poniedziałek, 29 lutego 2016

BLUSZCZOWE PODSUMOWANIE LUTEGO

Dzień dobry!

Idzie luty, podkuj buty!” - tak rzecze stare porzekadło, które uświadamiało nas, że drugi miesiąc roku zawsze jest najgorszy w kwestii mrozu i opadów śniegu. Od kilku lat jednak pogoda nas oszczędza, lecz ciągłe opady deszczu nikogo nie nastrajają. Dobrze, że w tym momencie są z nami książki, które odpędzają ten smętny krajobraz i pozwalają odpocząć od nadmiaru obowiązków.
Jak w tym miesiącu poszło nam w kwestii czytelniczej? Przyznam szczerze, że mogło być lepiej, jednak liczy się sam fakt, iż coś przeczytałyśmy!
Jesteście gotowi, aby poznać nasze wyniki?



Jeżeli tak – zapraszam!

czwartek, 25 lutego 2016

Gregor i przepowiednia zagłady oczami Królika

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: "Gregor i przepowiednia zagłady"
Oryginalny tytuł: "Gregor and the Prophecy of Bane"
Tom: II
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 336



Powszechnie wiadomo, że jeśli już podasz komuś dłoń, ten może wziąć całą rękę. Dlatego też pomoc nie zawsze jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza, jeśli miałaby ona wiązać się z kolejną wyprawą do Podziemia, na którą nie masz najmniejszej ochoty. W końcu zbliżają się święta, a twój ojciec wciąż jeszcze nie wyzdrowiał. Pracujesz u sąsiadki, aby pomóc rodzinie i pozwolić im na prezenty gwiazdkowe oraz beztroskie Boże Narodzenie.
Gregor nie może uwolnić się od Podziemia, skoro już raz do niego zszedł i udowodnił, że to właśnie on jest Wojownikiem, który przyniesie światło. Być może jedna z przepowiedni nie zagrażała już nikomu, jednak tutaj z pomocą przybyła kolejna – tytułowa Przepowiednia Zagłady, która dla niektórych może wydawać się nawet gorszą od tej pierwszej. To właśnie dzięki niej nasz bohater znów ląduje u starych znajomych. Tym razem ma uchronić Podziemie przed białym szczurem, Mortiferem, który ma przynieść zgubę całemu królestwu. Czy mu się uda? A może jednak pomoc Gregora nie okaże się tak niezawodna, jak wszyscy myśleli?

poniedziałek, 22 lutego 2016

Gregor i klątwa Stałocieplnych oczami #Ivy

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Gregor i klątwa Stałocieplnych
Oryginalny tytuł: Gregor and the Curse of the Warmbloods
Seria: Kroniki Podziemia
Tom: III
Przekład: Dorota Dziewońska
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 384

Kto nie lubi chorować? Przecież większość osób uwielbia leżenie w łóżku całymi dniami i leniwienie się. Nieważne jest to, że nos zamienia się w kran z cieknącą wodą, gardło przypomina tarkę, a kaszel prawie rozrywa płuca. Liczy się fakt opuszczenia paru dni w szkole.
A co by było, gdybyśmy zachorowali na coś, na co nie ma jeszcze lekarstwa? Czy nasza radość z wolnego od nauki byłaby taka sama, jak przy zwykłym przeziębieniu? Obstawiam jedną odpowiedź: nie.
Po ostatniej wyprawie do Podziemi Gregor nadal nie potrafi się otrząsnąć z wydarzeń, których był świadkiem. Nerwowo wygląda informacji od Regalianów w sprawie swojej zaginionej przyjaciółki, jednocześnie uważając na to, aby nie przyłapała go na tym jego mama, która zabroniła mu jakichkolwiek kontaktów z tamtym światem. Dodatkowo chłopiec nadal jest w posiadaniu zwoju z zapisaną na nim Przepowiednią Krwi. Gregor przeczuwa, że jego ponowne odwiedziny w Regalii to kwestia paru tygodni, jak nie dni.
Kiedy w Podziemiu wybucha epidemia atakująca Stałocieplnych, rozsławione rodzeństwo musi wstawić się w tamtym świecie, aby pomóc mieszkańcom pokonać okrutną zarazę. Tym razem jednak w podróż wybiera się ich rodzicielka, co może nie ułatwić zadania. Kobieta jest przewrażliwiona na punkcie swoich dzieci i nie pozwoli, by ryzykowali swoje życie. Gregor także ma nadzieję, że nie będzie musiał brać udziału w niebezpiecznej wyprawie, lecz kiedy choroba dosięga jedną z najbliższych mu osób zaczyna rozumieć, że jego rola w tym wszystkim ma szczególne znaczenie. Chłopiec jest gotowy powstrzymać broń biologiczną i przywrócić Podziemiom odebrany spokój. A żeby tego dokonać trzeba odnaleźć roślinę, która jest głównym składnikiem antidotum. Najgorsze jest to, że rośnie ona w dżungli – miejscu, gdzie wszystko żyje swoim życiem i każdy goszczący w jej progach ginie w niewyjaśnionych okolicznościach.
Czy Gregor będzie w stanie dokonać niemożliwego i przyniesie Regalianom potrzebnego składnika? A co, jeżeli w trakcie tej wyprawy chłopiec straci tych, którzy cierpią z powodu zarazy? I czy zdoła dowiedzieć się czegoś więcej o zaginionej Luksi?
Jedno jest pewne – klątwa Stałocieplnych nie zna litości!


Kiedy kurier zapukał do mych drzwi i wręczył mi tajemniczą paczkę – oniemiałam. Zdezorientowana podpisałam odbiór i machinalnie życzyłam przemiłemu panu miłego popołudnia. Lecz nadal nie byłam pewna, co się znajduje w kartonie. Ujrzawszy przedpremierowe egzemplarze serii Kroniki Podziemia oraz Chowańców ucieszyłam się jak małe dziecko! Tak bardzo oczekiwałam ich wydania, a teraz znajdowały się w moich rękach. Pierwszeństwo czytania zyskała książka [Gregor i klątwa Stałocieplnych], co można było już dostrzec. Tylko czy powrót do świata jedenastoletniego wojownika i jego słodkiej siostrzyczki okazał się dla mnie wspaniałym doświadczeniem? A może w trakcie lektury prosiłam, aby klątwa Stałocieplnych złapała także mnie i skończyła tę agonię? Zaraz się przekonacie...

piątek, 19 lutego 2016

Córka zjadaczki grzechów oczami Królika

Autor: Melinda Salisbury
Tytuł: "Córka Zjadaczki Grzechów"
Oryginalny tytuł: "The Sin Eater’s Daughter"
Tom: I
Seria: Córka Zjadaczki Grzechów
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 336


Twój dotyk zabija.
Nie możesz dotknąć nikogo, nie czyniąc mu krzywdy. Koniec z przytulaniem, koniec z trzymaniem za ręce, koniec z uściskami dłoni na powitanie. Ludzie na twój widok odsuwają się, nie chcąc mieć z tobą do czynienia. Boją się ciebie. Ciebie i mocy, jaką posiadasz jako Dauen Wcielona, córka bóstw, która ma przynieść pokój i szczęście.
Tak właśnie żyje Twylla, tytułowa córka zjadaczki grzechów. Jako dziecko musiała wybrać swoje przeznaczenie pomiędzy pójściem w ślady matki a pomocą królestwu Lorelei jako Dauen Wcielona, którą się okazała. Bez dłuższego zastanowienia wybiera to drugie, pozostawiając swoją siostrę jako następczynię miejscowej znachorki. Jej domem staje się teraz zamek, jej matką królowa, a jej nowym narzeczonym – książę Merek.
Posada Dauen wiąże się jednak z dużym brzemieniem, albowiem musi ona każdego miesiąca przyjmować porannicę, silną truciznę, która ma udowadniać, że dziewczyna wciąż znajduje się w łaskach bogów. Oprócz tego wymierza sprawiedliwość zdrajcom Lorelei, dotykając ich i obserwując moment ich śmierci w męczarniach. Twylla nie jest z tego faktu zbytnio zadowolona, zwłaszcza odkąd musiała zabić swojego przyjaciela, Tyrka. Jednak takie właśnie jest życie Dauen. Przecież to właśnie ona jest wybraną.
Tak właśnie wygląda życie Twylli, dopóki jeden z chroniących ją strażników nie rezygnuje. Na jego miejsce pojawia się Lief, który przewraca dziewczynie w głowie i to nie tylko swoim wyglądem i charakterem, ale także prawdą.

wtorek, 16 lutego 2016

Próby ognia oczami #Ivy

Autor: James Dashner
Tytuł: Próby ognia
Oryginalny tytuł: The Scorch Trials
Seria: Więzień labiryntu
Tom: II
Przekład: Agnieszka Hałas
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Ilość stron: 420

Nikt nie lubi być kontrolowanym. Lubimy być niezależni, gotowi popełniać błędy, aby się na nich uczyć i przestrzegać przed kolejnymi omyłkami. Niestety w życiu tak bywa, że zawsze znajdzie się ktoś, kto chce dla nas najlepiej i wiecznie podcina skrzydła, byśmy nie wznieśli się zbyt wysoko. Ignoruje nasze zdanie, puszcza je mimo uszu. Ustawia nasze życie po swojemu, a my niszczymy się pod tą toksyczną skorupą nadopiekuńczości.
A jakby to było, gdyby kontrolowanie naszych zachowań oraz słów było czymś ważnym? Jak byśmy zareagowali na wieść, że jesteśmy wystawieni na wszelkie próby, aby pomóc ludzkości powrócić do wcześniejszej wersji egzystencji na ziemi? My tego nie wiemy, ale dowiemy się, jak zareagowali na to oni.
Thomas i pozostali Streferzy niezbyt długo cieszyli się z odzyskanej wolności. Po krwawej walce z Buldożercami oraz udanej ucieczce z wnętrza Labiryntu mieli nadzieję, że to już koniec eksperymentów i od tego czasu będą żyć w spokoju. Mylili się.
DRESZCZ przygotował dla nich kolejną niespodziankę, która nie należy do najprzyjemniejszych. Po tajemniczym zniknięciu Teresy oraz przykrym przedstawieniu Thomas i jego przyjaciele muszą przystąpić do kolejnej próby. Zostają zmuszeni do opuszczenia tymczasowej kryjówki i wyruszenia w głąb Pogorzeliska. Ich największymi wrogami będą srogie temperatury, nieprzewidywalna pogoda, ale również Poparzeńcy – ludzie zarażeni Pożogą wyniszczającą umysł, przez co człowiek zaczyna wariować.
Chłopak wie, że nie będzie lekko. Wewnątrz Labiryntu mogli liczyć na żywność, względne bezpieczeństwo oraz miejsce do wypoczynku, a teraz wyruszą w nieznane sobie tereny. Aby przeżyć Streferzy muszą ze sobą współpracować, chociaż wiadomo, że będą pojawiać się chwile zwątpienia. Dodatkowo Thomas nie umie przyswoić do siebie tego, do czego odważyli się ludzie z DRESZCZu. Ta wiadomość spędza mu sen z powiek, ale postanawia nie poddawać się i, wraz z pozostałymi, podjąć się wyzwania.
Czy Streferzy dadzą radę wypełnić wolę tych, którzy testują ich wytrzymałość na różne bodźce? Jak Thomas zniesie rozłąkę z Teresą, z którą łączy go więcej, niżeli myślał? A co, jeżeli Poparzeńcy postanowią pokrzyżować im plany? I nie tylko oni?
Walcz albo giń, ewentualnie wykorzystaj swoją wiedzę, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień.


Po przeczytaniu [Więźnia labiryntu] zastanawiałam się, czy warto sięgać po kolejny tom. Obawiałam się kolejnego rozczarowania, jednak [Próby ognia] kusiły swoim grzbietem, przez co powiedziałam: Raz się żyje! Otworzyłam książkę i – po raz kolejny – pozwoliłam się poprowadzić historii napisanej przez Jamesa Dashnera. Tylko czy to była moja próba ognia? Walczyłam ramię w ramię z głównym bohaterem? A może dałam się zabić, i to z przyjemnością?

sobota, 13 lutego 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Kamień i sól oczami Królika + Walentynki w stylu książkowym!

Autor: Victoria Scott
Tytuł: "Kamień i sól"
Oryginalny tytuł: "Salt and stone"
Tom: II
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 365

Udało jej się przedrzeć przez dżunglę oraz pustynię. Teraz czekają na nią ocean i góry.

Piekielny Wyścig wciąż trwa. Ludzie wciąż walczą o cudowny lek, który jest zdolny uleczyć ich najbliższych, ocalić ich przed śmiercią, wyrwać z jej szponów. Uczestniczą w czymś na kształt Głodowych Igrzysk, przez chwilę można zauważyć pomiędzy nimi podobieństwo, które jednak znika tak szybko, jak się pojawiło. Pryska jak bańka mydlana.
Choroba nie jest dla nikogo rzeczą lekką, którą można wziąć na swoje barki i przerzucić przez nie bez problemu jak potencjalnego, fizycznego przeciwnika. Jest czymś gorszym. Duchem, czającym się pod łóżkiem, podejrzanym kształtem czyhającym za rogiem. Atakuje w najmniej spodziewanym momencie, obezwładniając cię. Nieważne, że jej celem nie musisz być ty. Cios wymierzony w jakąkolwiek bliską ci osobę boli prawie tak samo, jakbyś to ty właśnie została powalona na ziemię.
Tak właśnie czuje się Tella. To właśnie choroba brata sprawiła, że postanowiła wziąć udział w pełnym niebezpieczeństw wyścigu. Ryzykuje swoje życie, aby podarować je Cody’emu razem z cudownym lekiem. W międzyczasie poznaje nowych przyjaciół, których chroni za wszelką cenę. Nawiązuje mocne więzi ze swoimi Pandorami, Madoxem i Potworem, oryginalnie nazywanym AK – 7. Zakochuje się w jednym z najprzystojniejszych osobników, którzy chodzą po tej ziemi, doskonałym dowódcy. Mogłaby podążać za nim aż do grobu.
Co jednak jest takiego pięknego w kontynuacji „Ognia i wody” od Victorii Scott.
Zmiana, która wydaje się być feniksem wstającym z popiołów. Właśnie to chyba jest idealne określenie tej serii. Kiedy myślisz już, że ptaszysko zginęło, przydeptane przez czarne charaktery, kiedy wiesz, że to już koniec, ono powstaje z hukiem w kolejnej części.

czwartek, 11 lutego 2016

Plagiat oczami #Ivy

Autor: Maurycy Nowakowski
Tytuł: Plagiat
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 400

Ile to razy słyszeliśmy w telewizji czy w radiu o organizowanych w danych miastach manifestacjach, które miały jakiś wytyczony cel? Zapewne często obijało się wam to o uszy. Do tego wszystkiego dochodziły informacje o przykrych niespodziankach, bo zazwyczaj takie zbiorowe spotkania stają się celem kogoś, kto tego nie toleruje. Rzadko kiedy słyszymy o pokojowych zgrupowaniach i braku interwencji policji. Media nie lubią tak nudnych tematów. To nie ich domena.
A co, jeżeli zyskują więcej, niżby chcieli?
Dwoje studentów nawet nie pomyślało, że ta manifestacja kulturowa będzie ostatnią, w której będą uczestniczyć. Mieli swoje plany na przyszłość, ale zostały one wymazane, kiedy na wrocławskim rynku, w środku imprezy, doszło do zamieszek. Wiele osób ucierpiało, lecz tylko oni pożegnali się z życiem. Policja od razu rzuca swoje podejrzenie na inicjatorów bójki, mając na myśli agresywny odłam młodych narodowców należących do organizacji Serca Biało-Czerwone. Wszyscy przytakują ich domysłom, wiedząc że ta grupa ma już wiele na sumieniu. No prawie wszyscy.
Marcin Faron – dziennikarski transfer, który porzucił pracę w Warszawie i przerzucił się na Wrocławską kulturę, ma pewne wątpliwości. Kierowany intuicją rozpoczyna prywatne śledztwo, próbując odkryć, kto tak naprawdę stoi za śmiercią pary studentów. Zaniedbuje swoje obowiązki, jednak wie, że to jest okazja, aby pokazać swój, ukrywany pod warstwą kurzu, talent. Parę tygodni po słynnej manifestacji ginie kolejna osoba. Dawna współpracowniczka denatów zostaje pozbawiona życia w zamachu bombowym. W tym momencie Faron już wie, że te zgony nie są przypadkowe i za nimi stoi ktoś, kto może planować kolejną zabawę w Żniwiarza.
Tylko jak rozszyfrować tę osobę? Kim może być i jaki może mieć cel, aby odbierać innym najważniejszy dar od życia? Czy Faron będzie w stanie użyć swojego dziennikarskiego nosa i rozwikłać tę zagadkę? A może ktoś mu go utnie w momencie, kiedy nie będzie się tego spodziewał?
I dlaczego tytułowy plagiat obija się o uszy aż tak często?


Ile to czasu minęło, odkąd czytałam ostatni kryminał. Jak dobrze wiecie gustuję w całkiem innej tematyce książkowej, jednak raz na jakiś czas trzeba wyłamać się z oklepanej ścieżki i wydeptać świeżo wyrośnięty trawnik, aby ocenić, czy warto zmieniać drogę. [Plagiat] Maurycego Nowakowskiego miał mi w tym pomóc. Tylko czy wykonał swoją robotę? A może stał się plagiatem historii, którą już zdołałam poznać?

poniedziałek, 8 lutego 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Kamień i sól oczami #Ivy

Autor: Victoria Scott
Tytuł: Kamień i sól
Oryginalny tytuł: Salt and Stone
Seria: Ogień i woda
Tom: II
Przekład: Marzena Dziewońska
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 368
Premiera: 17.02.2016

Nikt nie lubi patrzeć, jak ukochana przez nas osoba cierpi. Widok lekarzy rozkładających ręce, bo nie potrafią zidentyfikować choroby siejącej spustoszenie w ciele pacjenta bywa potworny. Nawet leczenie na własną rękę bywa ryzykowne, chociaż pragniemy odzyskać dawną wersję człowieka niknącego w oczach.
Tella Holloway postanowiła zaryzykować i wziąć udział w Piekielnym Wyścigu, aby wygrać lekarstwo dla brata i raz jeszcze zobaczyć go stojącego na własnych nogach. Dwa etapy już są za nią, ale dziewczyna wie, że każdy kolejny jest znacznie gorszy od poprzedniego. Najważniejsze jednak jest to, że w tej niebezpiecznej rywalizacji odnalazła przyjaciół, chociaż nikt by nie przypuszczał, iż takie coś może się tutaj wytworzyć. Tella i jej znajomi wspierają się wzajemnie w walce o lepsze jutro, ale każdy z nich wie, że kiedy przyjdzie ten moment to już nic nie będzie takie samo.
Dziewczyna będzie walczyć do końca. Do pomocy ma swoją wierne Pandory: Madoxa oraz niedźwiedzia grizzly – pieszczotliwie nazywanego Potworem – i te zwierzęta są gotowe oddać za nią swoje życie. A teraz będą jej jeszcze bardziej potrzebne, ponieważ czeka ją walka ze zdradzieckim oceanem oraz potężnymi powiewami śniegu prószącego w głębi gór. Partnerować jej będą zaufani ludzie, ale dołączą również nowe twarze. Z pozoru wyglądają sympatycznie, ale to może być jedynie wytwór wyobraźni...
Co zrobi Tella, gdy odkryje, że wśród jej ekipy znajduje się ktoś, kto umiejętnie zaskarbia jej zaufanie? Jak zareaguje na niespodziankę przygotowaną specjalnie dla niej? Czy będzie w stanie walczyć o lekarstwo do samego końca?
Przed dziewczyną trudne wybory, lecz tylko ona może zadecydować o sobie.


To przyjemne uczucie, kiedy otrzymujesz egzemplarz książki przed jej oficjalną premierą. Zachowujesz się jak dziecko, gdy głaszczesz okładkę nowego nabytku, wąchasz kartki pachnące nowością... Czujesz magnetyczne przyciąganie, jednak obiecujesz sobie, że zaczniesz czytać w ten weekend, ale plany idą w odstawkę i jak najprędzej rozpoczynasz przygodę z dobrze znanymi bohaterami. Tylko czy omijałam niebezpiecznie wyglądające kamienie? A może skaleczyłam się i na moje rany sypnięto solą?

czwartek, 4 lutego 2016

TMI Book Tag Królika!

Cześć!
Odpoczywając choć przez tę krótką chwilę od recenzji, przychodzę do Was z tagiem, do którego nominował mnie Nerd Książkowy z nerdprostozksiazki.blogspot.com. Jest dość długi, to fakt, ale muszę również przyznać, że ciekawy! Dlatego też, nie przedłużając – zaczynamy!



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka