wtorek, 13 czerwca 2017

Zatopić „Niezatapialną” oczami Aleksandry

Autor: Anna Hrycyszyn
Tytuł: Zatopić „Niezatapialną”
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 382

Czasami niegrzeczne dzieci przypominają mi lądowych piratów, a to za sprawą swoich złośliwych występków. Nieraz udało mi się zobaczyć, jak skradały się do piaskownic tylko po to, aby zabrać zalegające w piasku zabawki. Nie w celach zabawy. Ich zadaniem było je ukraść, a sprzeciwiających się właścicieli zwyzywać lub poszarpać. Wtedy do akcji wkraczali niezadowoleni rodzice i cała akcja kończyła się fiaskiem.
A teraz wyobraźcie sobie te same dzieci, ale na prawdziwym pirackim statku, niekontrolowane przez nikogo.
Kraina Tysiąca Jezior i Rzek od zawsze przyjmowała w swoje progi nie tylko handlarzy, ale również morskich rozbójników, czyhających na towar transportowany przez tych pierwszych. Bywali lepsi i gorsi, ale Jollienesse Rożnowski i jej ekipa płynąca na „Niezatapialnej” stała się wręcz legendą w Palude. Wszystko za sprawą swych udanych rozbojów. I chociaż działali oni wbrew prawu, to jakimś cudem zdołali podbić serca prostego ludu.
Władza nie mogła dłużej tolerować destrukcyjnej działalności piratów. Postanowiono pilniej przestrzegać praw, wprowadzając przy tym drastyczne zmiany, mające na celu zastraszenie rzezimieszków. Jednak piraci nie zamierzali zaprzestać swoich grabieży, uparcie ignorując zbliżający się wielkimi krokami koniec ich szaleństw.
Za „Niezatapialną” ruszył w pogoń sam kapitan Feliks Ucelli, który posiadał na swoim koncie wiele zasług dla władz Palude. Mężczyzna nie wyobrażał sobie, aby jego jednostka nie była w stanie pochwycić pani kapitan Rożnowski. Dzielnie podążał za świadomą ogona Nes, mającą w zanadrzu plan awaryjny.
Czy zabawa w kotka i myszkę znalazła jakieś zakończenie? A może „Niezatapialna” okazała się nieuchwytna, przez co Feliks Ucelli musiał obejść się smakiem?
Zazwyczaj to woda bywa zdradziecka i nieprzewidywalna, ale czy ludzkie uczucia nie przebiły jej o głowę?

sobota, 10 czerwca 2017

Wybory oczami Aleksandry

Autor: Ruta Sepetys
Tytuł: Wybory
Tytuł oryginału: Out of the Easy
Przekład: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 336

Siedemnastoletnia mieszkanka Nowego Orleanu, Josie Moraine – pomimo dość młodego wieku – zdążyła już odczuć na własnej skórze trudy niemal samodzielnego życia. Od młodszych lat była prawie zdana tylko na siebie, kiedy jej samolubna matka zajmująca się prostytucją goniła za wyśnioną sławą i fortuną. Z tego powodu wiecznie wytykano dziewczynkę palcami, nie szczędząc także przykrych słów odbijających się na jej samopoczuciu. I właśnie w takich momentach mogła liczyć na wsparcie szorstkiej burdelmamy, Willie Woodley oraz pracowników kobiety, gotowych niemalże wejść za nastolatką w ogień.
Chociaż Josie doceniała ich dobroć, oddanie oraz wsparcie, to jednak pragnęła dla siebie czegoś znacznie więcej. Marząca o wyrwaniu się z Nowego Orleanu i rozpoczęciu studiów w nowym miejscu niemal zachłysnęła się wizją idealnej przyszłości. Niestety jeszcze wtedy nie przypuszczała, że musi odłożyć wszelkie plany na później.
W Dzielnicy Francuskiej doszło do tajemniczej śmierci Forresta L. Hearne'a Juniora. Nikt do końca nie wiedział, co stało się prawdziwą przyczyną zgonu silnego i zdrowego mężczyzny. W trakcie prowadzonego śledztwa okazało się, że siedemnastolatka jest jedną z nielicznych osób, które miały z nim jakikolwiek kontakt. Tym samym została wplątana w sieć policyjnego dochodzenia, gdzie w trakcie jego trwania dochodzi do wielu niespodziewanych sytuacji.
Jak z tym wszystkim poradziła sobie Josie? Czy ciężar spadający na jej barki przygniótł ją do tego stopnia, że przestała ona walczyć o swoje marzenia? A może to wszystko stało się wręcz dopingiem w dążeniu do dostania się w szeregi studentów elitarnej uczelni? I co, jeśli w drodze po lepsze jutro los wystawił ją na ciężką próbę, jaką będzie chwila zwątpienia w tych, którym tak niezmiernie ufała?

środa, 7 czerwca 2017

The Emoji BOOK TAG w szponach Aleksandry

Cześć,
Prawdę mówiąc ten wpis powinien się ukazać wczoraj, ale jako że wsiąknęłam w pewną przeglądarkową grę (oczywiście mowa tutaj o Eldaryi, której klimat niezwykle mnie oczarował) po prostu wyleciało mi to z głowy. Dopiero dzisiaj nad ranem mnie tak oświeciło, że przecież czeka na Was kolejna porcja tagowa, gdzie tym razem wybór padł na:


Oczywiście za nominację ogromnie dziękuję niezawodnej Kitty z bloga Biblioteczka Ciekawych Książek (koniecznie ją odwiedźcie – warto!). Nie wspomnę jednak o tym, że sama się o nią ubiegałam... już wspomniałam? Och, no cóż... W takim razie nie będę przedłużać i...
zaproszę Was do zapoznania się z moimi odpowiedziami!

sobota, 3 czerwca 2017

Diabolika oczami Aleksandry

Autor: S.J. Kincaid
Tytuł: Diabolika
Tytuł oryginału: The Diabolic
Seria: Diabolika
Tom: I
Przekład: Anna Gralak
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Ilość stron: 416

Diaboliki tylko stwarzały pozory całkowitego człowieczeństwa. Może ich ciała znacznie wskazywały na to, że ma się do czynienia z ludźmi, jednak prawda wyglądała zupełnie inaczej. Nieliczni mieli „przyjemność” poznania ich prawdziwej, dzikiej natury, lecz nie zawsze ta przygoda kończyła się dla nich pomyślnie. Wystarczyło, aby ktoś wykonał zły ruch w stronę jednego z członków danej rodziny, aby zamknięty w człowieczej skorupie potwór pobudzał się, analizując stopień zagrożenia. Jeżeli przekraczał ustawioną normę — dana osoba traciła życie. Bo właśnie do tego zostały stworzone diaboliki — do pełnienia funkcji ochroniarza strzegącego swego pana.
Nemezis przyszło służyć córce wysoko postawionego senatora, Sidonii in Impirian, którą pokochała jak własną siostrę. Także Donia nie wyobrażała sobie już życia bez diaboliki. Więź pomiędzy dziewczynami stała się tak silna, że kiedy przyszło do czystki zabronionych przez Cesarza zmodyfikowanych ochroniarzy, przyszła dziedziczka statusu ojca zdołała uratować przyjaciółkę przed rychłą śmiercią. Tym samym Nemezis stała się dłużniczką rodziny, ale dość szybko nastał moment, aby móc wyczyścić swoje konto.
Senator popadł w niełaskę Cesarza. Oskarżony o popełnienie okropnego przestępstwa został zmuszony do odesłania swej jedynej córki do pałacu władcy całego Imperium. Matka nastolatki nie przyjmowała tego do wiadomości, dlatego też postanowiła — raz jeszcze — oszukać władzę. Przeistoczyła maszynę do zabijania w pozornie łagodne dziewczę i posłała do swojego wroga.
Diabolika początkowo nie umiała się odnaleźć w nowej roli, lecz chęć chronienia „siostry” oraz spłacenia zaciągniętego długu stały się dla niej największym priorytetem napędzającym do działania. Z całych sił walczyła ze swoją prawdziwą naturą, byle tylko prawda nie wyszła na jaw, a jej rodzinie nie groziło niebezpieczeństwo. A o to nie było trudno. Otoczona przez wielu podejrzliwych osób zbaczała na każdy swój ruch, aby się nie narazić. Także myśl, że przebywała w królestwie t e g o, który kiedyś skazał ją na śmierć także nie dodawała jej otuchy.
Czy Nemezis udało się wypełnić swoją niecodzienną misję pomyślnie? A może za bardzo zapragnęła wejść w skórę Sidonii, co spowodowało wiele niespodziewanych komplikacji? I jaka była reakcja samej diaboliki, kiedy odkryła w sobie cząstkę czegoś, czego jej odmawiano przez lata? Czegoś, co nie powinno mieć w ogóle miejsca? I co, jeśli zostało to również przyuważone przez szalonego Tyrusa, bratanka samego Cesarza?
Jedno stało się pewne los miał w zanadrzu sporo niespodzianek.

czwartek, 1 czerwca 2017

Bluszczowe podsumowanie maja!

Cześć,

Maj, maj i po maju! A jeszcze niedawno świętowaliśmy długi weekend, pamiętacie? Ale nie ma co za nim tęsknić, bo nastał już czerwiec, który przynosi coś znacznie lepszego – wakacje! Już teraz możemy rozkoszować się dłuższymi dniami, hojnie obdarzającymi nas w przyjemne ciepło (pomijając te wyjątki, gdy pogoda raczy nas opadami deszczu), dzięki czemu mamy jeszcze większą ochotę na czytanie, a co dopiero, kiedy przybędzie nam wolnego czasu? Oczywiście z tego miejsca współczujemy tym, którzy będą mogli leniuchować dopiero w dni wolne od pracy... Nie, nie znajdziecie w tym zdaniu ani jednej nutki sarkazmu, naprawdę!
Jakimś cudem w maju udało mi się pochłonąć znacznie więcej książek, niż dotychczas. Jestem niesamowicie zaskoczona, że jakimś cudem zwalczałam niechęć do czytania, a ta walka była nagradzana naprawdę dobrymi tytułami!



Dobra, koniec biadolenia o wszystkim i o niczym. Najwyższy czas przejść do sedna sprawy.
Czy jesteście na to gotowi? ;)

sobota, 27 maja 2017

Tysiąc odłamków ciebie oczami Aleksandry

Autor: Claudia Gray
Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Tytuł oryginału: A Thousand Pieces of You
Seria: Firebird
Tom: I
Przekład: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 352

Marguerite Caine od zawsze było dane przysłuchiwać się rozmowom wybitnych rodziców-fizyków, których największym marzeniem stała się chęć podróżowania pomiędzy wymiarami. Tylko nieliczni wierzyli w możliwość takiego czynu, lecz ci nie poddawali się w staraniach o udowodnienie tego, co przyczyniło się do zostania obiektem drwin wśród innych naukowców. Ale wysiłki nie poszły na marne. Dzięki wynalazkowi pani Caine, urządzeniu zwanemu Firebird, stało się to możliwe.
Niestety radość z tego faktu nie trwała zbyt długo. Przesłoniona przez wieść o strasznej śmierci pana Caine'a oplatającą całą rodziną rozpaczą. A kiedy jeszcze wszelkie poszlaki wskazały Paula, błyskotliwego i niezwykle skrytego asystenta rodziców dziewczyny, jako winnego, Marguerite postanawiła nie zostawiać tej sprawy bez echa. Napędzona chęcią zemsty zaczęła przemieszczać się pomiędzy wymiarami za podejrzanym. Nie przypuszczała ona jednak, jak odmienne życia prowadzą wersje jej samej w przeróżnych wersjach rzeczywistości. Tym samym Meg przyszło przeistoczyć się w stałą bywalczynię klubów w futurystycznym świecie czy też posiadaczkę zaszczytnego tytułu w carskiej Rosji. To wszystko powodowało, że pogoń za Paulem przybierała coraz ciemniejsze barwy niepowodzenia.
Jak z tym zadaniem poradziła sobie Marguerite, której przyszedł z pomocą Theo, również przerażony drugim obliczem ich wspólnego przyjaciela? A może któryś ze światów wciągnął ją na tyle, że zapomniała o chęci zemsty? I co, jeśli w tym wszystkim tkwi coś znacznie więcej?
Nieraz próbujemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. A czy dalibyśmy radę, gdy naprawdę musielibyśmy to zrobić, aby przetrwać?

czwartek, 25 maja 2017

Książka prawdę Ci powie BOOK TAG w szponach Aleksandry

Cześć,
Odkąd pozostałam sama na blogu, postanowiłam znacznie bardziej zaprzyjaźnić się z pewnymi tagami, abyście mogli  poprzez nie  poznać moje zdanie w danej kwestii czy też odkryć jakąś tajemnicę, którą dość długo skrywałam przed światem. Oczywiście pomijam te najbardziej rozchwytywane przez blogerów i wyszukuję czegoś, co naprawdę zasługuje na uwagę, a tkwi w cieniu tego, co już dawno powinno zejść ze sceny (tak, tak  mam tutaj na myśli, znienawidzone przeze mnie, LBA). I kiedy Ola, prowadząca bloga Nieuleczalny książkoholizm, ogłosiła że jest w trakcie tłumaczenia zagranicznego tagu i poszukuje chętnych osób do wykonania go... och, przecież nie mogłam zaprzepaścić takiej okazji! Dlatego też nominacja została przyznana, a ja mogę wam przedstawić...



Jesteście gotowi go poznać, a zarazem odkryć, co ja przy nim zmajstrowałam? 

poniedziałek, 22 maja 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Uwięzione oczami Aleksandry

Autor: Natasha Preston
Tytuł: Uwięzione
Tytuł oryginału: The Cellar
Przekład: Karolina Pawlik
Wydawnictwo: Feeria (Feeria young)
Ilość stron: 400
Premiera: 24.05.2017

Summer od zawsze nie znosiła, kiedy ktoś próbował na siłę ją do czegoś przekonać. Utwierdzona w swej znajomości rodzinnego miasta oraz jego mieszkańców nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że cokolwiek mogłoby się jej stać. Dlatego też, pomimo propozycji odprowadzenia przez chłopaka, Lewisa, postanowiła sama wyruszyć na imprezę. Niestety pewien szczegół uniemożliwił dotarcie do wyznaczonego celu. I nie chodziło tutaj o złamany obcas, rozmazany makijaż czy też rozprutą kreację. Sum nie otrzymała okazji spędzenia miłego wieczoru w towarzystwie przyjaciółek, gdyż... została uprowadzona.
W jednej chwili szczęśliwa nastolatka utraciła najbliższe swemu sercu osoby. Obdarta przez porywacza z prawdziwej tożsamości oraz wolności, zamknięta w tajemniczym pomieszczeniu z trzema innymi dziewczynami musiała nauczyć się życia w niewoli. Jednakże Summer nie zamierzała poddawać się woli psychopaty. Ale jeszcze wtedy nie przypuszczała, do czego jest on gotowy, aby zachować swój maleńki sekret tylko dla siebie.
Czy najbliżsi Sum rozpoczęli akcję poszukiwawczą, aby tylko jak najszybciej ją odzyskać? A może nastolatka została całkowicie skazana na życie w bólu i strachu? I co, jeśli fałszywa tożsamość powoli zaczęłaby się mieszać z tą właściwą? Co by z tego wynikło?
Bo nigdy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co tak naprawdę siedzi w głowie drugiego człowieka.

poniedziałek, 15 maja 2017

BLUSZCZOWA INFORMACJA!

Kochani,

W dniach 15-21.05.2017 roku nie zostaną dodane nowe wpisy na blogu oraz nie pozostawię żadnych komentarzy na innych stronach. Nie jest to spowodowane moim kaprysem, a... tygodniowym urlopem od wirtualnej blogosfery. Oczywiście obiecuję, że jak tylko powrócę, to nadrobię zaległości! 
Trzymajcie się! :)

środa, 10 maja 2017

Gregor i Kod Pazura oczami Aleksandry

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Gregor i Kod Pazura
Tytuł oryginału: Gregor and the Code of Clow
Seria: Kroniki Podziemia
Tom: V
Przekład: Dominika Dziewońska
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 440

Wszyscy w Regalii dwoją się i troją, aby przebywający w ich świecie Gregor nie poznał całej prawdy na temat Przepowiedni Czasu. Tym samym wzmagają podejrzenia chłopca, który nawet nie przypuszcza, jak bardzo jest ona okrutna. Już wystarczy, że złowroga armia szczurów zbliża się nieubłaganie do królestwa ludzi, a w Podziemiu nadal przebywają mama i siostra nastolatka.
Gregor będzie musiał zrobić wszystko co w swojej mocy, aby móc bezpiecznie odprowadzić rodzinę do domu oraz pomóc Regalianom przetrwać atak wroga. A żeby nie było tak łatwo to sen spędza mu z powiek Kod Pazura, który jest ostatnią nadzieją na wygranie wojny.
Czy chłopiec da radę ponieść na swoich barkach taki ciężar? A może postanowi się poddać i sam się odda w łapy Mortifera czyhającego na jego życie, kiedy tylko się dowie, że właśnie taki los przepowiedział dla niego sam Sandwich? I jak zareaguje na fakt, iż do Regalii przybyła Lizzie, druga z jego sióstr?
Ponoć jako dorośli ludzie uwielbiamy wspominać czasy dzieciństwa, ale niekiedy tak bywa, że nie wiemy, czy będzie nam dane dożyć sprawdzenia prawdziwości tych słów.

Już w pierwszym rozdziale dało się odczuć ciężko atmosferę, jaka zapanowała w Regalii. To nad wyraz zrozumiałe, ponieważ książka zaczyna się od momentu, w którym autorka zakończyła wydarzenia z poprzedniego tomu. Wtedy jeszcze wieści o zbliżającej się wojnie rozprzestrzeniały się z prędkością światła, a tutaj na samym starcie

sobota, 6 maja 2017

Serafina i czarny płaszcz oczami Aleksandry

Autor: Robert Beatty
Tytuł: Serafina i czarny płaszcz
Tytuł oryginału: Serafina and the Black Cloak
Przekład: Jowita Maksymowicz-Hamann
Wydawnictwo: Mamania
Ilość stron: 302

Dwunastoletnia Serafina od zawsze wiedziała, że zdecydowanie różni się od pozostałych dzieci. Świadczyły o tym wyostrzone zmysły pozwalające jej bez problemu pełnić funkcję Głównej Łowczyni Szczurów w posiadłości państwa Vanderbilt, posiadanie po cztery palce u każdej dłoni i stopy czy nietypowej barwy tęczówki. Była wyjątkowa w każdym calu. Niestety nikt, prócz jej taty, nie miał prawa się o tym dowiedzieć. Stanowiła jedną z wielu jego tajemnic, którą umiejętnie skrywali przez te wszystkie lata, zamieszkując nielegalnie w piwnicach pokaźnego domu w Biltmore. Niestety jedna z wielu typowych dla nich nocy okazała się początkiem odkrywania wszelkich kart.
Podczas kolejnego dyżuru związanego z pochwyceniem niewdzięcznych gryzoni, Serafina była świadkiem nietypowej sceny. Nieznajomy mężczyzna w czarnym płaszczu prowadził przed sobą przerażoną dziewczynkę, która chwilę później zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Sera nie wiedziała, co takiego się wydarzyło, ale nie miała czasu na rozmyślenia, ponieważ Nieznajomy wyczuł jej obecność i dostrzegł w niej swoją kolejną ofiarę. GŁS z trudem udało się zbiec, lecz po uspokojeniu się postanowiła nie zostawiać tej sprawy.
Rozpoczęła prywatne śledztwo, w trakcie którego odkryła, że to nie pierwszy taki przypadek. Przerażeni ludzie zaczęli tracić zmysły z obawy o swoje pociechy, kiedy właściciel czarnego płaszcza nadal czaił się na pozostałych młodszych mieszkańców posiadłości. Sera doskonale wiedziała, że tylko ona jest w stanie stanąć do walki z tym ludzkim szczurem, by pozbyć się go raz na zawsze, uwalniając zaginionych. W swoją misję niespodziewanie wplątuje bratanka pana domu, Braedena. Początkowo nieufna wobec jego zamiarów zaczyna nabierać do niego zaufania, dzieląc się z nim swoimi planami – w końcu co dwie głowy, to nie jedna!
Czy Serafina zdoła poznać, z drobną pomocą, tożsamość Nieznajomego, aby zgładzić jego rządy i przywrócić upragnioną wolność porwanym? A może sama zostanie kolejną ofiarą tajemniczego mężczyzny w czarnym płaszczu, któremu już raz zdołała się wyślizgnąć? I jak zareaguje na wieść o tym, co tak naprawdę stoi za jej wyjątkowością?

Człowiek, nawet będąc już dorosłym i zajętym trudem życia nigdy, przenigdy nie powinien zapominać, że pomimo tej skorupy nadal siedzi w nim małe dziecko, które od czasu do czasu wymaga naszej uwagi. Ja o swojej wewnętrznej pociesze doskonale pamiętam, dlatego też dość często rozpieszczam ją książkami przeznaczonymi dla młodszych odbiorców. I wiecie co? Ten interes jest naprawdę opłacalny!

czwartek, 4 maja 2017

2w1, czyli dwa podsumowania za jednym zamachem!

Cześć,

Niby mamy maj, a pogoda za oknem uświadamia nas, że jednak nasze kalendarze mogą lada moment zostać wyrzucone. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: Byliśmy tak zagonieni, że wiosna i lato przeminęły jak biczem strzelił i ponownie mamy jesień! A tak na serio, to jeżeli te wahania pogodowe nie zaprzestaną knucia, to moja głowa eksploduje z powodu nagłych ataków bólu. I jak przy czymś takim normalnie funkcjonować?
Dobrze, chyba wystarczy tego narzekania, bo za chwilę kursory waszych myszek powędrują ku czerwonemu kwadracikowi z magicznym „X”. Przejdę do najważniejszej kwestii tego wpisu, aby niepotrzebnie go nie przedłużać. Oczywiście mam na myśli...



Czy jesteście gotowi na podwójną dawkę informacji?

poniedziałek, 1 maja 2017

Zbuntowani oczami Aleksandry

Autor: Janusz Lasgórski
Tytuł: Zbuntowani
Seria: Piętno Pielgrzyma
Tom: I
Wydawnictwo: Javiko
Ilość stron: 552

Świat niemal w całości poddał się władzy tych, którzy opanowali do perfekcji umiejętność manipulacji jednostkami stojącymi w hierarchii niżej od nich, drżących na sam dźwięk ich sporo znaczących nazwisk. Uważający się za Nadludzi królowie korupcji pragną za wszelką cenę utrzymać swoją pozycję, przez co każdy ruch mogący strącić ich z tronu bywa tragiczny w skutkach, przez co mieszkańcy Ziemi obawiają się wszczynania buntów. Przecież każdy, komu zależy na życiu, zdążył się już nauczyć żyć według nowych zasad, nie wychylając się i egzystować zgodnie z ofiarowanymi standardami.
Na nieszczęście tejże władzy istnieje jednak pewna grupa ludzi, która nie zamierza tolerować takiego rozwoju spraw i pragnie ukrócić panujące dotąd porządki. Zbuntowani, największe zagrożenie dla zajmujących najwyższe stołki, są niczym plaga szczurów, która wkrada się niepostrzeżenie w ich szeregi, niszcząc wszystko, co stanie na drodze, byle tylko narobić jak najwięcej szkód. A jak wiadomo, każdy szkodnik powinien liczyć się z tym, że kiedyś jego niszczycielskie działania zostaną ukrócone. Prędzej czy później Zbuntowanym może podwinąć się noga, a wprowadzany przez nich zamęt zamilknie. Niestety władza dość szybko się tego nie doczeka, bo ci w tej grze również mają wiele do powiedzenia.
Rozpoczyna się ostra walka między przymusowym niewolnictwem ustroju a wolnością słowa i umysłów. Do zaciętej rywalizacji zostają wciągnięci przypadkowi ludzie, których umiejętności, dziwnym zbiegiem okoliczności, doskonale współgrają z zagraniami Andera – jednego z szefów buntującej się jednostki. I chociaż ich losy przeplatają się w miejscach, o które nikt by nikogo nie podejrzewał, to i tak wszystko zaczyna się kręcić wokół jednej sfery – przyszłości.
Jak zakończy się ta potworna rywalizacja? Czy dość szybko odnajdzie ona swój finał? A może Ander przekona do siebie potencjalnych nowych członków swojego ugrupowania i dzięki nim zyska przewagę?
Jedno jest pewne – nikt nie zamierza pierwszy złożyć broni.

Po pochłonięciu mrocznego, ociekającego brutalnością prologu wprost nie mogłam się doczekać, aż wczytam się w dalszą część [Zbuntowanych]. Myślałam wtedy, że jestem już gotowa na wszystko i nic mnie nie zaskoczy, ale kiedy tylko wkroczyłam do tej właściwej historii... och, czemu nikt mnie nie przygotował na taką bombę?

piątek, 28 kwietnia 2017

Nieautoryzowana biografia gwiazd serii [Igrzyska śmierci] oczami Aleksandry

Autor: Danny White
Tytuł: Jennifer, Liam i Josh. Nieautoryzowana biografia gwiazd serii Igrzyska śmierci
Tytuł oryginału: Jennifer, Liam and Josh. An Unauthorized Biography of the Stars of the Hunger Games
Przekład: Aleksandra Górska
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 232

Jak często w dzieciństwie marzyliśmy o tym, aby zostać aktorami? To przeobrażanie się w kogoś innego, ten tabun strojów zapychających szafy... A ci sławni ludzie, z którymi moglibyśmy wtedy porozmawiać? Nasze myśli były pochłonięte tym światem, gdzie z czasem niektórzy próbowali swych sił w tym zawodzie, kiedy pozostali przestawili się na inne branże. A co by było, gdyby jednak nie rezygnowali?
Zanim nazwiska Jennifer, Josha i Liama stały się rozchwytywane, tak samo marzyli o tym, aby coś znaczyć w filmowym świecie. Oczywiście nie od początku było tak kolorowo, bo przecież życie to nie bajka, ale po każdym upadku podnosili się i walczyli dalej. I ten wysiłek się opłacił. Teraz otrzymują sporo propozycji aktorskich, że z trudem nadążają nad ich sprawdzaniem. Tylko czy oni mają aż tak ogromne parcie na szkło?
Przecież nie każdemu woda sodowa uderza do głowy.

Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszyłam, kiedy udało mi się znaleźć tę książkę w dość przystępnej cenie. Już wcześniej miałam ją na oku i gdy tylko zobaczyłam tę okładkę, to nie umiałam się powstrzymać i biografia tych gwiazd trafiła do koszyka. Tylko czy moja radość trwała dość długo? A może za wcześnie zaczęłam się uśmiechać niczym głupi do sera?

środa, 26 kwietnia 2017

Bardzo bohaterski BOOK TAG w szponach Aleksandry

Cześć,

Czasami śmieję się z innych, że w tak młodym wieku już zmagają się z objawami przedwczesnej sklerozy, polecając im specjalne tabletki czy syropy. Niestety ja sama powinnam brać swoje sugestie pod uwagę, bo nie mam lepszej pamięci. Zdążyłam już zapomnieć, że zostałam nominowana (na własne życzenie) przez Olę K. z bloga Nieuleczalny książkoholizm do...



Zmobilizowałam się i w asyście przygrywającej w słuchawkach Lindsey Stirling rozpoczęłam swoją przygodę związaną z tworzeniem odpowiedzi. To było prawie jak test, do którego znałam odpowiedzi, ale przy niektórych kwestiach potrzebowałam wsparcia poprzez kontakt wzrokowy z grzbietami pewnych książek. I co takiego powypisywałam?
Dowiecie się tego, klikając po więcej!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Marsjanin oczami Aleksandry

Autor: Andy Weir
Tytuł: Marsjanin
Tytuł oryginału: The Martian
Przekład: Marcin Ring
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 448 (wersja pocket)

Człowiek z natury nie lubi być osamotniony. Choćby twierdził inaczej, to i tak po pewnym czasie łaknie obecności drugiej osoby. A jak już naprawdę się uprze, że towarzystwo drugiego człowieka jest mu całkowicie zbędne, to zazwyczaj sprawia sobie jakiegoś czworonożnego kumpla. Co nie zmienia faktu, że samotność przegrywa tę walkę w mgnieniu oka. Ale co by było, gdyby człowiek łaknął bliskości innego człowieka, a nie mógł tego uzyskać?
Mark Watney należał do ekipy marsjańskiej ekspedycji, gdzie miał swoje narzucone z góry zadanie. Niestety nawet nie zdążył udowodnić swojej inteligencji na Czerwonej Planecie, kiedy straszliwa burza piaskowa zmusiła jego drużynę do ucieczki. Pech czuwał nad mężczyzną i uaktywnił się w złej godzinie, przez co został ciężko ranny i stracił przytomność. Brak odzewu z jego strony był jednoznaczny z jednym – utracili go na zawsze.
Kiedy Mark wybudził się z niespodziewanego snu, odkrył że pozostał na Marsie całkowicie sam. Nie, nie mógł powtórzyć losów sławnego Kevina, ponieważ do dyspozycji pozostał mu zdewastowany przez wichurę obóz, minimalne zapasy powietrza i żywności oraz brak łączności z Ziemią. Nawet brakowało złodziejaszków, którym mógłby zagrać na nosie. Gorsza jednak była świadomość, że pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab z Houston uważali go za martwego, więc nikt nie mógł zorganizować wyprawy ratunkowej. Chociaż chwila... ona i tak przecież by nie pomogła! Gdyby wyruszono po niego natychmiastowo, to dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabrakłoby mu pożywienia, wody i powietrza. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Jednakże Mark nie zamierzał się poddawać.
Watney rozpoczął heroiczną walkę o przetrwanie, a sporą wagę miały w tym nabyta wiedza, zdolności techniczne, pomysłowość i czasami szczęście.
Tylko czy to wystarczy, aby przeżyć? Jaki był sens walki, skoro i tak resztę życia miał spędzić w osamotnieniu? A może ktoś nad nim czuwał i zareagował w doskonałym momencie?
Powiadają, że głupi to ma zawsze szczęście. A co w takim razie z tymi mądrymi?

Swego czasu o [Marsjaninie] było dość głośno. Nie było to tylko spowodowane wchodzącą do kin ekranizacją, ale również za sprawą żartów nawiązujących do niecodziennej uprawy ziemniaków, jakie zalały internet. Nawet sklepy wykorzystywały ten chwyt marketingowy, umiejscawiając tę książkę w dziale owocowo-warzywnym. Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała się dowiedzieć, o co tyle szumu. Zaopatrzona we własny egzemplarz natychmiastowo rozpoczęłam kosmiczną przygodę z Markiem Watneyem. Tylko czy towarzystwo tego astronauty było znośne? A może zapragnęłam zostać pierwszym trupem na powierzchni Marsa?

środa, 19 kwietnia 2017

Doskonała pomyłka oczami Aleksandry

Autor: Katie Agnew
Tytuł: Doskonała pomyłka
Tytuł oryginału: The Inheritance
Przekład: Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 480

Chyba nie ma na świecie takiej osoby nieposiadającej na swoim koncie choćby jednej kłótni z rodzicami. Ta czynność jest nieunikniona niczym wypadnięcie mlecznych zębów. Brak odzewu na prośby, przyjście kilkanaście minut po „godzinie policyjnej”... są różne przyczyny waśni i ich stopnie rażenia. Ale co wtedy, gdy dziecko doprowadza do tego, że rodzice całkowicie się od niego odwracają?
Sophia Beaumont-Brown już od kilku lat nie ma kontaktu ze swoją rodziną. Po dość nieprzyjemnej akcji oraz jej przykrych skutkach odcięli się od niej całkowicie, przez co kobieta zostaje zostawiona na lodzie. Wpadająca ze skrajności w skrajność nawet nie myśli, aby zmienić swoje życie. Sophia nadal żyje przeszłością, a ta żeruje na niej coraz to zachłanniej, zbliżając ją do dna. Jednakże znajduje się ktoś, kto wyciąga do niej pomocną dłoń.
Matilda Beaumont, babcia Sophii, zaczyna wysyłać do kobiety listy. Ta początkowo nie jest w stanie po nie sięgnąć, lecz pod silnym naciskiem przyjaciela postanawia zaryzykować. Po którymś z rzędu zbiera się na odwagę i zamierza spotkać się z osobą, która w tak piękny sposób opowiada o swym dzieciństwie, pierwszych krokach w dorosłości czy też rodzinnych tajemnicach. Sophia nie wyobraża sobie, aby mogła zaprzepaścić okazję spędzenia czasu z kimś, kto jako jedyny jeszcze w nią wierzy – w końcu lada moment nawet i jej może zabraknąć.
Sophia, rozmawiając z babcią na temat listów, dostaje nietypowe zlecenie. Otóż ma odnaleźć zaginiony przed laty naszyjnik z pereł, mający wartość sentymentalną dla umierającej starszej pani. Kobieta postanawia spełnić ostatnią z próśb Matildy Beaumont, próbując odwdzięczyć się za to, że zawsze umiała odnaleźć dla niej odrobinę wolnego czasu.
Tylko czy tutaj chodzi o samo odnalezienie naszyjnika? A może stoi za nim coś znacznie więcej niż sentymenty?
Bo niektóre tajemnice chciałoby się zabrać ze sobą do grobu...

Już kiedy przeglądałam zapowiedzi wydawnictwa Czarna Owca, dostrzegłam tę książkę ze względu na dość chwytliwy tytuł. Owszem – okładka również przykuwała wzrok, ale to właśnie ten wcześniejszy czynnik plus bardzo kuszący opis przyczyniły się do tego, że sięgnęłam po [Doskonałą pomyłkę]. Tylko czy to był przemyślany ruch? A może pragnę usunąć pierwsze słowo z tytułu książki?

wtorek, 18 kwietnia 2017

Wyspa mgieł, czyli reklamuję #8

Cześć,

Święta już za nami, a więc przyszedł czas, by nieco odetchnąć od zapychania brzuchów smakołykami stojącymi na stole. Wymęczeni sałatkami czy mazurkami czujemy ciężkość nawet przy przeglądaniu blogosfery. Dlatego ja wychodzę wszystkim naprzeciw i oferuję zapowiedź bardzo intrygującej mnie książki od dziewczyny, którą zna prawie każdy, kto ma do czynienia z Wattpadem. Elise Blackpool, a raczej Maria Zdybska, postanowiła zaryzykować i podesłać swoje dzieło do wydawnictwa i... udało się! Teraz tylko oczekuje, aż jej papierowe maleństwa dotrą do jej domu, a reszta powędruje do księgarnianych domów dziecka. Chcecie dowiedzieć się, czym nakarmi Was jedna z najbardziej rozchwytywanych ambasadorek polskiego skrawka tego popularnego serwisu z opowiadaniami?
Rozwiń, a odkryjesz tę tajemnicę!

piątek, 14 kwietnia 2017

Ale to już było, czyli Bluszczowe Wspomnienia #5

Cześć wszystkim,

Z racji tego, że mamy już prawie połowę kwietnia – co naprawdę mnie zaskoczyło – to wypadałoby się ogarnąć w sobie i zaprezentować kolejny post z serii, która jakimś cudem przypadła Wam do gustu. Oczywiście mam nadzieję, że wszelkie pozytywne słowa skierowane w jej słowa są szczere, bo inaczej zamknę się w sobie i zniszczę kluczyk! A tak na serio to ta część wydaje mi się być najkrótsza, co nieco mnie smuci. Naprawdę miałam przy niej niewiele pracy, co jest nad wyraz dziwne. Przytoczenie fragmentów z jedenastu recenzji to pikuś w porównaniu z miesiącami, kiedy to ich było dwa razy więcej! Czyżby dieta wspomagająca zrzucić zbędne słowa?
Nie będę już dłużej przedłużać. Po prostu zapraszam na...



Jesteście gotowi na kolejną powtórkę z rozrywki? :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

W pierścieniu ognia oczami Aleksandry

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: W pierścieniu ognia
Tytuł oryginału: Catching Fire
Seria: Igrzyska śmierci
Tom: II
Przekład: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 360

Pesymiści mają to do siebie, że choćby zdarzyło się w ich życiu coś pozytywnego, to i tak od razu wiedzą, iż lada moment się to zmieni. Podskórnie wyczuwają limit czasowy szczęścia i szybki powrót ciemnych burzowych chmur płynących nad ich głowami. I chyba są czarodziejami, bo takie życzenia szybko im się spełniają!
Całe państwo Panem nie umie wyjść z szoku po tym jak 74. Głodowe Igrzyska wygrała nie tylko szesnastoletnia Katniss Everdeen, ale również jej partner z Dystryktu Dwunastego, Peeta Mellark. I chociaż Kapitol żyje ich „związkiem”, to jednak prezydent Snow i jego ludzie nie potrafią znieść postawy dziewczyny, za co pragną jak najszybciej ją ukarać. A potrzebują to zrobić w taki sposób, by zrozumiała swój karygodny błąd w dość okrutny sposób...
Katniss, po powrocie do domu, nie potrafi się odnaleźć w znajomym otoczeniu. Żyjąca wciąż okropnymi zdarzenia z Igrzysk cierpi z powodu niedotrzymania słowa pewnej mieszkance Dystryktu Jedenastego, ale również jej uczucia stają się niezwykle zagmatwane. Na potrzeby mediów dalej odgrywa zakochaną w Peecie nastolatkę, lecz serce dziewczyny jakoś dziwnie zaczęło mocniej bić w obecności najlepszego przyjaciela, Gale'a. Każdy z nich jest dla niej ważny i nie wyobraża sobie, aby którykolwiek cierpiał przez jej decyzje.
Sprawy miłosne niezbyt długo zajmują głowę panny Everdeen, a to za sprawą kolejnych Głodowych Igrzysk. Ćwierćwiecze tej niebezpiecznej gry zawsze oznaczało dodatkową atrakcję dla pragnących mocnych wrażeń Kapitolińczyków i tym razem nie mogło być inaczej. Dlatego też do rywalizacji mają stanąć dawni zwycięzcy, aby móc wyłowić najlepszego z najlepszych. Tym samym staje się jasne, że Katniss – jako jedyna kobieta, która przetrwała tę chorą farsę z Dwunastki – musi ponownie stanąć oko w oko ze śmiercią.
Czy buntująca się systemowi władzy panna Everdeen ponownie zdoła pokonać wszystkich rywali i udowodni, że nie warto z nią zadzierać? A może zwycięzcy z innych dystryktów nawiążą ze sobą sojusz i zabiją ją, zanim ta zdoła krzyknąć? I jak zareaguje Katniss, kiedy zrozumie swoją prawdziwą rolę w tym wszystkim?
Bo czasami wystarczy iskra, aby wzniecić ogień, ale jedna kropla nie zdoła się przemienić w morze, by go ugasić.

W dzisiejszych czasach rzadko kiedy można spotkać kogoś, kto nie ma za sobą trylogii {Igrzysk śmierci}, przy której zdania są podzielone: jedni kochają ją nad życie, gdzie drudzy mieszają z błotem. Ja jeszcze pamiętam, jak po przeczytaniu pierwszego tomu, zachwycona wykreowanym światem przez Collins, pofrunęłam jak na skrzydłach do księgarni po kolejną część. Tylko czy po jej lekturze nadal chwaliłam wyobraźnię autorki? A może zapragnęłam zamienić się z Katniss miejscami i pozwolić się zabić?

sobota, 8 kwietnia 2017

[Dom Kamienia. Garnet] oczami Aleksandry

Autor: Amy Ewing
Tytuł: Dom Kamienia. Garnet
Tytuł oryginału: The House of the Stone. Garnet's Story
Seria: Klejnot
Przekład: Iwona Wasilewska
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 184

Podobno statystycznie człowiek zmienia się co siedem lat. I nie chodzi tu tylko o charakter, wygląd zewnętrzny, ale również o środowisko, w jakim zwykliśmy spędzać czas. Odrobinę w to wierzę, bo przecież nie stoimy w miejscu i każdego dnia minimalnie rozwijamy się w danym kierunku. Ale co, jeśli takie zmiany zachodzą zbyt szybko i to za sprawą zewnętrznych czynników? Czy zawsze są one dla nas dobre?
Raven Stirling to najlepsza przyjaciółka Violet. Dziewczyny poznały się w Magazynie, gdzie od najmłodszych lat uczyły się panowania nad swoimi mocami, aby móc jak najlepiej zaprezentować się przed swoimi przyszłymi paniami. Szkolone na przyszłe surogatki wspierały się wzajemnie, lecz niestety nadszedł dzień, kiedy ich drogi musiały się rozejść. Podczas Aukcji Raven została sprzedana Hrabinie Kamienia, ale nie zamierzała pozwolić na to, by miała z nią sielankę. Buntowała się jak tylko mogła, byle dopiec kobiecie, która miała czelność ją zakupić. Udowadniała jej, że należy sama do siebie. Niestety dziewczyna nie przypuszczała, że tak naprawdę kobiecie nie chodziło o to, by urodziła idealną córkę, która mogłaby zostać przyszłą żoną syna Wybranki. Hrabina Kamienia przygotowała dla Raven coś znacznie gorszego.
Po drugiej stronie barykady Garnet nigdy nie musiał się martwić o swoją przyszłość. Jako jedyny syn Diuszeszy Jeziora mógł sobie pozwolić na swobodę, a także życie niezbyt godne arystokraty. Przesiadując w klubach, nieraz dostarczał prasie smakowitych kąsków, które odbijały się na renomie jego domu. Pewnej nocy przeholował, a jego nieprzemyślane czyny mogły ponieść za sobą przykre konsekwencje. Na całe szczęście Lucien, dwórka samej Wybranki, pomógł mu rozwiązać ten problem. Ale nie za darmo. Od tamtej pory jego zadaniem było dostarczanie mężczyźnie jak najwięcej informacji o surogatce Diuszeszy Jeziora, Violet. Garnetowi nie podobała się ta forma współpracy, lecz – zaszantażowany – nie miał innego wyjścia. Dlatego też robił co w swojej mocy, aby dotrzymać danego słowa, ale jeszcze nie wiedział, że że im bardziej się w to zagłębi, tym pozna coraz to więcej paskudnych sekretów świata arystokracji. A to nie dawało mu spokoju...
Co takiego musiała znosić Raven w pałacu Hrabiny Kamienia? I co tak naprawdę spowodowało, że Garnet postanowił zmienić swoje podejście do życia?
Samotne Miasto zawsze miało więcej sekretów, niż wszyscy przypuszczali.

Zapewne każdy fan trylogii {Klejnot} zacierał ręce, gorączkowo oczekując polskiej premiery najnowszej książki Amy Ewing. Cóż się dziwić, skoro autorka postanowiła odejść od losów Violet i skupić całą swoją uwagę na dwóch – również istotnych – bohaterach. Ja sama siedziałam jak na szpilkach, czekając na ten tytuł. I nie tylko dlatego, że ubóstwiam Raven i Garneta. Bluszczowe Recenzje objęły [Dom Kamienia. Garnet] patronatem medialnym, co mnie naprawdę uszczęśliwiało. Tylko czy dobrze postąpiłam? A może te nowelki zawiodły moje przedwczesne zaufanie i teraz żałuję tej decyzji? Zaraz się o tym przekonacie!

czwartek, 6 kwietnia 2017

[DOM KAMIENIA.GARNET] AMY EWING, czyli reklamuję #7

Cześć,

Jako że dobrymi wieściami warto chwalić się nieskończenie długo (no dobrze, są jakieś granice, ale musicie mi to wybaczyć), dlatego też – po raz kolejny – oświadczam, iż Bluszczowe Recenzje objęły patronatem książkę Amy Ewing, składającą się z dwóch nowelek: [Dom Kamienia] oraz [Garnet]. Jestem z tego faktu ogromnie dumna! Widzieć logotyp bloga na książce wydanej przez wydawnictwo Jaguar... niesamowite przeżycie. Takie same wrażenia pozostają również w głowie po przeczytaniu tej książki, kiedy człowiek pragnie jeszcze więcej i więcej! Ale żeby nie było to pozwolę sobie na ukazanie najnowszego dzieła autorki od informacyjnej strony. ;)

wtorek, 4 kwietnia 2017

BLUSZCZOWE PODSUMOWANIE MARCA

Cześć,

Po dość sporej nieobecności na blogu spowodowanej zawirowaniami zdrowotnymi (na całe szczęście jest już lepiej, ale obawa przed powrotem bólu jest okropnie męcząca), powracam do Was w całości. Powracam, ponieważ z dniem 1 kwietnia tego roku Bluszczowe Recenzje pożegnały ze swojego składu Patrycję. Powodu tej decyzji nie mogę podać, ale nie obawiajcie się – od czasu do czasu ta panna umieści jakąś recenzję na blogu, coby nadgonić pewne zaległości.
Aby się nie rozkręcać z tamtym tematem może będzie najlepiej, jak powrócę do tego właściwego, a mianowicie do...



Mamy taką piękną pogodę za oknem, ale czy statystyki również zachwycą czytelnicze oczy? Zaraz się o tym przekonamy. :)

poniedziałek, 20 marca 2017

Oskar i pani Róża oczami Aleksandry

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Oskar i pani Róża
Oryginalny tytuł: Oscar et la dame rose
Przekład: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 80

Jak często myślimy sobie, że nasze życie jest do kitu? Deszczowa pogoda uniemożliwiająca nam wyjście bez dodatkowego bagażu w postaci parasolki. Niewdzięczny pies pożerający pracę domową lub arcyważne papiery dla klienta. Zapychający nos katar utrudniający oddychanie. Ale czy aby na pewno nie przesadzamy?
Oskar już prawie nie pamięta, jak to jest żyć poza oddziałem szpitalnym, bez otoczenia wiecznie śpieszących się lekarzy czy innych chorych dzieci. Każdy jego dzień stoi pod znakiem kontroli medycznych oraz oczekiwania na weekend, bo właśnie wtedy przybywają do niego w odwiedziny rodzice.
Niestety chłopiec wyczuwa, że atmosfera panująca wokół niego drastycznie się zmienia. Nie rozumie, czemu opowiadane przez niego żarty nie śmieszą pielęgniarek, chociaż wcześniej na nie reagowały pozytywnie. Czyżby to była wina tego, że dostrzegają samą Śmierć podążającą za nim niczym cień? A może maczał w tym palce ten lekarz o krzaczastych brwiach, które łączą się ze sobą w chwilach, gdy ich właściciel duma nad kartą Oskara?
Te mroczne myśli są odpychane na bok, kiedy do akcji wkracza pani Róża z całym arsenałem pomysłów. To właśnie ona zachęca swojego nowego przyjaciela do wysyłania listów do Boga, w których będzie mógł napisać to, co mu leży na wątrobie. Chłopiec, z dozą niechęci, zgadza się na to.
Czy pomysł z wysyłaniem listów do kogoś, kto nawet nie odpisze to dobre posunięcie? Jaką można mieć pewność, że zapisane tam słowa dotrą do odbiorcy? A może mają one jakiś głębszy sens?
Nigdy się tego nie dowiesz, póki nie spróbujesz...

Robiąc drobne przemeblowanie w pokoju, zostałam skłoniona do ściągnięcia wszystkich książek z półek, coby móc bez problemów przesunąć szafkę. Nie piszę tego dlatego, aby wam się poskarżyć na ten stan rzeczy. Nic z tego! Otóż właśnie w ten sposób odnalazłam swój dwunastoletni egzemplarz [Oskara i pani Róży], który wręcz wybłagałam u mamy jeszcze za czasów nauki w podstawówce. Pochłonęłam ten tytuł w ekspresowym tempie i szybko odstawiłam między inne powieści, co jakiś czas ją przekładając. Jednakże teraz pomyślałam sobie, że warto do niej powrócić. Czy opłacało się? A może powinnam zostawić tę książkę w świętym spokoju, coby nie zepsuć sobie wspomnień z nią związanych?

czwartek, 16 marca 2017

Książkowa Sztuka BOOK TAG

Hej!
Jak wiele razy daliście się skusić okładce przy zakupie książki? Nie ukrywajmy tego – pomimo powiedzenia „nie oceniaj książki po okładce”, efekt wizualny działa na nas w znacznym stopniu. O wiele przyjemniej patrzy się na schludną, przyciągającą oko okładkę niż na coś byle jakiego. To w końcu etykietka całej powieści, powinna w jakiś sposób mówić nam, czego się spodziewać. A wykonanie tego nie jest przecież takie łatwe!
W dzisiejszym tagu weźmiemy na widelec okładki. Ciekawi, jakie dzieła w nim znajdziecie?

piątek, 10 marca 2017

Żywi oczami Aleksandry

Autor: Scott Sigler
Tytuł: Żywi
Oryginalny tytuł: Alive
Seria: Generacje
Tom: I
Przekład: Marek Cieślik
Wydawnictwo: Feeria (Feeria young)
Ilość stron: 384

Jak często myślicie, że zwyczajne wstanie lewą nogą jest już powodem do zepsucia sobie humoru? Zapewne tyle razy, że nie bylibyście w stanie tego zliczyć. Niestety ten problem jest niczym w porównaniu z sytuacją, w jakiej znajduje się ona...
Savage wybudza się ze słodkiego snu ze świadomością, że dzisiaj jest dla niej bardzo ważny dzień. Oczekując pysznego tortu urodzinowego oraz masy prezentów związanych z ukończeniem przez nią dwunastego roku życia nie spodziewa się jednak, że takie plany będzie musiała odłożyć w czasie. Bijąca od niej radość zostaje wręcz zrównana z ziemią przez okrutną rzeczywistość. Wizja dziewczęcego pokoju rozpływa się w powietrzu, gdy dostrzega swoje „łóżko”, którym okazuje się sporych rozmiarów trumna. Zauważa ona również, że nie jest jedyna w tym dziwnym pomieszczeniu. Chociaż Savage jest przerażona całą tą sytuacją, znajduje w sobie odrobinę odwagi i czym prędzej próbuje wybudzić pozostałych lokatorów. Kiedy jej się to udaje, zadaje im mnóstwo pytań, ale nie uzyskuje satysfakcjonujących ją odpowiedzi. Niestety każdy z tych ludzi cierpi – tak samo jak dziewczyna – na amnezję, a odkrycie tego, że ich ciała nie posiadają już dziecięcych kształtów wywołuje u nich jeszcze większe zakłopotanie.
Żeby odkryć prawdę trzeba zacząć działać. Dlatego też Savage ze swoimi towarzyszami postanawia opuścić to dziwne miejsce, by odnaleźć drogę do wyjścia. Niestety tutaj także napotykają wiele problemów. Otaczające ich zewsząd korytarze zdają się nie mieć końca, a każde znalezione pomieszczenie sprawia wrażenie wiernej kopii tego, z którego uciekli.
Dlaczego ktoś postanowił ich tutaj umieścić? Czemu nikt nic nie wie? Dlaczego nie ma przy nich rodzin? Czyżby to była pułapka? A może w tym wszystkim chodzi o coś więcej?
Savage musi poznać prawdę, a ona nie będzie należeć do tych przyjemnych...

To kolejna z wielu książek, na które dość długo chorowałam. Bardzo chciałam odkryć jej fenomen, a mogłam to zrobić za sprawą cudownej Cleo M. Cullen z bloga Zniewolone Treścią, która ofiarowała mi [Żywych] jako prezent urodzinowy. Tylko czy dobrze przemyślałam ten prezent? A może w trakcie lektury pożałowałam, że w ogóle o nim śniłam?

środa, 8 marca 2017

ALEKSANDRA BAWI SIĘ W TOP 5, czyli Bluszcz na luźno #4

Cześć,

Spoglądając na kalendarz, każdy z nas doskonale widzi, jaki dzisiaj jest dzień. W sumie nawet nie trzeba na niego zaglądać, aby uzmysłowić sobie, że właśnie dzisiaj kobiety obchodzą swoje święto. Jak w przypadku Walentynek czy Tłustego Czwartku supermarkety wręcz szaleją z promocjami, byle tylko zachęcić zdezorientowanych mężczyzn do zakupu czegokolwiek dla najbliższych ich sercom dam. Mając tyle produktów do wyboru ciężko zdecydować, co tak naprawdę zakupić, ale lepiej się pomęczyć, niżeli wrócić do domu z pustymi dłońmi. Co jak co, ale nie wszystkie kobiety są tak wyrozumiałe...
A jak by to było w książkach? Czy stworzone na potrzeby danej powieści damy także oczekiwałyby czegoś od panów?
Z tej okazji zrobiłam specjalny ranking. Byłoby nieco oklepanie, gdybym przedstawiła imiona kobiet, które powinny otrzymać prezenty tonami. Ja, jak zwykle, podążyłam inną drogą. Otóż przedstawiam wszystkim swoje zestawienie...


Nie będę już przedłużać, dlatego też zapraszam. ;)

poniedziałek, 6 marca 2017

BLUSZCZOWA MASAKRA, czyli co mnie denerwuje... #2

Hej,

Już od dość sporego okresu nosiło mnie do stworzenia kolejnej odsłony Bluszczowej Masakry, lecz każdy rozpoczynany temat otrzymywał zaledwie parę zdań i... umierał. Pozostawał taki niedokończony w pliku tekstowym, czekając na to, aż łaskawie do niego powrócę. I kiedy już prawie wyrywałam włosy z głowy z powodu swej bezsilności przypomniałam sobie pewien komentarz pod moją recenzją książki Alka Rogozińskiego. Gdyby bajki stały się rzeczywistością to w tamtym momencie nad moją głową zabłysnęłaby słynna żaróweczka! Moja irytacja tamtą sytuacją powoli wyprowadzała mnie z równowagi, jednakże po tylu dniach zamęczania się nią pomyślałam sobie: Ola, masz przed sobą idealną inspirację. Ogarnij cztery litery i pisz! I tym oto sposobem jestem ogromnie szczęśliwa, ponieważ mogę Was zaprosić na...


Ten wpis jest obrośnięty trującym bluszczem, dlatego wchodzicie na własne ryzyko!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka