćwiczonym do perfekcji zawodzie sobowtóra. Po tak drastycznym odkryciu postanawia przerwać tę farsę i wyrusza w poszukiwaniu swojego prawdziwego ja. W tym celu zamierza poznać Virginię Pritchard – córkę człowieka odpowiedzialnego za zniszczenie jej życia – i nie cofnie się przed niczym, aby wycisnąć z niej informację na temat swoich prawdziwych akt. Nawet świadomość, że nastolatka z dnia na dzień zachowuje się coraz dziwniej nie jest w stanie w niczym przeszkodzić.
W trakcie tego amatorskiego dochodzenia Quinn dokonuje przerażającego odkrycia. Bowiem dziewczyna jest częścią eksperymentu mającego na celu udoskonalić antidotum przeciwko epidemii samobójstw zataczającej coraz szersze kręgi wśród młodzieży. W tym samym jest bardzo cenna dla tego wydziału, tym dla samego Arthura Pritcharda.
Jednak ona nie zamierza ponownie robić za jego królika doświadczalnego.
Czy dziewczyna uzyska odpowiedzi na dręczące ją pytania? A może nie zdąży ich poznać, bo zostanie schwytana przez ludzi gotowych wykorzystać ją do swoich celów? I czy Quinn będzie w stanie na nowo zaufać towarzyszącemu jej w tej misji Deaconowi, który sprawia wrażenie, jakby coś przed nią ukrywał?
Bo zaufanie jest bardzo łatwo stracić, ale znacznie trudniej je odzyskać.

Po fenomenalnym w każdym calu [Remedium] wprost nie mogłam się doczekać momentu, aż [Epidemia] trafi w moje ręce. Jednakże moja cierpliwość szła w parze z dozą przerażenia. Choćbym bardzo się starała nie robić sobie złudnych nadziei pod kątem dopracowania treści, to i tak wierzyłam, że autorka ma szansę mnie zaskoczyć. Jak myślicie? Podołała temu zadaniu? A może miałam ochotę zająć miejsce Quinn i przejąć jej rolę królika doświadczalnego, aby tylko zmodyfikowano mi pamięć?


Życie jest skomplikowane, czasami jesteśmy zmuszeni kłamać, ale to nie znaczy, że przestało nam na kimś zależeć. Te dwie sprawy wcale się nie wykluczają.”

Zastawiono na mnie pułapkę. Chociaż atmosfera była ciężka od nabrzmiałych złych emocji to i tak nie spostrzegłam niebezpieczeństwa czyhającego tuż za rogiem. Dość szybko wpadłam w papierowe szpony [Epidemii], która nie zamierzała mnie tak szybko uwolnić. I wcale nie oczekiwałam tego od tej książki. Wręcz przeciwnie – błagałam, aby to wszystko trwało wiecznie!
Wszystko rozpoczyna się w momencie, w jakim autorka pozostawiła nas przy wcześniejszej części. Do świeżej fabuły powoli przytacza dobrze nam znane kawałki przeszłości, pozwalając na szybki rekonesans nabytej wiedzy. Dlatego też mogłam uważnie śledzić poczynania Quinlan i nie pozwalałam sobie na choćby chwilę rozkojarzenia. Bałam się licznych rozczarowań pod kątem ułatwiania wszystkiego głównej bohaterce. Miałabym wtedy powód do pogniewania się. Także wisiało nade mną wspomnienie znacznie słabszej kontynuacji losów Sloane, jednak Suzanne Young udowodniła, że uczy się ona na błędach i nie zamierza ich ponownie popełniać. Zadbała także o jeszcze większą dawkę wrażeń, nie zaprzepaszczając okazji, by te znacznie oddziaływały na czytelnika. Dzięki temu czułam się niczym jedna z bohaterek, obawiając się każdego kolejnego dnia w tym opanowanym przez epidemię świecie. Czułam, jak działa na mnie ten melancholijny nastrój i wcale nie dziwiłam się temu, jak odbija się on na stanie psychicznym Quinn. Obawiałam się o jej zdrowie. A najgorsze było to, że przez cały czas byłam wodzona za nos i nie umiałam przewidzieć zakończenia. Także liczne tajemnice nie ułatwiały mi zadania. Na szczęście autorka wybrnęła z tego obronną ręką i wszystko odnalazło swoje wytłumaczenie. Może część z nich była dla mnie znana (Każdy, kto zaczął czytać tę serię od pierwszego tomu zna ten ból...), jednak pozostałe rozwiązania były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Także zakończenie utrzymało klimat całości, co przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Było ono idealnym zwieńczeniem całej serii!

Wspomnienia są tym, z czego jesteśmy stworzeni.”

Tym razem przyszło mi się zmierzyć z odmienną naturą Quinlan. Dotąd silna dziewczyna zaczyna tracić panowanie nad sobą i każde załamanie przybliża ją do popadnięcia w obłęd. Trudno się nie dziwić, skoro z dnia na dzień jej prowizorycznie poukładany świat rozsypuje się niczym domek z kart. Postanawia jednak wziąć sprawy w swoje ręce i – mimo emocjonalnej rozsypki – złożyć to wszystko na nowo. W tym celu zamierza nikomu nie ufać, prócz sobie.
I chociaż otrzymała ona nową twarz to i tak autorka zadbała o to, aby część jej starych zachowań nadal była jej znakiem rozpoznawczym. Tym samym dało to pożądany efekt idealnego odwzorowania zmian w ludzkiej psychice. Autorka nie przesadziła na tym polu i nie przerysowała postaci. A tym samym jeszcze bardziej polubiłam główną bohaterkę.
Także poboczne postacie były wyśmienicie wykreowane i każda z nich spełniała swoją rolę. Powrócili moi dawni przyjaciele oraz wrogowie, lecz prócz nich przybyły całkiem nowe charaktery. Deacon, Aaron, Virginia, Arthur... każda z tych osób miała swoją rolę i wypełniła ją bez reszty. I nieważne, że przez całą książkę zdążyłam wielu z nich znienawidzić i pokochać, by po chwili zmienić front uczuć. W końcu wielu z nich skrywało pewne sekrety uniemożliwiające mi stanięcie po dobrej stronie barykady...

Mogliśmy pojechać, dokąd tylko zechcemy. A najlepsze było to, że wcale nie musieliśmy od razu decydować się, gdzie zamieszkamy. Dom jest tam, gdzie ten, którego kochasz – u boku osoby, która kocha cię na zabój.”

Chyba nie ma już potrzeby, abym rozpisywała się nad warsztatem pisarskim Suzanne Young, który z książki na książkę coraz bardziej się rozwija. Autorka nadal tworzy niesamowite opisy oraz powołuje do życia nieprzeciętne charaktery. Za każdym razem jestem wciągana do jej wyimaginowanego świata i strasznie ubolewam, gdy dostrzegam kropkę oznaczającą koniec wszystkiego. Dlatego też liczę, że nie osiądzie ona na laurach i powróci do nas z całkiem nową historią!
[Epidemia] nakazuje nam, abyśmy nawet w najgorszych sytuacjach nie pozwalali złym myślom przejmować nad sobą kontroli. Chociaż myślimy, że już nie ma wyjścia to jednak warto go szukać metodą prób i błędów. W końcu po burzy zawsze wychodzi słońce. I to właśnie na nie warto zapracować.

Podsumowując:
Jeżeli miałabym wskazać palcem najlepiej napisaną kontynuację to bez wahania wskazałabym [Epidemię]. W trakcie jej czytania wszelkie moje obawy związane z sinusoidą jakości fabuły odeszły w niepamięć, a mroczny świat pochłonął mnie bez reszty i nie miał zamiaru wypuścić ze swoich objęć. A ja sama nie chciałam się z nich wyszarpywać. Niebanalni bohaterowie, klimatyczne opisy... czego chcieć więcej? Zapewne kolejnej części, ale pójdźmy za pewnym przysłowiem: co za dużo, to niezdrowo... Najwyższy czas na coś nowszego!

Moja ocena:
Książki należące do serii Program
[Remedium][Epidemia] ∙ [Plaga samobójców] ∙ [Kuracja samobójców]

Recenzja została zamieszczona na:

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria!
Książka ma zaszczyt brania udziału w wyzwaniu Przeczytam 52 książki w 2016 roku!
Psst! Wiecie, że recenzję tej książki w wykonaniu Królika przeczytacie tutaj?

13 komentarzy :

  1. O inteligentna i spostrzegawcza JA! Nie dostrzegłam, że to kolejny tom z serii i przeczytałam początek recenzji... Dobrze, że nie zdradzasz całej fabuły we stępie. XD Ech, czas zacząć czytać nowości książkowe na bieżąco :P. Przynajmniej mnie pocieszyłaś, że 1 tom będzie świetny xD Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że kontynuacja również jest boska . :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Epidemia" to naprawdę dobrze napisana kontynuacja "Remedium". W zasadzie poprzedni tom nie miałby sensu bez następnego, oba doskonale się dopełniają.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To była chyba najlepsza część całej serii, ogromnie przywiązałam się do bohaterów i z zapartym tchem śledziłam ich losy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tylko Plagę samobójców i to już dość dawno i w sumie chyba się już pogubiłam z kolejnością tomów... Jednak dobrze wspominam twórczość Suzanne Young i z chęcią dowiedziałabym się jak dalej potoczyły się losy Sloane :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę serię w planach i przyznam, że już nie mogę się doczekać lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cała seria dopiero przede mną, ale przyznam, że mnie intryguje. Totalnie moje klimaty :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, to naprawdę dobra seria. Historia jest naprawdę rewelacyjna, w każdej części.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam okazji zapoznać się z tą serią, uprzedzam.
    Ale recenzja mi się podoba i zaciekawia, żeby w końcu po nią sięgnąć.

    Pojawiła się nowa recenzja na polecam goodbook, zapraszam http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Taak, jak się cieszę na kolejną tak pozytywną recenzję tej książki, bo zacieram łapki na całą serię i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła ją przeczytać! Mam nadzieję, że mi również przypadnie do gustu, zwłaszcza, że skoro udana kontynuacja, a to rzadkość - to musi mi się spodobać. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic innego nie robię tylko zapisuję i będę szukać w bibliotece, bo uważam, że to jest to czego szukam! :) Dobrze napisana recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo ciekawiła mnie ta seria. Kiedy jednak poznałam jej tematykę póki co zrezygnowałam z lektury. Myślałam, że będzie nieco inna. Obecnie mam na półkach mnóstwo wspaniałych książek do przeczytania i co rusz pojawiają się nowe, które chciałabym przeczytać bardziej, niż opisaną przez Ciebie serię. Niemniej... cieszę się, że Tobie książki się podobały i kto wie? Może kiedyś po nie sięgnę?

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją na liście, już nie mogę się doczekać spotkania z nią, wiele sobie po niej obiecuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę dorwać wreszcie tę serię w soje ręce, po poluję na nią już zdecydowanie zbyt długo ;D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.