czwartek, 29 października 2015

Tag w bluszczach - TEA BOOK TAG

Hej. :D

Królik i ja (zwariowana #Ivy, jakby ktoś nie wiedział) zostałyśmy nominowane przez autorkę bloga Aleja Czytelnika do dwóch tagów: Tea Book TAG oraz Harry Potter Characters Book TAG. Jako że ja jestem tutaj szefem (tu się uśmiechnęłam niczym szaleniec) postanowiłam, że odpowiemy na pierwszą nominację. Oczywiście dziękujemy serdecznie za obie, ale cóż... nie można szaleć aż tak bardzo! :D



Gotowi na sporą dawkę herbat?



Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

#Ivy: Tak naprawdę nie sięgam po klasyki, jednak postaram się to zmienić w najbliższym czasie.

Królik: Nie czytam klasyków.


Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

#Ivy: Jeszcze przy żadnej książce nie udało mi się zasnąć, jednak bardzo nużyła mnie lektura „Wiernej” od Veronici Roth. Naprawdę byłam zdziwiona, że udało mi się ją przeczytać do końca.

Królik: Sama z siebie nigdy nie zasnęłam przy książce. Albo nie, chwila - kiedyś, kiedy miałam... siedem lat? Ubzdurało mi się, że dziewczynki zasypiające przy książkach na filmach wyglądają uroczo. Były to wakacje, spałam w jednym łóżku z moimi kuzynami (siedem lat, oni też mniej więcej tyle, spokojnie), wszyscy czytaliśmy. Ja - Klub Tiary (często o nim wspominam), pierwszą część chyba, z różową okładką. W pewnym momencie położyłam książkę na kołdrze i postanowiłam iść spać. Tak po prostu.
A rok temu odłożyłam na chwilę książkę do geografii, żeby odpocząć na moment. Obudziłam się, kiedy mama i siostra stały w drzwiach, pytając, co ja robię. Tak, zasnęłam.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.

#Ivy: W tej chwili jedynie przychodzi mi na myśl „Zbuntowana” od Veronici Roth (rany, znowu ta autorka...), że gdyby Tris i jej banda mieli telefony z aplikacją liczącą przemierzone kilometry i zamieniającą je na pieniądze przeznaczane na daną fundację to otrzymaliby order za zasługi charytatywne.

Królik: Hm, trudne pytanie. Może... Harry Potter? Jest tam przemieszczanie się pomiędzy salami Hogwartu i w ogóle! Albo „Akademia Dobra i Zła”.


Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.

#Ivy: Tutaj musiałam się mocno zastanowić, bo przeczytałam już wiele takich książek, które zasługują na uwagę, jednak są wypierane przez te mocno promowane przez wydawnictwa, że ciężko mi wybrać jeden tytuł. Może to jest ten czas, aby ponownie przedstawić wszystkim „Córkę piekarza” od Sarah McCoy. Najlepiej zapoznać się z jej niesamowitym klimatem właśnie teraz, kiedy powoli przygotowujemy się do świątecznego szaleństwa.

Królik: „Dotyk Julii”! *krzyczy wewnętrznie* A oprócz tego: Ja, diablica - seria jest świetna (powiedziała po dwóch częściach), a jest o niej dość cicho, a przynajmniej ja mam takie wrażenie.

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.

#Ivy: Ojj, jest sporo takich książek i ciężko mi wybrać tylko jeden tytuł. Spoglądam teraz na swoją półkę i już wiem, że jest to na pewno „Kolacja z wampirem” Abigail Gibbs. O tym tytule było tak głośno, że sama połakomiłam się na to „cudo”. I później dostałam zgagi.

Królik: „Gwiazd naszych wina”. Okej, nie jest zła, aczkolwiek będę się upierać - Green ma lepsze książki, a Szukając Alaski rządzi.


Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.

#Ivy: Miałam tak przy „Przysiędze” Kimberly Derting, gdzie początkowe rozdziały ciągnęły się niczym guma przyklejona do podeszwy, jednak moja cierpliwość została wynagrodzona. Tak samo było przy „Klejnocie” Amy Ewing, a że tam były zgrzyty przy czymś innym... ;)

Królik: „Mroczne Umysły”, zdecydowanie. Zastanawiałam się nawet, czy jej nie odłożyć po pierwszych rozdziałach.

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.

#Ivy: Tutaj nie mam nic do napisania.

Królik: Muszę się przyznać, że nie czytano mi na dobranoc, a jeśli już to rzadko. Pamiętam tylko, jak kiedyś (uwaga, wspomnienia) siostra uprosiła mamę, żeby nam poczytała. Jaki tytuł nosiła książka? H jak Hipopotam" z cyklu ABC... uczę się! Chyba wciąż mam ją gdzieś w domu.


Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.

#Ivy: Na tę chwilę żaden tytuł nie przychodzi mi do łepetynki... ;)

Królik: Co, myśleliście, że Dotyk Julii? Nie, tutaj wypchnę przed szereg „Ja, diablica” i może jeszcze „Klejnot”!

Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.

#Ivy: Do dzisiaj mam ciary na plecach, kiedy przypomnę sobie historie ludzi ukazane w „Medalionach” Zofii Nałkowskiej. To jedna z niewielu lektur, które mocno zapadły w mojej pamięci. No i oczywiście  „Dziewczyny z Syberii”. Niektóre kobiety przeżyły taki koszmar, że aż czasami mam ochotę się wychłostać za to, że myślę o tym, jak to miewam źle w życiu...

Królik: Nie czytam raczej książek, która zmroziłaby mi krew w żyłach, chociaż przy czytaniu Dotyku Julii mówiłam coś do siebie w stylu: "o nie, jak on może?!"


Rozlana herbata, czyli kogo taguję:


Królik: ...

To by było na tyle. Następnym postem na naszym blogu będzie podsumowanie października, w którym nieco się działo... ^^
A żeby uprzyjemnić Wam czas oczekiwania, to zapraszam serdecznie na rozdanie zakładkowe, za które odpowiada nasza szanowna panna Królik, która zapewne kica z radości przy każdym kolejnym zgłoszeniu. :P



14 komentarzy :

  1. Mnie kiedyś kusił Coffe book Tag, z wiadomych względów, ale jakoś się nie złożyło, żebym go jednak stworzyła we własnym wydaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za nominację! Wpis u mnie powinien pojawić się wieczorem. I pewnie też wcisnę do niego Kolację z wampirem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny tag. ja ostatnio litrami pije herbatkę z cytryną ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za odpowiedzi ;)
    Widzę w tym tagu dużo "Dotyku Julii", ale to nic dziwnego, bo jest to świetna trylogia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z całego TAGu najbardziej w głowie utknęły mi Dotyk Julii, który mi się nie podobał oraz Niezgodna, której nie skończyłam nawet pierwszej części :D A no i jeszcze był tam Klejnot, który mam zamiar przeczytać i Mroczne Umysły, z których podobał mi się tylko pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za nominację ;)
    Wpis koło dziewiątej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako osoba uzależniona od herbaty, muszę z ręką na sercu przyznać, że tag wyjątkowo... smakowity. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Również uważam, że GNW jest dobra, ale też trochę przereklamowana ;)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Królikiem - o "Ja diablica" mówi się zdecydowanie za mało, a to jedt naprawdę genialna seria. Mnie GNW bardzo się podobała. Próbowałam przeczytać inne książki Greena, ale poległam :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czytałam tylko ,,Niezgodną" Veronici Roth, ale też przy niej prawie zasnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nie rozumiem tego wielkiego zachwytu nad Gwiazd naszych wina... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę warto sięgać po klasyki! Tylko chyba warto do tego dojrzeć - ja dopiero teraz się w nich naprawdę rozkoszuję :)
    Bardzo chcę dorwać w końcu książkę "Ja, diablica"!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej! Jaki świetny tag!! Jeszcze nigdy nie widziałam fajniejszego!
    A niektóre klasyki są niezłe i warto je przeczytać, ja np polecam "Robinsona Cruzoe", " Winnetou" itp.
    Pozdrawiam
    http://czytamwiecjestemcaxianelim.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  14. Z książką do geografii no ładnie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przybycie w moje skromne progi.
Mam nadzieję, że oferowana przeze mnie treść przypadła Państwu do gustu. Będę przeszczęśliwa, kiedy zostanę nagrodzona komentarzami. To tak niewiele, a potrafi sprawić radość!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka